fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Ekonomia współdzielenia w praktyce

Rafał Tomański
Fotorzepa
Najnowszy trend w ekonomii pochodzi jak wiele rzeczy obecnie, z internetu. To ekonomia współdzielenia.
Ten tekst mógłby równie dobrze nosić tytuł: „wolność i niepewność". W nowym modelu gospodarczym, który wyrósł na gruncie możliwości oferowanych przez rozwój internetu te dwa rodzaje odczuć królują. Można robić wszystko, być wolnym, pracować na swój rachunek, ale z drugiej strony rodzi to sporą niepewność odnośnie przyszłości.

Nowe modele

W ekonomii współdzielenia pracuje się tym, co się posiada. Własny samochód dzięki aplikacjom taksówkarskim jak Uber czy Lyft przemieniamy w taksówkę i bez licencji rozpoczynamy realizowanie kursów z pasażerami. Oni znajdą nas za pośrednictwem odpowiedniej aplikacji, my zgłosimy się w takim systemie jako kolejni chętni do podwożenia w ramach własnych możliwości. W serwisie służącym do znajdowania zakwaterowania, Airbnb, możemy własne mieszkanie przerobić na hotel udostępniając podróżującym pokoje u siebie. Jak kwatery w Zakopanem czy nad morzem, ale bez żadnej licencji i dodatków klimatycznych.
Ekonomia współdzielenia nie ogranicza się zresztą tylko do bycia taksówkarzem czy hotelarzem nowego rodzaju. Serwisy internetowe oferują wymianę informacji o pracach dorywczych, krótkotrwałych i okazjonalnym. Można komuś posprzątać mieszkanie, a następnego dnia u kogoś innego przygotować wykwintną kolację – jeżeli się umie. U kogoś zrobić zakupy, a następnie doręczyć przesyłkę pod wskazany adres. TaskRabbit, Fiverr to serwisy pobierający prowizję za informację o takich zleceniach, Postmates i Favor zajmują się przesyłkami, Instacart to zlecanie zakupów.
Poza modelem współdzielenia, nazywanym po angielsku sharing economy, nowe trendy wynikające z sieci można nazywać ekonomiami opartymi na współpracy, równorzędności i jobach. To ostatnie określenie żywcem zapożyczone ze świata muzyki, określa okazjonalne granie, występ na zamówienie. Ze względu na trudną sytuację muzyków i niechęć klubów do oferowania przyzwoitych stawek za występy, muzycy często zgadzają się na granie tzw. jobów, wieczorów w kawiarni, restauracji, na weselach, imprezach firmowych – można zaryzykować twierdzenie, że świat muzyki doskonale orientuje się w tym modelu nowej, internetowej ekonomii.

Samodzielność rodzi niepewność

Samodzielność i niezależność od konkretnych pracodawców zakłada jednak poleganie na zleceniach płynących od użytkowników. Zdarza się, że jest ich dużo, ale równie dobrze, może nie trafić się nic, dlatego bycie freelance'owym pracownikiem może czasami rodzić sporo frustracji. Na pewno jednak nie dla serwisów, które takie usługi zapewniają. Uber zebrał od inwestorów ponad 1,5 mld dolarów, Lyft 333 mln, a TaskRabbit 38 mln. Aplikacje przyciągają coraz większy kapitał, ponieważ oferują model, którego jeszcze nie było. Dzięki niemu ekskluzywne dotychczas usługi stają się popularne i nie dość, że dowolna osoba może pozwolić sobie na prywatnego szofera czy asystenta zakupowego choć na chwilę, to jeszcze my jako tacy wynajmowani pracownicy nie musimy kończyć szkół, posiadać szkoleń i – tym samym – liczyć sobie spore stawki za godzinę.
Konsekwencje rozpowszechniania się takiego modelu zarabiania mogą jednak być zgubne dla ludzi. Rynek amerykański oferuje chwilowo najbardziej rozbudowane serwisy oparte na nowych ekonomiach, jednak w lipcu 9,7 mln mieszkańców kraju było bezrobotnych, a dodatkowe 7,5 mln pracowało jedynie dorywczo, nie mogąc znaleźć normalnej pracy. Według szacunków firm doradczych badających rynek pracy w USA w 2013 roku blisko 18 mln osób podejmowało się dorywczych zleceń. Wobec tak ogromnych grup potencjalnych użytkowników nowoczesne serwisy i aplikacje będą musiały podlegać dodatkowym regulacjom na wzór tych z dotychczasowego rynku pracy.
TaskRabbit oferuje minimalną stawkę 15 dolarów za godzinę pracy, można także ubezpieczyć się od źle wykonanego zadania na kwotę miliona dolarów. Algorytmy, na których oparte są internetowe wyszukiwarki zleceń, stają się coraz bardziej dopracowane, by efektywnie połączyć kompetencje szukającego z możliwościami i budżetem zleceniodawcy. Korzystając z usług tego serwisu można też liczyć na dostęp do korzystnych ofert w księgowości i ubezpieczeniach zdrowotnych.
Lyft z kolei nawiązał współpracę ze Związkiem Freelancerów, by jeżdżący w ramach aplikacji kierowcy mogli ubiegać się o opiekę medyczną i programy motywacyjne na zasadach przysługującym członkom związku.
Coś, co jeszcze niedawno wydawało się modą na wykonywanie pracy pochodzących z internetowych zleceń, obecnie staje się coraz bardziej poważnym trendem nowoczesnej ekonomii. Coś, co kiedyś brzmiałoby jak oksymoron, staje się faktem. Być może niedługo kolejna fala strajków nadejdzie ze strony niezadowolonych ze swojej sytuacji freelanacerów, którzy zorganizowani w związki zawodowe wyjdą na ulicę.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA