fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Angielski zamiast logopedy

Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
MEN: Na zajęciach dodatkowych będą języki obce. Dlatego słabsi uczniowie nie nadrobią strat,a ci ze skrzywieniami kręgosłupa będą ćwiczyć mniej
Od września wszystkie dzieci obowiązkowo od pierwszej klasy szkoły podstawowej mają się uczyć języka obcego. Minister edukacji podpisała już rozporządzenie. A podstawówki układają plan pracy na nowy rok szkolny. Nie wszyscy dyrektorzy są zadowoleni ze zmian.
– Okazuje się, że by wprowadzić język obcy, musimy rezygnować z zajęć z logopedą, a w każdej klasie jest po troje, czworo dzieci, które mają wady wymowy, albo gimnastyki korekcyjnej – tłumaczy Renata Grzegorzewicz-Zielony, wicedyrektorka podstawówki nr 5 w Poznaniu.
Z kolei w podstawówce nr 76 we Wrocławiu pierwszoklasiści będą mieć angielski kosztem nauki pływania. – Trochę żałujemy, bo jesteśmy szkołą z klasami sportowymi – mówi Jowita Panek, wicedyrektorka szkoły.
W krakowskiej podstawówce nr 2 zanosi się na to, że języka będzie się uczyło zamiast godzin wyrównawczych, na których nadrabiano różnice rozwojowe między pierwszoklasistami i zaniedbania wyniesione z domu.
– Mam problem, bo wiem, jak ważne są takie zajęcia– twierdzi Jadwiga Sadowska, szefowa „dwójki”. – Do pierwszej klasy trafiają dzieci z różnymi brakami. Często mają kłopot z poprawną wymową.
Szkoły muszą ciąć zajęcia, bo rozporządzenie podpisane przez Katarzynę Hall zmniejsza od nowego roku szkolnego liczbę tzw. godzin dyrektorskich, opłacanych z subwencji oświatowej. Z 12 tygodniowo pozostaje 6 do rozdzielenia na klasy I – III. Te godziny dyrektorzy przeznaczają na dodatkowe zajęcia. Zabrane godziny resort przeznacza na naukę języka.
O tym, że MEN chce wprowadzić język obcy kosztem innych zajęć, „Rz” pisała już w lutym. Wówczas szefowie szkół nie pozostawili suchej nitki na tym pomyśle. Mimo krytyki resort nie zmienił zdania. Urzędnicy twierdzą, że zmniejszenie liczby godzin dyrektorskich „nie wpłynie negatywnie na realizację innych zajęć”. Gdyż – jak czytamy w wyjaśnieniu MEN – „w zdecydowanej większości szkół podstawowych taką właśnie liczbę godzin (6) przeznaczano na dodatkowe zajęcia z języka obcego w klasach I – III”. Urzędnicy dodają, że gminy mogą same wprowadzić potrzebne zajęcia pozalekcyjne.
Jeśli dziecko w szkole nie będzie miało gimnastyki korekcyjnej lub zajęć z logopedą, to nie będzie ich miało w ogóle dr Aldona Kopik pedagog
Anna Kalafar, szefowa podstawówki nr 7 w Krakowie, przyznaje, że część godzin dyrektorskich już przeznaczała na angielski: – Ale jeśli zachodziła potrzeba, by poprowadzić zajęcia wyrównawcze, to nauczyciel zostawał społecznie. Sądzę, że nadal tak będzie – mówi.
Pedagog dr Aldona Kopik, która badała przygotowanie sześciolatków do pójścia do szkół, uważa, że nie powinno się ograniczać zajęć wyrównujących start: – Dzieci od najmłodszych lat powinny się uczyć języka obcego, ale nie można zapominać, że coraz częściej przychodzą do szkół ze skrzywieniami kręgosłupa, płaskostopiem, wadami wymowy.
Z danych sanepidu wynika, że co czwarty uczeń skarży się na bóle pleców. – Praktyka pokazuje, że jeśli dziecko nie będzie miało w szkole gimnastyki korekcyjnej lub zajęć z logopedą, to nie będzie ich miało w ogóle – ostrzega dr Kopik.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA