fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Domagalski: Czy adwokaci ucywilizują straż miejską

Marek Domagalski
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Nie ma chyba w Polsce miasta, którego mieszkańcy nie byliby za likwidacją, a przynajmniej powściągnięciem straży miejskiej. Może nowe gwarancje procesowe ułatwią im życie.
Parlament pracuje nad nowelą kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Wdraża orzeczenie Trybunału o niekonstytucyjności przepisów dających prawo do obrońcy dopiero po skierowaniu do sądu wniosku o ukaranie.
Dzięki zmianie będzie się mógł on zapoznać się z dowodami, np. zdjęciem z fotoradaru czy dokumentującym nielegalne parkowanie. Teraz nie może z takiej pomocy w komendzie straży miejskiej, policji czy podobnej służby skorzystać.  A mam w tym najświeższe doświadczenia.
Domyślałem się  tylko, o który skrawek prywatnej posesji chodzi, gdy przesłuchiwał mnie w jednej z warszawskich komend straży inspektor. Dowiedziałem się od niego, że zgodnie z najnowszą wykładnią prawników straży miejskiej, każda zieleń (w tym wypadku kilka chwastów), choćby na prywatnej posesji, jeśli nie została ogrodzona płotem, jest roślinnością publiczną będącą pod ochroną art. 144 kodeksu wykroczeń, i oczywiście warszawskiej straży miejskiej.
I tu przydatne zdały się argumenty o obwiązywaniu wykładni istotnie zmieniającej dotychczasową. Później była rozmowa o tym, czy z faktu, że auto znalazło się na działce, można wywieść, że musiało jechać po chodniku – co mogło być awaryjną podstawą ukarania kierowcy.
Wyszedłem z przesłuchania obronną ręką, ale to wyjątek, a jak widać, także na etapie mandatowym pomoc prawa może być przydatna.
Nie łudźmy się jednak. Pewnie tylko niewielki odsetek z pół miliona spraw  o wykroczenia, które każdego roku trafiają do sądów, trafi do adwokata, choćby ze względu na koszt. Ustawodawca liczy jednak, że część argumentów na obronę obwinionych przebije się do służb porządkowych, a postępowanie mandatowe nie będzie się toczyć automatycznie.
Osobiście nie wiążę z tym większych nadziei. Moim zdaniem zmniejszenie tego automatyzmu sprawić mogłoby przesadzenie ministrów i prezydentów miast ze służbowych do prywatnych aut. Poznaliby wtedy prawo w działaniu, a nie na papierze.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA