fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Polska może pokrzyżować plany Davida Camerona

David Cameron wczoraj odwiedził m.in. Holandię. Na zdjęciu z premierem tego kraju Markiem Rutte
AFP
Brytyjski premier zaapeluje dziś w Warszawie o ograniczenie praw emigrantów. Usłyszy twarde „nie".

Spotkanie z Ewą Kopacz to element objazdu wszystkich stolic państw Unii przez Camerona przed szczytem w Brukseli 25 czerwca. To wtedy brytyjski premier powie, jakich zmian w warunkach członkostwa Unii oczekuje przed planowanym kilkanaście miesięcy później referendum. Jeśli jego oczekiwania nie zostaną spełnione, Brytyjczycy mogą głosować za wyjściem ze Wspólnoty. A to wywoła największy kryzys w historii integracji.

– Premier chce wykorzystać dynamikę, jaka powstała po spektakularnym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych, i jak najszybciej załatwić tę sprawę – mówi „Rz" Maurice Fraser, doradca poprzedniego konserwatywnego szefa rządu Johna Majora.

Jednak z powodu Warszawy ten plan może upaść. Cameron stara się w pierwszym rzędzie o takie zmiany, które powstrzymają zalew imigrantów na Wyspach (318 tys. osób w ub.r.). A na to nie ma w Polsce zgody.

– Czekają nas bardzo trudne negocjacje. Chcemy, aby Wielka Brytania pozostała w Unii, ale nie za wszelką cenę. Nie godzimy się na dyskryminację polskich obywateli – mówi „Rz" minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski.

Źródła rządowe precyzują: nasz kraj wyklucza podważenie zasady swobodnego przemieszczania się osób, jednej z czterech wolności stanowiących fundament jednolitego rynku. Ekipa Ewy Kopacz odrzuca także jakiekolwiek inne modyfikacje traktatu o UE. W tej sprawie Warszawa ma prawo weta, bo nowy traktat musiałby być ratyfikowany we wszystkich krajach członkowskich. Rząd jest szczególnie zdeterminowany przed wyborami parlamentarnymi za pięć miesięcy: nie chce stwarzać wrażenia, że zaniedbał interesy miliona Polaków żyjących na Wyspach.

– Andrzej Duda będzie z uwagą śledził stanowisko rządu w tej sprawie, choć sam do sierpnia nie będzie się w nie angażował – mówi „Rz" Krzysztof Szczerski, typowany na ministra ds. zagranicznych w kancelarii głowy państwa. Prezydent elekt nie będzie dziś rozmawiał z Cameronem: Brytyjczyk nie wystąpił o takie spotkanie.

Twarda postawa Polski to poważny problem dla brytyjskiego premiera. Wyklucza spełnienie jego głównego postulatu: pozbawienie emigrantów przez cztery lata po przyjeździe na Wyspy zabezpieczeń socjalnych. To wymagałoby zmiany traktatowego zakazu dyskryminacji jednych obywateli kraju Unii wobec drugich. Z tego samego powodu Cameron ma małe szanse wprowadzić zakaz wypłaty świadczeń socjalnych dla dzieci imigrantów, które pozostają w Polsce.

Bardziej prawdopodobna jest zgoda Warszawy na modyfikację przepisów wykonawczych do traktatu o UE.

To otwiera drogę do wydalenia tych imigrantów, którzy przez sześć miesięcy nie dostaną pracy. A także pozbawienia przyjezdnych świadczeń, do których nie mieli prawa we własnym kraju.

Brytyjczykom opór Polski będzie tym trudniej przełamać, że podobne stanowisko zajmują Francja i Niemcy. – Dla Angeli Merkel zmiana traktatu jest wykluczona, to otwarcie puszki Pandory – mówi „Rz" źródło we współrządzącej partii SPD.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA