fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Bicz Brukseli może powrócić

Bloomberg
Finanse publiczne w naszym kraju nie zachwycają, ale ich kondycja się poprawia, czego wynikiem jest rekomendacja Komisji Europejskiej o zdjęciu z nas procedury nadmiernego deficytu.

Jak zauważają eksperci - poprawa równowagi fiskalnej jest jednak bardzo powolna, ponieważ kraje regionu takie jak Litwa, Łotwa, Rumunia oraz Węgry wyszły spod specjalnego nadzoru Komisji Europejskiej już w 2013 r. Według prognoz KE w tym roku deficyt Sektora Finansów Publicznych wyniesie 2,8 proc. PKB, a więc niewiele poniżej maksymalnego dopuszczalnego progu 3 proc.

Damian Olko, ekspert ds. badań i analiz Pracodawców RP ostrzega, że pozytywna decyzja KE nie powinna wywoływać przesadnego optymizmu wśród rządzących, a także wśród przedsiębiorców i pracodawców, dla których poziom deficytu często jest wskazówką pozwalającą ocenić ryzyko wzrostu danin publicznych. O ile w najbliższym okresie wzrost stawek podatków lub składek ZUS jest mało prawdopodobny – także ze względu na tzw. kalendarz polityczny – o tyle ryzyko zwiększenia fiskalizmu w najbliższych 5 latach jest względnie wysokie. Mówiąc najkrócej – problemem w polskiej polityce fiskalnej nie jest krótkookresowy poziom deficytu, ale trwałe procesy, które będą skutkować wzrostem obciążeń podatkowych lub długu publicznego.

- Po pierwsze, wciąż postępuje erozja bazy podatkowej z powodu odpływu firm oraz pracowników poza granice Polski – zauważa Olko. - Ubywa płacących podatki i składki ZUS, a jednocześnie zwiększa się udział świadczeniobiorców, co już jest widoczne w wysokich prognozowanych deficytach Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jednocześnie wciąż utrzymywane są kosztowne przywileje emerytalne i podatkowe dla wybranych grup zawodowych. Do czynników powodujących erozję bazy podatkowej należy zaliczyć również utrzymywanie preferencji w ramach Specjalnych Stref Ekonomicznych, na co zwracało uwagę Ministerstwo Finansów pod kierownictwem Jacka Rostowskiego.

Po drugie – jak zaznacza ekspert - w związku z niedofinansowaniem publicznej ochrony zdrowia i postępującym starzeniem się społeczeństwa, wzrost publicznych wydatków w tej dziedzinie jest tylko kwestią czasu. Dyskusja może dotyczyć jedynie sposobu, w jaki zostaną nałożone dodatkowe ciężary – czy np. w drodze wzrostu składki na ubezpieczenie zdrowotne, czy też państwo zdecyduje się pokrywać część wydatków poprzez dotacje z budżetu centralnego, tak jak ma to miejsce w przypadku ubezpieczeń społecznych.

Dalej, czyli po trzecie, lepsze bieżące wyniki Sektora Finansów Publicznych częściowo wynikają z wywłaszczenia oszczędzających w Otwartych Funduszach Emerytalnych. KE szacuje, że wskutek tej decyzji rządu PO-PSL równowaga fiskalna poprawi się w 2015 r o 0,75 proc. PKB, na co złożą się niższe odprowadzane składki do II filara oraz spadek kosztów obsługi długu. W efekcie, bez tych zmian w systemie emerytalnym, Polska wciąż zmagałaby się z nadmiernym deficytem. W praktyce ograniczenie OFE pozwoliło jedynie obniżyć oficjalny, jawny dług kosztem tzw. długu ukrytego, a więc przyrastających zobowiązań wobec emerytów w ZUS.

I wreszcie po czwarte, zgodnie z najnowszymi prognozami KE deficyt w finansach publicznych (przynajmniej do 2016 r.) pozostanie blisko dopuszczalnej granicy 3 proc. PKB. To sprawia, że w przypadku wystąpienia silnego spowolnienia lub recesji, przekroczenie powyższej granicy jest praktycznie pewne. Tym bardziej, że te same prognozy szacują wielkość deficytu strukturalnego na 2,7 proc. w 2014 r. i 2,3 proc. w 2016 r. Deficyt strukturalny jest szacowany przy założeniu, że gospodarka rozwija się tempie równym swojemu potencjałowi, a więc nie uwzględnia on wpływu zmian koniunktury na równowagę budżetową.

- Przeciwdziałanie powyżej zarysowanym tendencjom wymaga przyjęcia zupełnie innego podejścia w polityce gospodarczej, niż obecne – skoncentrowane na odsuwaniu problemów w czasie lub rozwiązywaniu bieżących trudności – wyjaśnia Olko. - W średnim i długim okresie utrzymanie równowagi w finansach publicznych będzie wymagało reform wspierających produktywność i aktywność zawodową (w tym przedsiębiorczość) co zarówno poszerzy bazę podatkową, jak i pozwoli zwiększyć wpływy bez podnoszenia obciążeń fiskalnych w relacji do PKB.

W jego odczuciu pozytywnym sygnałem w tym kontekście jest wzrost świadomości wśród klasy politycznej, że obecne regulacje podatkowe wymagają gruntownych zmian. Do tej pory administracja skutecznie blokowała próby uproszczenia prawa i procesu poboru podatków, tłumacząc to obawą o spadek wpływów do budżetu. Zabrakło jednak oszacowania kosztów alternatywnych – tzn. jak wiele dochodów i miejsc pracy straciła cała gospodarka przez ostatnie lata wskutek utrzymywania jednego z najgorszych systemów podatkowych w rozwiniętym świecie.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA