Usługi, ceny, zarobki

Koper o uprawnieniach radców do dot. obron: nikomu niepotrzebne wojenki

Fotorzepa/Marian Zubrzycki
Dziwnym trafem znowu zaognia się konflikt na linii radcowie prawni – adwokaci - pisze Arkadiusz Koper.

Kolejny raz jego kanwą są kwestie związane z przyznaniem moim koleżankom i kolegom pełnych uprawnień do obron karnych. Nie chcę przytaczać szczegółów ostatnich wystąpień prominentnych przedstawicieli palestry, ponieważ niedawno mówił o tym na łamach „Rzeczy o Prawie" prezes Krajowej Rady Radców Prawnych.

Pozwolę sobie jednak zwrócić uwagę, że część spośród wypowiedzi adwokatów pochodzi od osób, które upatrują w nich swoich szans na wzmocnienie pozycji w wyborach do władz samorządu. Rozumiem chęć zwycięstwa, ale nie jestem się w stanie pogodzić ze zwycięstwem za wszelką cenę, gdy zapomina się o standardach właściwych dla zawodów zaufania publicznego. Choć zważywszy na treść niektórych wypowiedzi kolegów adwokatów, w zasadzie nie powinno mnie to dziwić. Tym, co mnie zaskakuje, jest marnotrawienie intelektu i przebojowości na sprawy przecież drugorzędne. Ktoś zaraz powie: jak to? Przecież to walka o zabezpieczenie rynku adwokatom. I tu pozwolę sobie nie zgodzić się z takim poglądem. Prawda wygląda inaczej – nowe zasady procesu karnego, zwiększona rola i udział w nim obrońców spowodują zdecydowanie większe niż obecnie zapotrzebowanie na usługi profesjonalnych prawników. Pracy powinno wystarczyć dla wszystkich zainteresowanych, zwłaszcza że połowa radców prawnych jest wykluczona z uczestnictwa w procesie karnym ze względu na wiążący ich stosunek pracy. Oczywiście rozumiem, że lepiej zjeść większy tort niż mniejszy, ale nadmiar słodyczy może zemdlić. Moim zdaniem powinniśmy zjednoczyć siły przeciw tym wszystkim, którym marzy się dalsza deregulacja naszego rynku i zawodów. Podzieleni stajemy się bezsilni. Jeśli natomiast będziemy się bawić w jakieś polityczne gierki i prowadzić swoje kampanijki wyborcze, to sami stworzymy prawdziwe zagrożenie dla jakości pracy i przyszłości dziesiątek tysięcy radców i adwokatów.

Zdecydowanie lepiej byłoby współdziałać. Jeśli już NRA nie potrafi się zmusić do dobrej współpracy z KRRP, to można dać dobry przykład na szczeblu poszczególnych izb. My w Warszawie nie mamy z tym kłopotów. Proszę, ostatnio urządziliśmy w mojej izbie „Dzień kasy fiskalnej", którego celem była pomoc radcom w wypełnieniu obowiązku, który nałożył na nas ustawodawca. Zaprosiliśmy na to wydarzenie również stołecznych adwokatów. Uznaliśmy, że to naturalne. Nie było żadnego głosu sprzeciwu, który odwoływałby się do „historycznych dyskusji". Przecież to nasz wspólny świat i wspólny, zbieżny interes. Powinniśmy budować go razem, pomagając sobie wzajemnie. Jak wiele spośród zaprzyjaźnionych ze mną par, nawet małżeńskich, z których jedno jest adwokatem, a drugie radcą prawnym. Zacznijmy od drobnych, ale konkretnych spraw. Trzeba zdać sobie sprawę, że najważniejszy dla nas wszystkich jest stan rynku usług prawnych: warunki wykonywania zawodu, popyt na nasze usługi, miejsca pracy, stawki, kształtowanie popytu na usługi, rozszerzenie przymusu korzystania z pomocy profesjonalisty. To są autentyczne priorytety.

Autor jest wicedziekanem Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL