fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Wizz Air będzie notowany w Londynie

Bloomberg
Na swojej stronie internetowej węgierski niskokosztowa linia lotnicza Wizz Air ogłosiła informację o zamiarze wejścia na giełdę londyńską. To drugie podejście węgierskiego przewoźnika do pozyskania pieniędzy z rynku.

Linia zamierza pozyskać w ten sposób 150 mln euro. Ale to nie wszystko, bo swoje akcje zamierzają sprzedać również jej obecni udziałowcy. Kiedy takie plany Węgrzy mieli latem 2014 roku, mówili wtedy o 200 mln euro.

- Chcieliśmy wejść na giełdę jeszcze przed wybuchem kryzysów na Ukrainie i w Syrii. Potem zrezygnowaliśmy, bo kursy akcji, zwłaszcza linii lotniczych stały się bardzo niestabilne. Ale to właśnie oferta publiczna daje nam szanse na szybszy rozwój - powiedział "Rzeczpospolitej" prezes Wizz Aira, Jozsef Varadi. Nie ukrywał, że z pewnością pozwoli mu to obniżyć koszty leasingu maszyn i umocni pozycję linii wobec kontrahentów, zagwarantuje dofinansowanie.

- To z kolei przełoży się na silniejszą pozycję w negocjacjach i da możliwości, których teraz nie mamy. Na przykład mówimy o konsolidacji, jeśli jakaś mała linia gdzieś zbankrutuje, Wizz Air będzie w stanie postawić tam natychmiast 10 samolotów. O takie korzyści mi chodzi. Moglibyśmy też więcej zainwestować w kupno samolotów, bo na razie mamy je w leasingu. Zaletą jest także przejrzystość firmy giełdowej - powiedział Jozsef Varadi w grudniu 2014.

Teraz wiadomo, że linia zamierza powiększyć swoją flotę z obecnych 54 maszyn do 85 w 2017 roku - będą to Airbusy typu 320 i 321.

Wizz Air lata dzisiaj do 37 krajów i jest największym przewoźnikiem w Europie Środkowo-Wschodniej - ma w naszym regionie 37,7 proc. udziałów. Ma 18 baz operacyjnych i lata do 106 portów. W I połowie roku finansowego 2015 linia przewiozła 8,8 mln pasażerów, rok wcześniej w tym samym okresie 7,5 mln. Wizz Air ujawnił, że w roku finansowych 2013/2014 wypracował zysk netto w wysokości 89 mln euro.

Wchodząc na giełdę Wizz Air ucieka konkurencji. W zeszłym roku francuski Air France nie ukrywał, że byłby zainteresowany fuzją z węgierskim przewoźnikiem. Kiedy jednak nie doszło do porozumienia Francuzi zdecydowali się na stworzenie własnego przewoźnika niskokosztowego Transavia. Jako naturalne uważa się też na rynku, że przejęciem Wizz Aira zainteresowany byłby także irlandzki Ryanair.

Jozsef Varadi zapewnił „Rzeczpospolitą", że w procesie konsolidacji na rynku europejskim nie widzi swojej linii jako "ofiary". - I dla jasności: nie tylko Air France był zainteresowany przejęciem Wizz Aira. Bo skoro nasz biznes idzie dobrze, chętnych do przejęcia zdrowej firmy nie brakuje - tłumaczył.

Zapytany czy w takim razie może Wizz Air sam planuje jakieś przejęcia dodał: - Trudno mi dzisiaj powiedzieć, bo sukces zawdzięczamy wierności zasadom, jakie narzuciliśmy sobie na początku - prosty model linii niskokosztowej. Gdybyśmy więc zdecydowali się na przejęcie, nasz model zostałby wypaczony. Przejmuje się nie tylko ludzi, czy trasy, ale i system, organizację, czy kulturę pracy. Czyli wszystko byłoby niezgodne z podstawową zasadą - prostoty i jednego standardu. Ale z drugiej strony jesteśmy aktywnym graczem na europejskim rynku i jeśli znów zacznie się on konsolidować, trzeba będzie rozważyć odpowiednią strategię. Na razie jednak jesteśmy przekonani, że obecny model pozwala nam na rozwój organiczny i zdobywamy nowe rynki bez konieczności przejmowania nowych linii. Nie jestem desperatem, ale nie wykluczam, że może dojść do sytuacji, która nas zmusi do zmiany strategii - mówił szef Wizz Aira.

Teraz Jozsef Varadi nie ukrywa, że powrót do giełdowego pomysłu, to wybór strategiczny.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA