fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Wychowany w Niemczech, Turek z wyboru

Reuters
Hamit Altintop Turcję zna tylko z wizyt u rodziny, koledzy z reprezentacji śmieją się z jego niemieckiego akcentu
Jeszcze jako piłkarz juniorskich drużyn był uważany za Niemca. Podobnie jak jego brat bliźniak Halil, napastnik, którego Fatih Terim w ostatniej chwili skreślił z kadry na mistrzostwa Europy.
Mogli grać dla niemieckiej reprezentacji, ale wybrali Turcję.
– Cokolwiek by się działo, zawsze pozostaniemy tutaj cudzoziemcami. Jak przyjdzie co do czego, okazuje się, że jednak nie jesteśmy Niemcami, tylko Turkami – mówi.
Może być obrońcą, pomocnikiem, często widać go pod bramką rywali. Taka wszechstronność nie zawsze jest zaletą dla trenerów, bywa, że piłkarz, który potrafi grać wszędzie, nie gra nigdzie. Altintop tego doświadczył. Bayern sprowadził go rok temu z Schalke, kierując się tymi zasadami co zawsze: lepiej, żeby tak dobry piłkarz był u nas choćby rezerwowym, niż grał u rywali.
Podczas treningów pokazał Ottmarowi Hitzfeldowi, że miejsce w drużynie mu się należy, ale w marcu przegrał z kontuzją. Było nawet ryzyko, że nie wyleczy się do mistrzostw. Zdążył, ale Fatih Terim też długo widział w nim tylko uzupełnienie składu. Zmienił zdanie przed Euro, a Altintop, gdy zabrakło kontuzjowanych i zawieszonych za kartki kolegów, wyrósł na lidera zespołu. Podawał przy golach strzelonych Czechom, w ćwierćfinale z Chorwacją przebiegł więcej niż jakikolwiek inny piłkarz w jednym spotkaniu Euro.
Strzelił ostatniego karnego dla Turcji, wybrano go na piłkarza meczu. – Dziś w futbolu nie ma już zawodników ofensywnych ani defensywnych. Wystarczy spojrzeć na Philippa Lahma. Ja też mogę grać wszędzie tam, gdzie drużyna mnie potrzebuje.
Terimowi nie wybaczył do końca tego, jak potraktował brata, pytany przez niemieckich dziennikarzy, skąd tyle kontuzji w zespole, odpowiedział: „Dobre pytanie. Następne pytanie”. Ale szanuje trenera za to, że oddaje drużynie serce i jest konsekwentny.
Z bratem rozmawia przez telefon kilka razy dziennie, opowiada mu, co dzieje się w drużynie. Z kolegami z Bayernu też wymieniał esemesy, na długo zanim się okazało, że stanie naprzeciw nich w meczu, który jest nazywany w Turcji spotkaniem stulecia.
– My trochę lepiej gramy w piłkę, Niemcy są trochę lepsi w obronie – mówi Altintop. – Szanse są równe, możemy być drugą Grecją. Tyle że ogląda się nas z większą przyjemnością.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA