fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Lider serbskich radykałów nie wróci do aresztu w Hadze

Vojislav Szeszelj
Wikimedia Commons
Milovan Bojić, szef zespołu lekarskiego, opiekującego się Vojislavem Szeszeljem, wydał w ostatnich dniach oświadczenie, w którym stwierdził, że jeśli wróci on do Hagi, prędzej czy później umrze.

Zdaniem lekarzy, stan zdrowia lidera radykałów znacznie się pogorszył. Co ciekawe, wcześniej zespół sędziów Międzynarodowego Trybunału Karnego dla Byłej Jugosławii zamiast żądania powrotu oskarżonego, zlecił sekretariatowi Trybunału skontaktowanie się z lekarzami Szeszelja, w celu ustalenia jego stanu zdrowia.

Natomiast na początku kwietnia Wydział Odwoławczy Trybunału Karnego dla Byłej Jugosławii, zdecydował, że przewodniczący Serbskiej Partii Radykalnej (SRS) ma wrócić do haskiego aresztu.

Warto przypomnieć, że Szeszelj został zwolniony warunkowo z aresztu Trybunału Karnego w Hadze w listopadzie 2014 roku. Powodem były względy humanitarne a dokładnie choroba nowotworowa. Haski Trybunał postawił jednak warunki. Zwolniony nie mógł wpływać na postawę świadków i poszkodowanych w tej prawie, a przede wszystkim bezzwłocznie wrócić do Hagi na wezwanie sędziów.

Za zmianę decyzji odpowiada m.in Jean-Claude Antonetti, który wziął pod uwagę przedłużający się okres aresztu oraz ciężki stan zdrowia lidera Serbskiej Partii Radykalnej.

Lider SRS domaga się od pewnego czasu rozpisania przedterminowych wyborów w Serbii oraz podważa legalność obecnej władzy. Szeszelj przyjął także z zadowoleniem wyniki wyborów w Grecji i opowiedział się za sojuszem z Rosją.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA