fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Nowe pływanie

Amerykańska sztafeta 4x100 m. Drugi z prawej Michael Phelps
AFP
W zawodach olimpijskich padło 25 rekordów świata – najwięcej od momentu, gdy medaliści poddawani są kontrolom antydopingowym. W Pekinie we wszystkich konkurencjach wyniki były lepsze niż w Atenach. Tylko cztery czasy złotych medalistów sprzed czterech lat dałyby w Chinach miejsca na podium.
Oprócz Michaela Phelpsa i jego kolegów ze sztafet 4x100 m zmiennym i 4x200 m dowolnym w zaledwie sześciu finałach zwycięzca był ten sam, co w Atenach. Swoją dominację potwierdził Japończyk Kosuke Kitajima, najlepszy na 100 i 200 m stylem klasycznym, grzbieciści ze Stanów Zjednoczonych – Aaron Peirsol i Natalie Coughlin, zwycięzcy wyścigów na 100 m, Kirsty Coventry z Zimbabwe, najszybsza na 200 m grzbietem oraz Australijki, które ponownie nie miały sobie równych w sztafecie w stylu zmiennym. W kolejnych finałach rekordy świata poprawiane były nie o ułamki, a o kilka sekund.
Pływanie cztery lata temu, albo nawet podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata, a pływanie teraz to dwie różne dyscypliny. Najlepszym przykładem tego jest Stephanie Rice, a więc jedyna zawodniczka, która z Pekinu wyjechała z trzema złotymi medalami. W Melbourne Australijka była trzecia na 400 m stylem zmiennym. To, że w stolicy Chin okazała się najlepsza nie musi dziwić, jednak czas lepszy o 12 sekund wprawia w osłupienie.
Podobne emocje wywołał wyścig, na który czekali polscy kibice. Przez 27 lat najlepszy rezultat na 200 m stylem motylkowym paniom udało się poprawić o zaledwie 0.56 sekundy. Zwycięstwo 19-letniej Chinki, która pobiła rekord świata o sekundę i dwadzieścia dwie setne musi wzbudzać podziw, ale i podejrzenia. Zwłaszcza, że na olimpijskiej pływalni Zige Liu poprawiła rekord życiowy o blisko cztery sekundy. Badania antydopingowe, przynajmniej te, których wyniki już poznaliśmy, nie wykazały stosowania niedozwolonego wspomagania.
Przyczyn postępu trzeba więc szukać gdzie indziej. Chęć dorównania Phelpsowi z pewnością jest jedną z nich. Druga to bez wątpienia nowy strój Speedo – LZR Racer. Tylko 2 z 25 rekordów ustanowili zawodnicy pływający w kostiumach innej firmy. 94 procent złotych, a 89 procent wszystkich medali wywalczyli sportowcy startujący w LZR Racer. W konkurencjach męskich medale z najcenniejszego kruszcu zdobywali wyłącznie pływacy w stroju Speedo. Przypadek? Mało prawdopodobne. Bardzo ważną rolę w procesie produkcji najnowszego produktu odegrali naukowcy z NASA. Kosmiczna technologia doprowadziła do kosmicznych wyników, ale i ona bywa zawodna.
Gdy tuż przed półfinałem 50 m kraulem kobiet strój Therese Alshammar rozpadł się, Szwedka miała prawo stracić nadzieję, że w ogóle zdąży na start. I pewnie by nie zdążyła, gdyby nie Dara Torres. Pływaczka ze Stanów Zjednoczonych robiła co mogła, by opóźnić rozpoczęcie wyścigu i udało jej się – Alshammar w ostatniej chwili pojawiła się przy słupku w nowym kostiumie. Torres, która cieszyła się ogromnym szacunkiem choćby ze względu na wiek (ma 41 lat!), zyskała nowych wielbicieli.
W swoich piątych igrzyskach Amerykanka wywalczyła trzy srebrne medale i w sumie ma już 12 olimpijskich krążków. Torres z pewnością może czuć się bohaterką pekińskich zawodów, podobnie jak wspomniana już Rice, jej rodaczki Leisel Jones (3 medale) i Lisbett Trickett (4) oraz Amerykanka Nathalie Couglin (6), pływaczka z Zimbabwe Kirsty Coventry (4) i Brytyjka Rebecca Adlington. Ta ostatnia dwa razy stawała na najwyższym stopniu podium, bijąc na 800 metrów rekord świata Janet Evans. Rezultat Amerykanki z 1989 roku był najstarszym rekordem globu, a złote medale Adlington pierwszymi od 48 lat z najcenniejszego kruszcu dla pływaczki z Wielkiej Brytanii.
Najwięksi przegrani pekińskich igrzysk to bez wątpienia Francuzka Laure Manaudou (bez medalu) i Amerykanka Katie Hoff, której mimo aż sześciu szans, nie udało się wywalczyć żadnego złota.
Niepowodzeniem zakończyły się próby Holendra Pietera van den Hoogenbanda i Australijczyka Granta Hacketta, walczących o trzeci z rzędu triumf w tej samej konkurencji. Ta sztuka nie udała się do tej pory żadnemu męskiemu przedstawicielowi konkurencji pływackich. Do grona przegranych, niestety, musimy zaliczyć też reprezentantów Polski. Siedem rekordów kraju, z których większość nie dała nawet awansu do półfinału to zdecydowanie za mało. Świat odpłynął nam bardzo daleko i pierwszy raz od igrzysk w Sydney Polacy wrócili z dużej imprezy bez medalu. Smutne tym bardziej, że akurat w przypadku Otylii Jędrzejczak powtórzenie rezultatu z Aten dałoby miejsce na podium. Polka nie była jednak w stanie zbliżyć się do rekordów życiowych. Podobnie jak Paweł Korzeniowski i Mateusz Sawrymowicz, a więc ci, na których liczyliśmy najbardziej.
Autor jest komentatorem pływania w stacji Eurosport
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA