fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Cyfryzacja zdrowia w powijakach

fot. Paweł Gałka
Rzeczpospolita
NFZ ma wkrótce zacząć wydawać legitymacje zdrowotne, a Sejm nie uchwalił jeszcze ustawy, która na to zezwala.

Jesień zbliża się wielkimi krokami. Przed dwoma laty urzędnicy Ministerstwa Zdrowia obiecali, że w październiku tego roku rozpocznie się pilotaż wydawania elektronicznych kart dla pacjentów i personelu medycznego. Czasu zostało niewiele, a projekt ustawy umożliwiającej funkcjonowanie elektronicznej karty ubezpieczenia zdrowotnego (eKUZ), elektronicznej karty specjalisty medycznego (eKSM) i karty specjalisty administracyjnego (KSA) jest ciągle w powijakach.

Legitymacja zdrowotna

Pacjenci powinni być szczególnie zainteresowani eKUZ. Będzie to wydawany przez przychodnie plastikowy dokument z danymi identyfikującymi pacjenta. Za jego zgodą eKUZ może zawierać dodatkowe dane ratunkowe, np. grupę krwi czy stopień inwalidztwa. Plastikowa karta będzie też kluczem dostępu do innych wirtualnych danych pacjenta zapisanych na jego indywidualnym koncie, np. o przebytych chorobach, zażywanych lekach czy miejscach w kolejkach do specjalistów. W sumie dokument ten ma przypominać elektroniczne legitymacje zdrowotne, jakie przed kilkoma laty na Śląsku wprowadził Andrzej Sośnierz.

Karty specjalisty medycznego z potwierdzeniem prawa do wykonywania zawodu dostaną lekarze. Karty specjalisty administracyjnego zaś otrzymają specjaliści medyczni.

Czas goni

Projekt nowelizacji ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia, który przewiduje te rozwiązania, jest po konsultacjach społecznych. W maju 2015 roku rozpatrywał go wprawdzie Komitet Stały Rady Ministrów, ale rząd go jeszcze nie przyjął. Nie wiadomo zatem, kiedy projekt trafi do prac sejmowych. Tymczasem według założeń ustawa ma wejść w życie 1 lipca 2016 r., natomiast pilotaż kart ubezpieczenia zdrowotnego powinien się zacząć w czwartym kwartale tego roku.

Im bliżej jesieni, tym więcej nasuwa się wątpliwości. Na niekorzyść kluczowego projektu cyfryzacji służby zdrowia może działać pośpiech związany z końcowym etapem prac nad ustawą.

– Zaproponowany w projekcie na 1 lipca 2016 r. początek wydawania 35 milionów kart niesie duże ryzyko. Skoro nie wiadomo, kiedy projekt przyjmie Sejm, może się okazać, że do lipca zostanie bardzo mało czasu i specjaliści nie zdążą przygotować sprawnych systemów teleinformatycznych – mówi Leszek Sikorski, były minister zdrowia.

Już w drugim kwartale 2016 r. miałyby się odbyć testy systemów placówek medycznych, NFZ i Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Dlatego eksperci wskazują, że próby te należałoby przesunąć na początek 2017 roku. W przeciwnym razie czeka nas powtórka z rozrywki. Niedawne ogromne zamieszanie związane z systemem teleinformatycznym do obsługi wyborów w Państwowej Komisji Wyborczej może służyć jako jaskrawy przykład skutków wdrażania skomplikowanego systemu informatycznego pod presją czasu.

Inny problem związany z pośpiechem dotyczy wyboru producenta dokumentów elektronicznych, które mają dostać pacjenci i personel medyczny. – Firma musi gwarantować rękojmię bezpieczeństwa identyfikacyjnego dla obywateli – podkreśla Leszek Sikorski. Karta ubezpieczenia zdrowotnego będzie bowiem dawała dostęp do danych wrażliwych o pacjencie. Tymczasem ostatnio głośno było o tym, że zagraniczne służby infiltrują niektórych zagranicznych producentów. Dlatego firmy muszą dobrze zabezpieczyć eKUZ, eKSM i KSA przed fałszowaniem, podrabianiem i nieuprawnionym użyciem.

Miliony na karty

Przy okazji planowania tak skomplikowanej i zakrojonej na szeroką skalę operacji informatycznej pojawiają się pytania, czy elektroniczne karty są w ogóle potrzebne i czy nie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Oto bowiem w 20 krajach Unii Europejskiej standardem jest elektroniczny dowód osobisty. Wprowadzają go kolejne kraje i być może za jakiś czas zostanie do tego zobowiązana Polska.

– Elektroniczny dowód osobisty mógłby więc jednocześnie pełnić funkcję elektronicznej karty zdrowotnej. Obniżyłoby to radykalnie wydatki państwa związane z informatyzacją w systemie ochrony zdrowia – zauważa Sikorski

Zgodnie z projektem ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia ministerstwo przeznaczy na wdrożenie elektronicznych kart ponad 10 mln zł. Co więcej, z budżetu państwa pójdzie na ten cel 9 mln zł, z NFZ 800 mln zł, a z placówek medycznych 27 mln zł.

NFZ już teraz pracuje nad elektronicznymi kartami bez odpowiedniej ustawy. Skoro ma ona wejść w życie w 2016 roku, a jesienią 2015 roku ma się rozpocząć pilotaż wydawania kart, oznacza to, że Fundusz wydaje już pieniądze, nie mając do tego podstawy prawnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA