fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Clint Eastwood chce walczyć w Cannes

Rzeczpospolita
Amerykański gwiazdor zgodził się umieścić swój nowy film „Zamiana” w konkursie festiwalu, bo nie boi się ocen krytyków i jurorów
Clint Eastwood sam był kiedyś przewodniczącym jury canneńskiego festiwalu. Tego, które zignorowało powszechnego faworyta – „Czerwony” Krzysztofa Kieślowskiego, dając Złotą Palmę Quentinowi Tarantino za „Pulp Fiction”. Podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami aktor się z tego tłumaczył. – Nagrodziliśmy wtedy dobry film – stwierdził. – Zadecydowały głosy większości, sam opowiadałem się za innym tytułem.
– Jak się gra, to trzeba robić to do końca – powiedział również, zapytany na konferencji prasowej, dlaczego zdecydował się pokazać nowy film „Zamiana” nie na seansie specjalnym, lecz w konkursie. – I wcale nie chodzi o to, żeby wygrać. Ale nie chciałem unikać ocen jurorów, krytyków, widzów.
Wielokrotnie wracał do Cannes jako aktor i reżyser. Tym razem przywiózł obraz perfekcyjnie zrobiony, ale bardzo hollywoodzki.
– Scenariuszem Michaela Straczynskiego zachwyciłem się od razu – mówił Eastwood. – A jak usłyszałem, że projektem zainteresowana jest Angelina Jolie, ucieszyłem się jeszcze bardziej, bo wysoko cenię jej pracę.
Akcja „Zamiany” toczy się w latach 20. XX wieku i cały film utrzymany jest w wyblakłych barwach przypominających starą fotografię. Jolie gra Cristinę Collins – samotną matkę, której syn został porwany. Po kilku miesiącach policja odnajduje dziecko, poczytując to sobie za wielki sukces.
Cristine w chłopcu nie rozpoznaje syna, ale policjanci wmawiają kobiecie, że w ciągu miesięcy malec się zmienił, a ona popadła w szaleństwo. Collins trafia więc na oddział psychiatryczny. Jest tam aż do chwili, gdy w innym stanie zostaje złapany seryjny morderca, a wśród jego ofiar miał być według świadków mały Collins. Cicha i spokojna dotąd kobieta zaczyna zaciekle walczyć z niekompetentnym, skorumpowaną i nadużywającą władzy policją w Los Angeles.
„Zamiana” jest też opowieścią o hartowaniu się człowieka w obliczu tragedii. O matczynej miłości i nadziei. Autentyczna bohaterka tej historii do końca życia chwytała się każdej informacji, która pozwalała jej wierzyć, że jej dziecko uniknęło strasznego losu.
Eastwood nie przywiózł filmu festiwalowego. To po prostu bardzo przyzwoita hollywoodzka robota. Ale włączenie tego tytułu do konkursu jest ukłonem w stronę wielkich wytwórni, które czasem proponują widzom kino nie masowe, lecz dojrzałe i poważne.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA