fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polarne zauroczenie

materiały prasowe
Jacek Jania, geograf i glacjolog, Uniwersytet Śląski, brał udział w badaniach na Spitsbergenie

Rz: Francuz Jean-Louis Etienne przez trzy lata chce dryfować wokół Antarktydy. Jak wyglądają polarne ekspedycje badawcze?

Prof. Jacek Jania: Przede wszystkim trzeba się zmierzyć z warunkami atmosferycznymi. Polska dysponuje dwiema stałymi stacjami badawczymi. W Arktyce to stacja im. Stanisława Siedleckiego na południu Spitsbergenu, zbudowana w 1957 roku. Pracuje nieprzerwanie od 1978 roku. W Antarktyce jest stacja im. Henryka Arctowskiego na Wyspie Króla Jerzego, która pracuje od 1977 roku.

Jak się żyje na takiej stacji?

Obie stacje pracują przez cały rok. Latem jest o wiele przyjemniej, a przede wszystkim wygodniej się wtedy żyje. Zimą na Spitsbergenie mamy noc polarną, która trwa od października do połowy lutego. Jest wietrznie i mroźno, pada śnieg, jest ciemno. Praca na stacji badawczej to jak mieszkanie w wygodnym domu, niestety, wychodzi się z niego w bardzo nieprzyjemną okolicę. Prowadzenie badań w terenie to spore ryzyko. Na Spitsbergenie występują niedźwiedzie polarne, które są pod ochroną, a chodzą głodne. Wyjście w teren to więc przedsięwzięcie tak samo ryzykowne jak 100 lat temu.

Lato na stacji badawczej to też nie jest lato, które mamy w Polsce...

Na Spitsbergenie zima kończy się, kiedy przestaje padać śnieg, zwykle koło maja, ptaki przylatują w czerwcu. Lato trwa do września, gdy odlatują ptaki. W lipcu czy sierpniu bywa nawet 10 stopni. Pogoda przypomina więc tę, którą teraz mamy za oknem.

Użył pan kiedyś sformułowania „choroba polarna". Co to znaczy?

To się wiąże z zauroczeniem obszarami, na których z jednej strony panują ciężkie warunki, ale z drugiej jest niesamowicie pięknie. Tam można się poczuć na swój sposób wolnym i chce się tam wracać.

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA