fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Diabeł mnie podkusił

Rzeczpospolita
Rozmowa z Marią Ekier, graficzką, ilustratorką
[b]Rz: Skąd pomysł, by samej nie tylko zilustrować, ale także napisać książkę dla dzieci? [/b]
Maria Ekier: Pomysł nie był mój. To Marta Gil, wydawca Hokus-Pokus, zapytała mnie, czy nie zrobiłabym książki autorskiej. Odpowiedziałam: to wykluczone, nie mam pomysłu ani (co ważniejsze) talentu literackiego. Potem jednak, mimo wewnętrznych oporów i wielkiego lenistwa, zaczęłam o tym myśleć, bo lubię takie wyzwania. A że diabeł mnie podkusił, a anioł nade mną czuwał – jakoś poszło.
[b]Mimo że dyplom robiła pani w pracowni prof. Szancera, twierdzi pani, że jest samoukiem.[/b]
To był okres, kiedy profesor Szancer był już w podeszłym wieku i dosyć słaby. Przyszedł do nas, studentów, tylko raz. Przywitać się. Na zajęciach była z nami tylko jego asystentka, ale siedziała cichutko z boku, a my robiliśmy, co nam się podobało. Skończyłam więc akademię, nie mając pojęcia o ilustracji! Wszystkiego musiałam się nauczyć potem.
[b]Ma pani jakichś mistrzów wśród twórców książek?[/b]
Kiedyś patrzyłam jak zaczarowana na ilustracje Stasysa, te dawne, na brzydkim papierze, w miękkiej oprawie. Trochę smutne, trochę straszne i porywające. A przy pracach Józefa Wilkonia, przy którego pracach zachwyt miesza się z zazdrością (taką dobrą zazdrością).
[b]Tworząc, zastanawia się pani, ile czytelnik ma lat, jak będzie odbierać ilustracje, ich barwy, kompozycje?[/b]
Ta część dziecka, która jest nadal we mnie, czyni mnie jednocześnie odbiorcą. I jeśli ono zaakceptuje ilustrację, najczęściej się z nim zgadzam.
[ramka][b]Maria Ekier[/b] ukończyła Wydział Grafiki na warszawskiej ASP. Wielokrotnie nagradzana za ilustrowanie książek dla dzieci. W 2000 r. za „Dębołki” Joanny Kulmowej została wpisana na Listę Honorową IBBY im. Hansa Christiana Andersena. Inne książki z ilustracjami Ekier: „Polskie baśnie i legendy” Grzegorza Leszczyńskiego, „Plaster czarownicy” Małgorzaty Strzałkowskiej, „Co się komu śni, a nawet nie śni” Joanny Kulmowej, „Dobry potwór nie jest zły” Anny Onichimowskiej, „Królewna w koronie” Marii Ewy Letki.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA