fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Prezydenckie 2015

Dutkiewicz: Tylko z Platformą

Fotorzepa/Bartek Sadowski
Bronisław Komorowski może liczyć na mój głos. Andrzej Duda jest politykiem niesamodzielnym – mówi prezydent Wrocławia.

Czy w najbliższych wyborach będzie pan kandydował do parlamentu?

Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: Często jestem pytany, czy nie chcę uprawiać większej polityki. Odpowiadam, że polityka, którą uprawiam we Wrocławiu, jest polityką naprawdę dużych rozmiarów.

Zamierza pan być prezydentem do końca kadencji?

W tej chwili zajmuje mnie tylko moje miasto.

„Gazeta Wrocławska" donosi, że Jerzy Michalak, wicemarszałek województwa dolnośląskiego, miałby pana zastąpić, kiedy pan zostałby posłem z ramienia PO.

(śmiech) To zabawna historia. Byłem pytany przez dziennikarza o to, czy będę kandydował i wskażę swojego następcę. Odpowiedziałem, że nie, a później przeczytałem, że „Dutkiewicz wystartuje, a Michalak będzie jego następcą". Mówiąc serio, nie mam takich planów, choć jak tak dalej pójdzie, sam w nie uwierzę. (śmiech) Swoją drogą, Jurek Michalak naprawdę świetnie się sprawdza jako członek zarządu województwa.

Zacieśnia się pana współpraca z PO, mamy rok wyborczy...

I dlatego rozumiem, że media gonią za sensacjami. Moje zbliżenie z Platformą może wydawać się interesujące i wszyscy czekają na to, jaki będzie ciąg dalszy. Współpraca PO ze mną doprowadziła do trzech zwycięstw na Dolnym Śląsku. Ponownie zostałem prezydentem Wrocławia, wygraliśmy wybory do rady miejskiej i wybory regionalne. Nie ukrywam, że gdybym miał uprawiać politykę ogólnopolską, to uprawiałbym ją poprzez uczestnictwo w Platformie.

Czy wstąpi pan do PO?

Dziś nie postawię kropki nad i.

A skąd to zbliżenie z partią, z którą jeszcze niedawno był pan w stanie wojny?

Platforma, przy wszystkich jej wadach, zawsze była mi bliska ideowo. Był taki czas, kiedy lokalna PO prowadziła ze mną wojnę. Na szczęście wspólnie z Jackiem Protasiewiczem położyliśmy jej kres. Jestem wyborcą Platformy. To wybór racjonalny i odpowiedzialny. Ta partia gwarantuje bardziej stabilną obecność Polski w strukturach europejskich. Jeżeli we Wrocławiu mam z kimś uprawiać skuteczną politykę czy sprawować władzę, to tylko z PO.

Wcześniej brakowało panu strategicznego planu Platformy dla Polski.

Owszem, brakowało. Mam wszakże wrażenie, że wizja Polski prezydenta Komorowskiego została właśnie sformułowana i będzie realizowana. Dlatego też Bronisław Komorowski może liczyć na mój głos i wsparcie. Z satysfakcją odnotowałem jego słowa, że Polska w ciągu dekady powinna się znaleźć wśród dziesięciu najbardziej innowacyjnych państw europejskich. PKB wzrasta, kraj jest w fazie rozwoju gospodarczego. Poparcie dla PO i rządu Ewy Kopacz jest na wysokim poziomie. Jeśli pani premier Kopacz utrzyma innowacyjny, prorozwojowy kurs, a wszystko na to wskazuje, to także PO może liczyć na moje wsparcie w wyborach w 2015 r. i w przyszłości.

Dlaczego wspiera pan Komorowskiego?

Polska ma wybór między Bronisławem Komorowskim, politykiem samodzielnym i stabilnym, a Andrzejem Dudą, politykiem, który zdolności samodzielnego kreowania polityki nie ma. Kandydat PiS, mówię to z pełnym szacunkiem dla jego inteligencji i elokwencji, nie jest nawet numerem dwa w swojej partii. Jest zatem politykiem niesamodzielnym.

Wybór, którego dokonujemy, jest symbolicznym i rzeczywistym wyborem między Bronisławem Komorowskim a PiS. Polacy powinni sobie to uświadomić, idąc do urn 10 maja. Prezydentura Komorowskiego nie jest ani gwiazdorska, ani pełna fajerwerków, ale jest rzetelna i dbająca o zakorzenienie Polski w strukturach UE i NATO. Na marginesie, chciałbym, żeby prezydent Polski, wyłaniany w bezpośrednich wyborach, miał szersze uprawnienia, silniejszą pozycję, ale do tego byłaby potrzebna zmiana konstytucji.

Czy chciałby pan za pięć lat zamienić wrocławski ratusz na Pałac Prezydencki?

Polityk byłby zwierzęciem zupełnie niepolitycznym, gdyby nie myślał o sobie w horyzoncie dłuższej kariery. Więc i mnie różne myśli krążą po głowie. Jedno jest pewne – przez najbliższe cztery lata skupiam się na Wrocławiu.

Porozmawiajmy zatem o pańskim mieście. Z policyjnych statystyk wynika, że Wrocław jest miastem, w którym żyje się najmniej bezpiecznie.

Wahania statystyk obejmujących różne aspekty bezpieczeństwa dotykają wszystkich wielkich miast. Ostatnio sytuacja we Wrocławiu bardzo się polepszyła. To po pierwsze. Po drugie, prezydent powinien odpowiadać za bezpieczeństwo miasta, ale i dysponować odpowiednimi narzędziami, aby móc to czynić. A tak nie jest.

Jak chce pan zwiększyć poczucie bezpieczeństwa mieszkańców?

W naszym kraju dbanie o bezpieczeństwo to odpowiedzialność scentralizowanej struktury – policji państwowej niepodlegającej samorządowi. W tej chwili mogę wyłącznie wspierać ją finansowo, co czynię. Jestem za wprowadzeniem policji municypalnej i wcieleniem do niej straży miejskiej. Takie rozwiązanie dałoby nam wzrost bezpieczeństwa, poczucia bezpieczeństwa i możliwość rozliczania wybieralnych polityków za te kwestie.

Grupa rosyjskich motocyklistów zamierza uczcić Dzień Zwycięstwa podróżą z Rosji do Berlina. Mieliby przejechać również przez pańskie miasto.

Jeśli polskie służby państwowe nie zatrzymają tej grupy, to Wrocław ich nie wypchnie. Jednocześnie uważam, że rosyjska opinia publiczna, w tym Nocne Wilki, powinna raczej wywierać presję na Putina, żeby zakończył wojnę na Ukrainie. To przecież dużo ważniejsze niż świętowanie zakończenia II wojny światowej i przejazd do Berlina przez Polskę.

We Wrocławiu mocno pana krytykuje opozycja, na czele z byłą kandydatką PiS na prezydenta, z którą wygrał pan nieznaczną liczbą głosów.

Osiągnąłem dobry wynik i bardzo za to dziękuję wrocławianom. A wynik ten jest ufundowany na sukcesie Wrocławia. Nasze miasto (właściwie jego nazwa) jest jednym z najsilniejszych brandów publicznych i jest to w dużej mierze moja zasługa. Dzięki zaś zaangażowaniu mieszkańców Wrocław stał się prawdziwie europejskim miastem. Wygraliśmy wyścig o przyszłość, bo tendencja cywilizacyjna jest taka, że życie będzie się skupiać głównie w dużych miastach.

Mamy już to, co najważniejsze w skali makro: nowoczesne lotnisko, stadion, dworzec, obwodnice, system komunikacji. Infrastrukturalnie będziemy się wciąż rozwijać. Nadszedł czas, by być bliżej ludzi, bardziej razem. Oraz skupić się na tym, co ważne w skali mikro, czyli chodnikach, placach zabaw, parkach.

Opozycja żąda referendum w sprawie organizacji w 2017 r. kosztownej dla miasta imprezy, jaką są The World Games (zawody w dyscyplinach nieolimpijskich).

Kilka miesięcy temu we Wrocławiu działo się dokładnie to samo, co w tej chwili dzieje się w Polsce. Negatywna kampania i kontrujący wszystko PiS. Nie udało im się. Przegrali wybory, a teraz próbują wywrócić to właśnie wydarzenie – The World Games – i zbić na tym swój kapitał polityczny. Kwoty, które przy tym padają, są kompletnie nieprawdziwe. Koszty poniesione przez Wrocław nie przekroczą kilkudziesięciu milionów złotych, a cały koszt organizacji igrzysk wyniesie 120 mln zł (nie licząc inwestycyjnych wydatków infrastrukturalnych). Czy zdrowy styl życia naszych dzieci, moda na uprawianie sportu, tor wrotkarski, kolejny basen i odrestaurowany zabytkowy stadion nie są warte wydania takich pieniędzy? Są warte! Nawet nie wspominając o promocyjnym znaczeniu samych igrzysk, tysiącach zawodników i transmisjach telewizyjnych do kilkuset krajów. Dlatego wrocławianie, co wynika z sondaży, chcą The World Games.

Może jednak powinni zdecydować w referendum, czy ich chcą?

Nie jest to właściwy moment na organizowanie referendum. Można było to robić dwa lata temu, zanim została podpisana, zatwierdzona przez radnych, umowa na organizację zawodów. Gdybyśmy teraz wycofali się z organizacji imprezy, zapewne czekałby nas kosztowny proces przed sądem szwajcarskim i kilkadziesiąt milionów odszkodowania, które miasto musiałoby zapłacić. Ciekawe, czy opozycja weźmie odpowiedzialność za przegrany proces?

Nie wolno się tak niepoważnie zachowywać i to w momencie, kiedy The World Games przyczyniają się do reformy ruchu olimpijskiego, usiłując uczynić go tańszym i bliższym ludziom.

Czy rzeczywiście wrocławskie MPK jest bankrutem?

Mój Boże – nie! To kolejny przykład mącenia w głowach. Radna PiS Mirka Stachowiak, którą pozdrawiam, bzdury opowiada. Komunikacja publiczna kosztuje nas 320 mln zł rocznie. Połowa obsługi kosztów transportu zbiorowego pochodzi z biletów, a połowa z budżetu miasta. Co roku cała potrzebna kwota trafia do MPK. Gdyby nie trafiała, nasze przedsiębiorstwo komunikacyjne rzeczywiście zbankrutowałoby, ale trafia i zawsze będzie trafiać. MPK nigdy nie miało i nie będzie mieć kłopotów z płynnością finansową. Na dodatek spółka inwestuje, kupuje nowe tramwaje i autobusy i musi te wydatki amortyzować. Mamy efekt księgowy, ale nie rzeczywistą stratę. MPK nie ma – powtarzam – i nie będzie miało problemów finansowych, a jego stabilności nic nie zagraża.

Najwyższa Izba Kontroli złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie nieprawidłowości przy budowie Stadionu Miejskiego. Według NIK mogło dojść tam nawet do przestępstw, chodzi m.in. o niegospodarność.

Nie zgadzam się z opinią NIK. Stadion stoi i dobrze funkcjonuje. Trzeba pamiętać, że w Polsce nikt wcześniej nie realizował takich przedsięwzięć. Dlatego Wrocław, podobnie jak inne miasta budujące stadiony, musiał zmierzyć się z przepisami, które nie zawsze nadążały za rzeczywistością. Stąd też NIK skrytykował bardziej bądź mniej wszystkich, którzy tym się zajmowali. Nie zgadzam się, powtórzę, z wieloma ustaleniami, choć w czasie budowy stadionu zdarzyły się pewne błędy.

Nie ma różnicy między kosztami budowy stadionów w Polsce. Gdańsk, Poznań, Wrocław, Chorzów kosztowały tyle samo w przeliczeniu na krzesełko. Stadion Narodowy, który ma nieco wyższy standard, był droższy. Od 2016 r. podatnik przestanie dopłacać do wrocławskiego stadionu.

Czy rzeczywiście napisze pan razem z mieszkańcami nową strategię dla Wrocławia?

Tak! 2016 r. jest rokiem symbolicznym, bo Wrocław będzie Europejską Stolica Kultury. W 2006 r. uchwaliliśmy ostatnią, obowiązującą, strategię dla Wrocławia. Czas i tempo zmian są takie, że należy opracować nowy tego rodzaju dokument.

Dotąd wszelkie strategię powstawały w sposób ekspercki, to znaczy, zbierała się grupa specjalistów, którzy pisali pewne opracowanie. Chęć społecznego uczestnictwa w decydowaniu o losach miasta powinna skutkować również udziałem w formułowaniu strategii dla Wrocławia. W 2015 r. zaproszę wrocławian do dyskusji, aby w 2016 r. eksperci ze zgłoszonych pomysłów, opinii i propozycji mogli ułożyć nową strategię dla miasta. Następnie ogłosimy wielki konkurs urbanistyczny: wizja Wrocławia w roku 2050.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA