fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Dla Birmy to może być rok przełomu

U Uttara
Forum
Wierzę, że 8 sierpnia będzie dla mojego kraju datą szczególną – mówi U Uttara, sekretarz generalny Międzynarodowej Organizacji Birmańskich Mnichów, specjalnie dla "Rzeczpospolitej"
Czcigodny mnich powiedział w styczniu, że „2008 rok musi być rokiem zmian w Birmie“. Czy to jeszcze możliwe, skoro jest lipiec, a junta trzyma się mocno?
U Uttara: Wciąż mam taką nadzieję. Wydaje mi się, że nadal istnieją szansę, iż Birma zmieni się szybko w kraj demokratyczny.
Czy nie jest to naiwna wiara, skoro opozycja nie potrafiła nawet wykorzystać wielkiego kryzysu, który zapanował w Birmie po przejściu śmiercionośnego cyklonu?
Nie. Możemy już bowiem liczyć na wsparcie wielu państw i międzynarodowych organizacji, które popierają demokratyczne przemiany w Birmie. Cyklon Nargis pomógł światu zrozumieć prawdę o rządzącym w tym kraju wojskowym reżimie, który tak długo blokował dostęp do ofiar międzynarodowym ratownikom. To był wielki kryzys humanitarny, którego po prostu nie mogliśmy wykorzystać do celów politycznych.
Co do demokratycznej opozycji, to oczywiście mogłaby być silniejsza, ale musi pan pamiętać, że ponad 400 opozycjonistów – zarówno z młodszej, jak i starszej generacji – junta wtrąciła do więzień. Mamy jednak nadzieję, że tylko buddyzm może zachęcić ludzi do przeprowadzenia zmian w Birmie. Trzeba uczyć ich demokratycznych procedur, informować o prawach człowieka.
Od początku roku w wielu krajach zabiegał pan o wsparcie świata. Co pan czuł, gdy okazało się, że kiedy w końcu sekretarz generalny ONZ spotkał się w Birmie z władzami junty, mówił tylko o pomocy dla ofiar cyklonu i nie wspomniał ani słowem o demokracji?
Oczywiście byliśmy bardzo rozczarowani przebiegiem i wynikami wizyty w Birmie Ban Ki Muna, którzy rzeczywiście nie chciał mówić o zmianach politycznych czy o przetrzymywanej w areszcie domowym Aung San Suu Kyi. Ale na jego usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że zależało mu głównie na tym, by oenzetowskie organizacje mogły pracować w Birmie i nieść pomoc ofiarom cyklonu. Gdyby przyjechał do Birmy z bardzo ostrym apelem, krytykującym wojskowe władze, junta mogłaby po prostu nie zgodzić się na wpuszczenie międzynarodowej pomocy do kraju.
Dla Birmy naprawdę historyczną datą może być 8 sierpnia 2008 roku. Będzie to 20. rocznica demokratycznego powstania (8.8.88 miała miejsce kulminacja tzw. birmańskich dni – przyp. red.), po którym zostałem zmuszony do opuszczenia kraju. Teraz zachęcamy całą społeczność międzynarodową, by zwróciła uwagę na tę datę i pamiętała, że reżim wojskowy łamie prawa człowieka, fałszuje wyniki wyborów itp. W Chinach – które zazwyczaj pomagają juncie – będą się wtedy odbywać igrzyska olimpijskie. Myślę, że w sierpniu naprawdę będziemy mieli szansę, by zmienić Birmę w kraj demokratyczny.
Nie liczycie już na mediację ONZ?
Nie. Musimy zmienić sposób patrzenia na zmiany w naszym kraju. ONZ nie może nam pomóc. Musimy się zjednoczyć i zacząć działać. Szukamy różnych metod wprowadzenia demokracji, nie wykluczając powstania.
Sama junta też deklaruje, że chce prodemokratycznych zmian. Przyjęła nawet „mapę drogową“, która ma doprowadzić kraj do wolnych wyborów. Może to jest dobry sposób na zmiany?
Niestety nie, ponieważ organizowane przez juntę referenda i wybory są oczywiście fałszowane. I potwierdza to cały świat.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA