fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rozmowa Mazurka: Do każdego pogrzebu trąbka gratis

Fotorzepa, Darek Golik
Najgorsza chałtura jest wtedy, kiedy artysta nie szanuje siebie za to, co robi dla pieniędzy, i w związku z tym gardzi swoimi widzami - mówi Robertowi Mazurkowi Artur Andrus, dziennikarz, poeta, konferansjer.

Robert Mazurek: Gra pan na imprezach firmowych?

Artur Andrus:
Gram, ale marudzę. Po paru wpadkach nauczyłem się wymagać.

Scena, garderoba, hotel?


To też, ale są ważniejsze zasady: nigdy nie występuję po alkoholu. To znaczy najpierw Andrus, potem wódka.

Andrus przed alkoholem – piękne hasło. W czym panu przeszkadza wódka?


Nigdy z nią nie wygram. To był mój pierwszy występ dla firmy. Miałem rozweselać pracowników, którzy rozweselali się też płynami, a w przerwie między moimi wejściami czas umilał im balet Independent.

Balet, powiada pan?


Dość szczególny balet. Piękne dziewczęta może i nie umiały tańczyć, może i widziały się pierwszy raz, ale to nie miało znaczenia, bo potrafiły eksponować swoje wdzięki i czyniły to z ogromną wprawą. Nie zdziwię pana, mówiąc, że widzowie nie byli zainteresowani tym, co mam do powiedzenia, za to ciągnęło ich do baletu?

Nie zdziwi mnie pan.


A wie pan, że podobne historie spotykały największych? Opowiadałem ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA