fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Warszawa ciągle dwa razy droższa niż Łódź

Fotorzepa
Na przełomie roku ceny mieszkań mogą wzrosnąć, ale już po kilku miesiącach wrócą do poprzednich poziomów, a nawet spadną.

- Choć w skali kraju obserwujemy cały czas stabilizację cen mieszkań, to na kilku rynkach zmiany są znaczące. W ciągu ostatnich 12 miesięcy najbardziej wzrosły ceny w Bydgoszczy, a spadły w Katowicach i Lublinie. Niezmiennie najdroższa spośród dużych miast jest Warszawa - wylicza Marcin Krasoń, Home Broker.

Z danych tej agencji wynika, że przeciętne ceny mieszkań w Polsce wzrosły o 1,88 proc. przez ostatni rok.

Z analizy danych Home Broker i Open Finance wynika, że przez ostatnich 12 miesięcy mieszkania najbardziej podrożały w Bydgoszczy (o 7,9 proc. do 4194 zł za mkw.). Na plusie są także Gdańsk (o 0,5 proc. w ciągu roku), Łódź (o 2 proc.), Poznań (o 0,4 proc.), Szczecin (o0,1 proc.) i Warszawa (o 1 proc.).

- Największe spadki odnotowaliśmy z kolei w Lublinie, gdzie przeciętna cena metra kwadratowego mieszkania obniżyła się w ciągu 12 miesięcy o 8,2 proc., do 4316 zł za mkw. - podaje Marcin Krasoń.

Tańsze mieszkania niż przed rokiem są także w Katowicach (spadek o 5,2 proc. - do 3842 zł za mkw.), Białymstoku (o 3,8 proc.), Krakowie (o 1,5 proc.), Olsztynie (o 1,4 proc.) i Wrocławiu (o 1 proc.).

- Spośród dużych miast najdroższe lokale są niezmiennie w Warszawie. Za metr kwadratowy lokum w stolicy trzeba przeciętnie zapłacić 7239 zł. To o 20 proc. więcej niż w drugim najdroższym Krakowie i niemal dokładnie dwa razy tyle co w Łodzi, gdzie mieszkania są najtańsze spośród dużych polskich miast. Średnia niższa niż 4 tys. zł za metr kwadratowy jest jeszcze w Katowicach - wylicza Marcin Krasoń.

Pośrednicy w obrocie nieruchomościami i analitycy prognozują, że pod koniec roku powinno wzrosnąć zainteresowanie zakupami mieszkaniowymi ze względu na perspektywę zmiany zasad udzielania kredytów hipotecznych od nowego roku. Od początku stycznia, by ubiegać się o kredyt, trzeba będzie mieć 10-proc. wkład własny, obecnie jest to wartość o połowę mniejsza.

- W dłuższym terminie na wzrost popytu wpływają też podwyższone w październiku limity cenowe w programie "Mieszkanie dla młodych". Zwiększenie jego dostępności w kilku miastach - szczególnie w Warszawie - powinno przyśpieszyć decyzje zakupowe niektórych klientów - uważa Marcin Krasoń. - Nie bez znaczenia są także rekordowo niskie stopy procentowe. Z jednej strony oznaczają one niskie oprocentowanie kredytów, co zachęca do ich zaciągnięcia, a z drugiej niewielką opłacalność zakładania lokat bankowych, czego efektem jest wzrost zainteresowania nieruchomościami inwestycyjnymi.

Należy także pamiętać, że rośnie podaż nowych lokali - deweloperzy budują więcej niż w ostatnich latach - a z drugiej strony niepewność sytuacji gospodarczej sprawia, że część osób rezygnuje na razie z zakupu mieszkania na kredyt.

- Do tego dochodzi zwiększony obowiązkowy wkład własny, który odetnie od możliwości zaciągnięcia kredytu część potencjalnych kupców. W efekcie może być tak, że na przełomie roku zanotujemy wzrost cen, ale już po kilku miesiącach wrócą one do poprzednich poziomów z prawdopodobnym lekkim spadkiem - prognozuje Marcin Krasoń.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA