fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Niemieccy żeglarze nadal w rękach porywaczy. Czy grozi im śmierć?

AFP
Po egzekucji francuskiego zakładnika w Algierii rośnie troska o los dwojga Niemców uprowadzonych na Filipinach. Rząd RFN odmawia spełnienia żądań porywaczy.
Losem niemieckich zakładników zajmuje się sztab kryzysowy MSZ w Berlinie. Dwoje żeglarzy zostało uprowadzonych w kwietniu tego roku w zachodniej części Filipin. Teraz zagrożono im śmiercią. Niemiecki rząd odrzuca żądania polityczne porywaczy. Prowadzenie z nimi negocjacji wyklucza również rząd Filipin.
Islamska organizacja terrorystyczna Abu Sajjafa (wyłoniła się z Narodowego Frontu Wyzwolenia Moro w 1991 roku, red.) zażądała od rządu Niemiec wycofania się z koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu. Podobno zażądała też okupu w wysokości 4,3 mln euro. Rządowi Niemiec postawiono ultimatum do 10 października. „W przeciwnym razie zakładnikom, 71-letniemu mężczyźnie i 55-letniej kobiecie, grozi śmierć poprzez dekapitację", napisano na Facebooku.

Zależy im głównie na pieniądzach?

Felix Heiduk, berliński ekspert ds. Azji, nie jest całkowicie przekonany, że terroryści urzeczywistnią swoje groźby. - Policja filipińska wychodzi z założenia, że porywaczom zależy przede wszystkim na okupie – podkreśla naukowiec z Fundacji Nauka i Polityka. Z drugiej strony organizacja terrorystyczna Abu Sajjafa już w przeszłości dokonywała egzekucji zakładników i to zarówno zagranicznych, jak i filipińskich. To nic nowego, powiedział.
Organizacja Abu Sajjafa walczy na Filipinach o własne Państwo Islamskie na południu kraju i o odłączenie się od, w dużej mierze, katolickich Filipin.
W kwietniu 2000 roku terroryści Abu Sajjafa uprowadzili na wyspie Jolo zagranicznych turystów, m.in. niemiecką rodzinę Wallert z Getyngi. Jeszcze w tym samym roku została ona zwolniona za sprawą mediacji ówczesnego libijskiego szefa państwa Muammara Kadafiego.

Grupa Abu Sajjafa a IS

W minionej dekadzie terroryści Abu Sajjafa zajmowali się głównie działalnością przestępczą. Motywy ideologiczne i symboliczne cele stały się sprawą drugorzędną. – Problem polega na tym, że właściwie nikt dokładnie nie wie, kto stoi obecnie na czele tej grupy – zaznaczył Heiduk w rozmowie z Deutsche Welle. - Pokolenie założycieli albo poszło do więzienia, albo zostało wyeliminowane. To, że ta grupa przyłączyła się rzekomo do Państwa Islamskiego (IS), nie musi oznaczać, iż między obu organizacjami terrorystycznymi istnieją ścisłe powiązania – dodał Heiduk.

Autonomia dla muzułmanów na Filipinach

W minionym tygodniu prezydent Filipin Benigno Aquino złożył wizytę oficjalną w Berlinie. W wywiadzie dla dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung" prezydent powiedział: „Już w przeszłości organizacja Abu Sajjafa twierdziła, że jest odłamem Al-Kaidy i „Jemaah Islamijah" (grupa islamistyczna walcząca w Azji Południowo-Wschodniej o islamski kalifat, red.) „Jeśli w przyszłym miesiącu powstanie nowa organizacja, myślę, że zechcą oni stać się także jej częścią. Ich akcje, zwłaszcza porywanie turystów, ma niewiele wspólnego z fundamentalizmem. Oczekujemy, że wraz z zawarciem układu pokojowego takie organizacje, jak Abu Sajjafa, stopniowo stracą oparcie".

Chodzi o sianie strachu i grozy

W marcu Aquino podpisał w Manili układ pokojowy z największym islamskim ugrupowaniem rebeliantów „Moro Islamic Liberation Front" (MILF). Zgodnie z tym układem na wyspie Mindanao na południu Filipin ma powstać obszar autonomiczny, obejmujący około 10 procent terytorium wyspy.
Felix Heiduk nie wierzy, by wskutek gróźb organizacji Abu Sajjafaf układ pokojowy miał ponieść fiasko. - Zarówno społeczeństwo, jak i MILF są zmęczeni konfliktami i dlatego ten układ ma szerokie poparcie – zauważa naukowiec z Berlina.
W wojnie domowej na wyspie Mindanao życie straciło prawie 120.000 osób.
- Zabijając zakładników porywacze niemieckich żeglarzy raczej nie osiągną żadnych celów politycznych – uważa Heiduk.
Ale terroryzm jest też strategią komunikacyjną. Chodzi o sianie strachu i grozy. - Być może porywaczom zależy na tym, aby za pomocą demonstracyjnej solidarności z Państwem Islamskim znów zwrócić na siebie uwagę?
Źródło: Deutsche Welle
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA