fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kampanijny weekend przykryty przez skandal. SLD kończy finansować Ogórek

Do końca kampanii wyborczej pozostało już tylko 20 dni. Najważniejszym wydarzeniem niedzieli, były reakcje na kłamliwe oskarżenia dyrektora FBI Jamesa Comeya.

Oskarżenie Polaków o współudział w Holokauście zdominowały kampanijną aktywność dwóch głównych kandydatów w wyborach prezydenckich. Taki zarzut wytoczył przeciwko Polsce James Comey, dyrektor amerykańskiego Federalnego Biura Śledczego.

– Chcę, żeby zrozumieli, że mimo przeprowadzenia rzezi przez chorych i złych ludzi w ich ślady poszli też ludzie, którzy kochali swoje rodziny, dawali jałmużnę i chodzili do kościoła. Dobrzy ludzie pomogli mordować miliony – tłumaczył, dlaczego każdy z nowo zatrudnionych pracowników w kierowanej przez niego Agencji musi odwiedzić waszyngtońskie Muzeum Holokaustu. I to właśnie przy okazji tych wyjaśnień padły oskarżenia o współudział w zagładzie Żydów. – W ich mniemaniu mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski, Węgier i wielu, wielu innych miejsc nie zrobili niczego złego, bo przekonali samych siebie, że uczynili to, co było słuszne i od czego nie było ucieczki. To robią ludzie i to powinno nas naprawdę przerażać – mówił Comey już w środę, podczas jednego ze spotkań w muzeum w Waszyngtonie.

Początkowo jego słowa przeszły bez większego echa. Skandal wybuchł dopiero, gdy skandaliczne przemówienie opublikował w sobotę „The Washington Post". Do sprawy jako jeden z pierwszych odniósł się kandydat PiS, Andrzej Duda. - To haniebne zakłamywanie historii, z czym nie możemy się zgodzić. To określenie jest przykładem tego, w jaki sposób przeinacza się historię i w jaki sposób poniża się i hańbi naród polski - mówił w Krakowie, gdzie złożył kwiaty pod Pomnikiem Ofiar Faszyzmu.

- Żadna niewiedza historyczna, żadna ignorancja nie może usprawiedliwić haniebnego obrażania innych narodów. Naziści to nie byli ludzie znikąd. To nie byli kosmici. To byli Niemcy. Polacy jako naród nie pomagali Niemcom. Zostali przez Niemców napadnięci. Spowodowali to, że polskiego państwa nie było. Na terenie Polski budowali obozy koncentracyjne i mordowali tam Żydów, Polaków i inne narody - dodawał kandydat PiS, podkreślając, że Polacy nie byli oprawcami, a ofiarami hitlerowskich zbrodni.

Duda zapowiedział także, że w przypadku zwycięstwa w wyborach, aktywnie włączy się w walkę z zakłamywaniem polskiej historii. - Stworzę pod auspicjami prezydenta RP komórkę prawną, mającą wytaczać procesy na całym świecie autorom kłamliwych określeń, m.in. "polskie obozy koncentracyjne" - obiecał.

Na skandaliczne słowa dyrektora FBI zareagował także Janusz Palikot. Lider rucho swojego imienia napisał w tej sprawie list do prezydenta USA Baracka Obamy. Jak twierdzi, jest zbulwersowany słowami Comeya, przypomina też, że to nazistowskie Niemcy ponoszą wyłączną odpowiedzialność za Holocaust. On również podkreśla, że Polacy, tak samo jak żydzi, padli ofiarą hitlerowskich zbrodni.

Na swoje stanowisko w tej sprawie długo kazał czekać prezydent Bronisław Komorowski. Osobiście do słów Comeya odniósł się dopiero w wyemitowanym wieczorem wywiadzie dla Telewizji Polskiej. – Te słowa wymagają reakcji państwa polskiego na odpowiednim poziomie. Wydaje mi się, że trzeba dać szansę Stanom Zjednoczonym, aby one znalazły odpowiednie wyjście z tej sytuacji. Myślę, że można liczyć albo na autorefleksję dyrektora albo inne zachowanie czynników państwowych. W USA panuje głębokie przeświadczenie, że należy się Polakom dobra pamięć - stwierdził prezydent. Jego zdaniem wezwanie ambasadora USA do MSZ było odpowiednią reakcją.

Same słowa dyrektora FBI zrzucił na karb ignorancji, braku wiedzy historycznej i pokładów dużej niechęci osobistej. Przed wieczorem, stanowisko prezydenta prezentowała jego rzecznik, Joanna Trzaska-Wieczorek. A sam prezydent? W ciągu dnia spotkał się z seniorami w Józefowie pod Warszawą, gdzie paradoksalnie promował jeden ze swoich najnowszych pomysłów - program Dobry Start dla Młodych. Wykorzystał też kolejną okazję do ataku na PiS. - Nie zamierzam ścigać się na kretyńskie obietnice PiS budowy trzech milionów mieszkań. Ludzie są rozczarowani tego typu obietnicami - mówił. Dostało się także Magdalenie Ogórek: - Mówienie o napisaniu prawa na nowo także świadczy o „wiedzy" na temat państwa. Jak donosi 300polityka.pl, dostało się także Magdalenie Ogórek. - Mówienie o napisaniu prawa na nowo także świadczy o „wiedzy" na temat państwa - kpił Komorowski.

Ale kandydatka SLD ma swoje problemy. Przybywa krytyków jej kampanii w Sojuszu, a liderzy tej partii otwarcie już mówią o zakończeniu finansowania jej zmagań o prezydenturę. Jak przyznał Krzysztof Gawkowski, SLD przesłało dwie transze po 500 tys. i kolejnej nie ma już w planach. - Ale te decyzje były podejmowane dwa miesiące temu - zastrzega sekretarz generalny Sojuszu i zaprzecza, by zakończenie finansowania było związane z ostatnimi wypowiedziami Ogórek. Ta, nie była w stanie przyznać w jednym z wywiadów, czy głosuje na lewicę czy nie.

Słowa Gawkowskiego potwierdzać mogą też wypowiedzi innych liderów SLD, którzy w sejmowych kuluarach przyznają, że na kampanię Ogórek od początku nie planowano wydawać kokosów. - Jak dziś widać, dobrze, że nie wyrzuciliśmy tych pieniędzy w błoto. Przydadzą się w kampanii parlamentarnej. Subwencja i tak ledwo starcza nam do pierwszego - mówi nam jeden z posłów Sojuszu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA