fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Ulica dla prof. Bartoszewskiego

Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. dialogu międzynarodowego Władysław Bartoszewski podczas spotkania z okazji 20. rocznicy podpisania Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie i Przyjaznej Współpracy między Polską a Niemcami w Auli Starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego.
PAP
Czy Wrocław będzie pierwszym miastem, gdzie będzie ulica prof. Władysława Bartoszewskiego, a Kraków – gdzie stanie jego pomnik?

Takie pomysły zrodziły się już w tych aglomeracjach, a i stolica myśli o uczczeniu byłego ministra spraw zagranicznych, honorowego obywatela Warszawy.

Pierwszy był Kraków. Senator Bogdan Klich już cztery dni po śmierci profesora Bartoszewskiego wystąpił do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego z propozycją postawienia pomnika profesora w centrum miasta, dokładnie na pl. Jana Nowaka-Jeziorańskiego, przy Dworcu Głównym.

– Moim marzeniem jest aby na tym placu stanęły sylwetki zarówno prof. Władysława Bartoszewskiego jak i Jana Nowa-Jeziorańskiego, obu wybitnych Polaków – pisze senator Klich.

– Chciałbym, aby Władysław Bartoszewski i Jan Nowak – Jeziorański tak jak to robili przez lata mogli dalej toczyć rozmowę o najważniejszych dla Polski sprawach. Dlatego proszę Pana Prezydenta o akceptację i sfinansowanie projektu – prosi senator Klich.

Okazuje się, że sprawa nie jest taka prosta. Plac jest własnością pobliskiej galerii handlowej i bez jej zgody nic nie może na nim stanąć. Zwróciliśmy się do firmy, właściciela galerii z pytaniem jakie jest jej stanowisko w tej sprawie, ale przez dwa dni nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. – A od właściciela wszystko będzie zależeć – mówi Monika Chylaszek, rzecznik prezydenta Krakowa.

Zauważa, że jest jeszcze inny problem, bo niedługo na tym placu ma stanąć pomnik poświęcony płk. Ryszardowi Kuklińskiemu, który już powstaje.– I oba pomniki musiały by być tak ulokowane, by nie zabałaganiły tego placu – tłumaczy.

Podkreśla, że na razie prezydent będzie rozmawiał z radnymi na temat upamiętnienia prof. Bartoszewskiego. – Jeśli taka będzie wola Rady Miasta i zgodzi się na to właściciel placu to jest taka szansa – zapowiada Monika Chylaszek.

Z kolei we Wrocławiu jeden z miejskich radnych Sebastian Lorenc wymyślił, by jednej z ulic nadać imię prof. Władysława Bartoszewskiego. Już złożył w tej sprawie wniosek formalny do przewodniczącego. Radny chce, żeby radni zajęli się jego pomysłem na sesji już 21 maja.

- Niedawno pożegnaliśmy postać wybitną i niezwykle zasłużoną dla naszego kraju - prof. Władysława Bartoszewskiego. Jego wkład w nagłośnienie ludobójstwa dokonanego przez nazistów na ludności żydowskiej, jak i powojenna walka o uwolnienie naszego kraju z łańcuchów komunizmu stawiają Go na równi z takimi bohaterami, jak rotmistrz Witold Pilecki czy Irena Sendlerowa – tłumaczył w swoim uzasadnieniu radny Lorenc.

Arkadiusz Filipowski, rzecznik Wrocławia mówi, że temu miastu i jego władzom prof. Bartoszewski jest szczególnie bliski. – Do nas w 2016 roku ma trafić gabinet profesora. Właśnie zastanawiamy się gdzie będzie wystawiony dla publiczności – mówi Filipowski.

Dodaje, że choć we Wrocławiu obowiązuje zasada, że dopiero trzy lata po śmierci można nadać imię ulicy czy skweru. – Ale czasami robimy odstępstwa. Tak było z Janem Pawłem II czy Janem Nowakiem-Jeziorańskim – tłumaczy Arkadiusz Filipowski. Nie wie czy tak będzie też z prof. Władysławem Bartoszewskim. – Wszystko zależeć będzie od rady miasta – dodaje urzędnik.

Agnieszka Kłąb, rzecznik stołecznego ratusza mówi, że stolica poczeka z nadaniem imienia prof. Bartoszewskiego ulicy lub placu pięć lat, bo takie są w Warszawie przepisy.

– Ale zastanowimy się nad inną formą upamiętnienia profesora – zapowiada. Jaką? Nie chce jeszcze zdradzić. – Jeśli zdecydujemy to poinformujemy o tym. Na pewno musimy znaleźć jakąś godną formułę. To był honorowy obywatel Warszawy – przypomina Agnieszka Kłąb.

Prof. Władysław Bartoszewski pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego, więzień Auschwitz, żołnierz AK, historyk i dwukrotnie minister spraw zagranicznych zmarł pod koniec kwietnia. Miał 93 lat. Został pochowany na Wojskowych Powązkach Warszawie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA