fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Sondaż "Rzeczpospolitej": Komorowski przed Dudą, będzie II tura

Piotr Wittman/PAP
W niedzielę zwycięży Bronisław Komorowski, ale prezydenta poznamy w II turze.

Na podstawie sondaży z marca, kwietnia i maja IBRiS opracował dla „Rzeczpospolitej" prognozę wyniku wyborów prezydenckich. To nie jest zwykły sondaż, lecz projekcja najbardziej prawdopodobnego wyniku uzyskanego na podstawie ostatnich tendencji poparcia.

Do analizy wykorzystano m.in. preferencje polityczne ankietowanych, a także ich stosunek do poszczególnych kandydatów. Przeliczając dane, uwzględniono porównanie sondaży przed poprzednimi wyborami z późniejszymi wynikami głosowania.

15 proc. Kukiza


Tak przygotowana prognoza daje zwycięstwo Bronisławowi Komorowskiemu. Prezydent może jednak liczyć na 41 proc. poparcia, a to znaczy, że 24 maja spotka się w drugiej turze ze swym najpoważniejszym konkurentem Andrzejem Dudą z PiS (29 proc.).

Trzeci w prognozie – z bardzo dobrym wynikiem 15 proc. poparcia – jest bezpartyjny Paweł Kukiz, najsilniejszy spośród kandydatów antysystemowych popieranych przez wyborców radykalnie niezadowolonych z sytuacji w kraju.

Pozostali kandydaci to już druga polityczna liga. Janusz Korwin-Mikke może liczyć na 5 proc. poparcia. Jeszcze gorszy wynik prognoza przewiduje dla Magdaleny Ogórek popieranej przez SLD. Prognozowane 3 proc. może oznaczać katastrofę lewicy i doprowadzić do zmian we władzach SLD.

Podobne poparcie może uzyskać kandydat PSL Adam Jarubas – ale dla ludowców to nie będzie tragedia, bo w wyborach prezydenckich kandydaci PSL zazwyczaj uzyskują poniżej 5 proc. poparcia.

Lider Twojego Ruchu Janusz Palikot może liczyć na 2 proc. poparcia, a pozostali kandydaci – czyli Grzegorz Braun, Paweł Tanajno, Marian Kowalski oraz Jacek Wilk – podzielą między siebie kolejne 2 proc. Instytut IBRiS szacuje frekwencję wyborczą na 52,8 proc.

Przygotowana dla „Rzeczpospolitej" prognoza dobrze ilustruje charakterystyczne elementy kończącej się kampanii. Wszystkie sondaże przez całą kampanię pokazywały, że Komorowski ma największe szanse na zwycięstwo. Prognoza pokazuje także, że Andrzej Duda ma notowania na poziomie sondaży PiS, czyli przed pierwszą turą nie pozyskał nowego elektoratu.

Ogromną rolę w wyborach odegrali kandydaci antysystemowi – co też widać w prognozowanym wyniku. Pod tym względem była to najbardziej radykalna kampania w historii III RP.

Niemal wszyscy konkurenci Komorowskiego w czambuł potępiają nie tylko jego prezydenturę i rządy PO – co jest logiczne – ale w ogóle całą III RP, a niektórzy nawet – demokratyczny ustrój. Jeszcze nigdy w wyborach prezydenckich nie startowało tylu buntowników.

Wyborcy sfrustrowani sytuacją w kraju znacznie chętniej składali podpisy na listach z poparciem kandydatów domagających się radykalnej zmiany. Stąd powodzenie takich kandydatów jak Kukiz, Korwin-Mikke, Braun czy Kowalski, którzy zgromadzili podpisy wymagane do startu, a fiasko Wandy Nowickiej czy Anny Grodzkiej, które swą lewicowość opierają na akceptacji dla III RP.

Kłopoty lewicy

To kolejne zjawisko – światopoglądowa lewica w tych wyborach wypadła fatalnie. Poza Januszem Palikotem, którego lewicowość jest koniunkturalna, nie było żadnego kandydata, który odwoływałby się do idei świeckiego państwa, popierał liberalizację ustawy antyaborcyjnej czy też ograniczenie roli Kościoła. Większość kandydatów – łącznie z reprezentującą SLD Magdaleną Ogórek – to konserwatyści i praktykujący katolicy.

Po raz pierwszy tak wielu kandydatów do prezydentury odrzucało sojusze polskiego państwa uważane za dorobek III RP – w tym członkostwo w Unii Europejskiej, a nawet – co dotąd nigdy nie było poważnym elementem sporu politycznego – w NATO. Dominowała także ostra krytyka polityki prezydenta i rządu wobec Ukrainy. Większość kandydatów – m.in. Kukiz, Korwin-Mikke, Ogórek, Jarubas, Braun i Kowalski – opowiedziała się za ograniczeniem poparcia dla Kijowa, ogłoszeniem neutralności w wojnie rosyjsko-ukraińskiej, a nawet dogadaniem się z Kremlem.

Od tego grona wyraźnie odstaje Andrzej Duda z PiS, co pokazuje, że najpoważniejszy konkurent prezydenta i największa partia opozycyjna wciąż co do kierunku popierają proukraińską politykę władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA