fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Trener Carli płakał ze szczęścia

AFP
Finały na Foro Italico: Novak Djoković – Roger Federer oraz Maria Szarapowa – Carla Suarez Navarro. Hiszpanka raz jeszcze udowodniła, że do wielkich zwycięstw przede wszystkim trzeba wielkiego ducha

Roger Federer pokonał w 54 minuty Stana Wawrinkę 6:4, 6:2. Kto widział mecz Szwajcarów przyzna, że do oglądania było raczej niewiele. Stan zaczął z animuszem, prowadził wprawdzie 3:0, lecz potem zgasł pod każdym względem – raczej snuł się po korcie, niż podejmował walkę. Można podejrzewać, że piątkowe efektowne zwycięstwo nad Rafaelem Nadalem kosztowało go więcej, niż przypuszczano.

Dla finału Federera z Novakiem Djokoviciem taki wynik jest raczej dobry, bo w miarę wypoczęty starszy Szwajcar mógł oszczędzić siły i w czwartym finale w Rzymie może wreszcie zdobędzie tytuł.

Nikt mu tego nie zagwarantuje, ale kto wie – jedni obserwatorzy przypominają, że Serb w trzech meczach tracił sety i niekiedy wyglądał na lekko zmęczonego, drudzy jednak podkreślają, że w meczu z Davidem Ferrerem seta nie stracił, był solidny od pierwszej do ostatniej piłki, wygrał 6:4, 6:4 mając spotkanie pod pełnym nadzorem.

– W porównaniu z poprzednimi meczami, w półfinale zagrałem najlepiej. Pewność odbić to właściwe słowo do opisu mej gry. Mam więc powody, by wierzyć, że w niedzielę też zagram na tym samym poziomie, może nawet lepiej – potwierdzał Djoković.

Serbowi, całkiem słusznie, nie podobała się tylko zmęczona wieloma meczami nawierzchnia kortu centralnego. Wskazywał liczne dziury i trzeba było kilku solidnych napraw, by wygładzić czerwoną mączkę. – W paru miejscach ubytki było całkiem głębokie, w takich dziurach o skręcenie kostki w poślizgu było bardzo łatwo. Niebezpiecznie grać w takich warunkach – mówił po spotkaniu.

Z Federerem zagra po raz 39. Dotychczasowy bilans ma jeszcze ujemny: 18-20, w tym roku są na remis: w Dubaju wygrał Szwajcar, w Indian Wells Serb.

Najlepszym pod wieloma względami meczem półfinałów było spotkanie Carli Suarez Navarro z Simoną Halep. Trzeba się przyzwyczajać do obecności niepozornej dziewczyny z Wysp Kanaryjskich (potem z barcelońskiej akademii tenisa) do obecności w tej fazie wielkich turniejów.

Najpierw wydawało się, że przegra z Rumunką gładko. Pierwszy set oddała błyskawicznie, nie dlatego, że źle grała, tylko dlatego, że gra Halep była bliska taktycznego ideału. Co wymiana, to błyskotliwe uderzenia, znakomite wybory, pełna kontrola nad przebiegiem meczu. W przerwie Suarez Navarro poprosiła trenera, widać było, że jest bliska łez. Wysłuchała długiej porady, kiwnęła głową i wyszła na kort jak nowa – twarda, pewna siebie, odporna na wszelkie strachy.

Simona Halep długo nie mogła uwierzyć w tę przemianę. Wymiany nabrały tempa, zaciekłość z obu stron wzrosła, wreszcie na Campo Centrale pojawiły się właściwe emocje. Trzeci set, w którym widać było już objawy ogromnego zmęczenia obu tenisistek, stało się przede wszystkim porównaniem mocy psychiki Carli i Simony. Pod tym względem lepsza była Hiszpanka, choć oddajmy co należy Simonie – obroniła sześć piłek setowych w drugim secie i dwie meczowe w trzecim.

W rubrykach statystycznych zapisano – Hiszpanka wygrała z Rumunką na kortach ziemnych po raz czwarty – na cztery spotkania, więc może jednak to Simona wciąż nie ma sposobu na jej wspaniały jednoręczny bekhend i precyzyjne strzały w rogi kortu. – Jej styl, polegający na odbijaniu wysokich piłek pod końcową linię, wyjątkowo mi nie leży. W decydującym secie nie mogłam już nic zrobić – wyjaśniła zwięźle swe problemy Rumunka.

Sceny wzruszeń po spotkaniu dorównywały skalą emocjom widywanym w Wielkim Szlemie. W loży Hiszpanki siedział barceloński trener Carli Xavier Budo, po ostatniej piłce po prostu się spłakał. Obok siedział też tata tenisistki, były piłkarz ręczny, Jose Louis Sanchez – chyba próbował posłać rodzinie telefoniczną wiadomość, ale ledwie był w stanie utrzymać smartfon w drżących dłoniach.

Carla Suarez Navarro w niedzielę zagra z Maria Szarapową, której zwycięstwo nad Darią Gawriłową dało nie tylko finał, ale także powrót od poniedziałku na drugie miejsce w rankingu WTA, przed Halep. To ma znaczenie dla rozstawienia w Paryżu – Rosjanka uniknie na pewno gry z Sereną Williams przed ewentualnym finałem na kortach im. Rolanda Garrosa.

Rzymski finał kobiet rozpocznie się o 13.30 (transmisja w TVP Sport) po finale debla kobiet, w którym będzie znów obecna Martina Hingis z Sanią Mirzą. Finał męski zacznie się nie przed 16.00 (transmisja w Polsacie Sport).

> Rzym. Turniej ATP Masters 1000 (3,289 mln euro). 1/2 finału: N. Djoković (Serbia, 1) – D. Ferrer (Hiszpania, 7) 6:4, 6:4; R. Federer (Szwajcaria, 2) – S. Wawrinka (Szwajcaria, 8) 6:4, 6:2.

> Rzym. Turniej WTA Premier (2,428 mln dol.). 1/2 finału: C. Suarez Navarro (Hiszpania, 10) – S. Halep (Rumunia, 2) 2:6, 6:3, 7:5; M. Szarapowa (Rosja, 3) – D. Gawriłowa (Rosja) 7:5, 6:3.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA