fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Pakt z restauracji Lotos został zerwany

Awantura między Pawłem Kukizem a Januszem Korwin-Mikkem dotyczyła jednomandatowych okręgów wyborczych
PAP serwis codzienny / Radek Pietruszka
Telewizyjna debata doprowadziła do konfliktu między Pawłem Kukizem i Januszem Korwin-Mikkem. Czy to koniec nieformalnego sojuszu buntowników?

Kukiz to czarny koń wyborów, ma realne szanse na trzecie miejsce i wynik przekraczający 10 proc. Korwin jest w sondażach czwarty lub piąty z poparciem 3–4 proc. Panowie starli się we wtorek wieczorem w prezydenckiej debacie w TVP i był to jeden z jej nielicznych istotnych fragmentów.

Korwin-Mikke zapowiedział, że zrezygnuje z kandydowania i przekaże Kukizowi swoje poparcie, jeśli w czwartkowych wyborach w Wielkiej Brytanii lansowane przez Kukiza jednomandatowe okręgi wyborcze doprowadzą do tego, iż dwie największe brytyjskie partie – torysi i laburzyści – dostaną mniej niż 200 mandatów lub mały, eurosceptyczny UKIP zdobędzie więcej niż 20 foteli. Skąd to ultimatum? Korwin-Mikke przekonywał, że jednomandatowe okręgi w polskich realiach doprowadziłyby do zdominowania Sejmu przez PO i PiS – tak jak na Wyspach przez Partię Konserwatywną oraz Partię Pracy.

Tę telewizyjną ofertę Korwin-Mikkego Kukiz odebrał zupełnie inaczej – nie jako potencjalne poparcie, lecz atak i zerwanie nieformalnego sojuszu. W rozmowie z Radiem RMF FM Kukiz ujawnił bowiem, że w marcu zawarł z Korwin-Mikkem układ: tuż przed wyborami ten, kto będzie miał mniejsze poparcie, zrezygnuje ze startu i poprze cieszącego się większą popularnością. – Rozmawiałem z panem Januszem w restauracji Lotos. On zaproponował to spotkanie, ustaliliśmy, że łączy nas postulat jednomandatowych okręgów wyborczych, a tuż przed wyborami ten z nas, który będzie miał mniej głosów, przekaże głosy drugiemu – twierdzi.

Potem Kukiz na swym profilu na Facebooku podkreślał: „Znacznie ważniejszą była umowa z Korwinem, że NIE ATAKUJEMY siebie podczas kampanii prezydenckiej. O tej umowie może zaświadczyć Robert Winnicki z Ruchu Narodowego. Nasza wspólna U M O W A" [pisownia oryginalna].

Elementem umowy miało być także poparcie Korwin-Mikkego dla jednomandatowych okręgów w wyborach do Sejmu, co miałoby zwiększyć wpływ wyborców na to, kto się dostaje do parlamentu. W TVP Korwin-Mikke jasno wystąpił przeciwko takiej ordynacji. – Nie chodzi już tylko o okręgi jednomandatowe, lecz o to, że pan Janusz nie dotrzymuje umowy. Pacta sunt servanda. Jeżeli na tym etapie dochodzi do takich sztuczek, to jak ja mogę poważnie traktować człowieka, który nie dotrzymuje słowa? – pyta Kukiz. – Ta sztuczka z deprecjonowaniem JOW podczas debaty to było jak nóż w plecy, jak Ruscy 17 września 1939 r. Tak się nie robi.

Korwin-Mikke nie pozostaje dłużny i zarzuca Kukizowi, że to on na początku kwietnia zerwał porozumienie w części, która dotyczyła wycofania się słabszego kandydata. Twierdzi, że Kukiz wysłał w tej sprawie esemesa do jego syna i że ma ów esemes.

Według Korwin-Mikkego powodem zerwania porozumienia był żart primaaprilisowy jego rzecznika Konrada Berkowicza, który napisał na Facebooku, że Kukiz popiera Korwin-Mikkego. – I z tego śmiesznego powodu pan Kukiz zerwał to porozumienie – twierdzi Korwin-Mikke.

Wczoraj panowie wymieniali obelgi i wyrazy szacunku na portalach społecznościowych. Kukiz pisał na swym profilu: „Przecierpiałem Pańskie »opinie« na temat niepełnosprawnych, przymknąłem oczy na Pański stosunek do kobiet, starałem się załagodzić Pańskie »instynkty strzeleckie« na Śląsku... Ale przesadził Pan. Pan jest nieobliczalny".

Korwin: „Pan Paweł Kukiz jest porządnym, uczciwym, prostodusznym człowiekiem – tyle że bez żadnego doświadczenia politycznego. Dlatego jego reakcje przyjmuję ze zrozumieniem. To jest bardzo ciężka kampania (...). Rozumiem, że jest Pan skrajnie wyczerpany nerwowo – ale przyszły Prezydent nie powinien tak reagować tylko dlatego, że jest po bezsennej nocy".

Konflikt między Kukizem i Korwin-Mikkem jest tym istotniejszy, że może mieć wpływ nie tylko na wybory prezydenckie, ale także parlamentarne. Obaj panowie przyznają, że elementem ich paktu z Lotosu był wspólny start w jesiennych wyborach do Sejmu. Korwin-Mikke twierdzi, że ta część porozumienia wciąż obowiązuje. Kukiz – że nie. „Niech Pan przekaże swoje głosy komukolwiek. Ja ich nie chcę. Bez względu na to, jakie będą wyniki wyborów w Anglii" – napisał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA