fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Inne sporty

Pod kontrolą właściciela

AFP
Ruszyło Giro d'Italia. Wielki faworyt Hiszpan Alberto Contador już po pierwszym etapie zyskał przewagę nad rywalami.

Początek wielkich trzytygodniowych wyścigów od dawna należy do specjalistów od czasówek i sprinterów. Pierwszy etap to albo prolog, albo jazda drużynowa na czas, a potem kilka dni ścigania się po płaskim lub nieco pofałdowanym terenie. Dla wszystkich, nie tylko faworytów, najważniejszym zadaniem jest omijanie kraks, zyskanie kilku sekund w czasówkach.

We Włoszech organizatorzy postawili w tym roku na drużynową jazdę na czas. Było fotogenicznie. Trasa prowadziła wzdłuż wybrzeża Morza Liguryjskiego, metę wytyczono w San Remo.

Etap wygrali Australijczycy z Orica Green-Edge, od lat uważani w tej konkurencji za najlepszych obok zespołu Michała Kwiatkowskiego Etixx (dawniej Omega Pharma), dwukrotnych mistrzów świata. Dzięki temu ich liderzy – najpierw Simon Gerrans, a dzień później sprinter Michael Matthews (ten, który w Amstel Gold Race finiszował na trzecim miejscu, za Kwiatkowskim i Valverde) – zapewnili sobie różową koszulkę lidera, ale najważniejsze dla losów wyścigu było to, co działo się za ich plecami.

Drugie miejsce w drużynówce zajął Tinkoff Saxo. Dało to już na starcie wysoką pozycję Contadorowi. Hiszpan zyskał już sześć sekund nad Włochem Fabio Aru i aż 20 nad Australijczykiem Richie Porte. Dzień później jadąc ostrożnie, pod kontrolą kolegów z drużyny i właściciela grupy Olega Tinkowa w samochodzie, utrzymał dotychczasowy zysk. Awansował nawet z dziesiątej na szóstą pozycję.

A nie było wcale łatwo. Bo nerwowy drugi etap pełen był kraks. Ucierpiał jeden z liderów polskiej drużyny CCC Sprandi Sylwester Szmyd, który ma kłopoty z ręką. W czołowej grupie nie dojechał także Przemysław Niemiec, jeżdżący w zespole Lampre. Obaj polscy weterani stracili ponad minutę.

Dziś etap z Rapallo do Sestri Levante. Dosyć skomplikowany jak na początek wyścigu – z dwiema premiami górskimi, z trzema gwiazdkami w pięciostopniowej skali określającej trudność wyścigu. Zjazdy na krętych drogach zapowiadają znowu upadki. Łatwo w takich okolicznościach stracić wypracowaną przewagę, czasami szansę na wygranie całego Giro.

Transmisje wyścigu w Eurosporcie

Czołówka klasyfikacji generalnej Giro d'Italia po dwóch etapach:

1. M. Matthews (Australia/Orica) 4:32.44;

2. S. Gerrans (Australia/Orica);

3. S. Clarke (Australia/Orica) ten sam czas...

6. A. Contador (Hiszpania/Tinkoff) 7 s. straty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA