fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Konkurencja wkracza na polskie lotniska

Gdański port będzie pierwszym, na którym zostanie przełamany monopol Petrolotu. Za pół roku przewoźnicy będą mogli kupować paliwo również od Lotosu
Urząd Lotnictwa Cywilnego zgodził się, by władze gdańskiego portu podpisały umowę z firmą dostarczającą paliwo bez ogłaszania przetargu. Otwiera to drogę pozostałym portom lotniczym do szybszego wprowadzenia konkurencji u siebie. Obniżenia cen paliwa spodziewają się linie lotnicze. Prezes Lotosu Paweł Olechnowicz przyznaje, że jest to możliwe. – Konkurencja jest zawsze korzystna dla klientów – dodaje.
Umowa gdańskiego portu z Lotosem była wynegocjowana już dawno, mogła zostać podpisana jednak dopiero po dopełnieniu formalności. Władze portu zwróciły się więc do ULC o zgodę na odstąpienie od obowiązku przeprowadzenia przetargu na wybór kolejnej firmy – wiadomo było, że innych chętnych nie ma, a procedura oprócz kosztów przyniosłaby tylko opóźnienie.
Gdańskiemu lotnisku zależało na czasie – już w tym roku może obsłużyć 2 mln pasażerów. Bruksela wymaga zaś, aby w takiej sytuacji na lotnisku działały co najmniej dwa podmioty świadczące obsługę naziemną, w tym jeden niezależny od portu lotniczego i od największego przewoźnika z niego operującego. Brak konkurencji może oznaczać karę finansową. Warszawskie lotnisko już znalazło się w tej sprawie pod lupą Brukseli.
– Szukamy rozwiązania, które pozwoli na dywersyfikację dostaw paliwa na lotnisku – zapewnia Jakub Mielniczuk, rzecznik warszawskiego portu lotniczego.
Od przyszłego roku konkurencję wśród firm obsługujących podróżnych i dostarczających paliwo będzie musiało zapewnić również lotnisko w Katowicach, które przekroczy 2 mln obsłużonych podróżnych. – Jeżeli będziemy musieli ogłosić przetargi, to to zrobimy – deklaruje Artur Tomasik, prezes katowickiego portu. – Jednak przy 2 mln osób dwie firmy nie będą miały co robić – dodaje.
Tymczasem Lotos przygotowuje się do ekspansji na polskie lotniska. Jesienią ogłosi związane z tym szczegóły swojej strategii. Firma musi szukać możliwości sprzedaży paliwa lotniczego, bo za cztery lata będzie mogła produkować go znacznie więcej niż obecnie. W zeszłym roku gdańska firma dostarczyła 440 tys. ton tego paliwa. – Liczymy, że w przyszłym roku pojawimy się jako sprzedawca na kolejnych polskich lotniskach – mówi prezes Olechnowicz.
Lotos obecnie rozbudowuje swoją główną rafinerię w Gdańsku. W 2012 r. będzie ona mogła przerabiać 10 mln t ropy, co oznacza wzrost o 4 mln t w porównaniu z obecnymi możliwościami.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA