fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Mecz Niemcy-Ghana

Miroslav Klose w 20 meczach na czterech mundialach strzelił już 15 bramek. Ronaldo tyle samo
AFP
Niemcy – Ghana 2:2 | Świetny mecz, który trzymał w napięciu przez 90 minut.
Niemcy w pierwszym meczu rozbiły Portugalię 4:0 i rozwiały wątpliwości dotyczące wyborów personalnych Joachima Loewa oraz formy zawodników. Drużyna strzeliła cztery bramki, mimo że w składzie nie było ani jednego napastnika, a w całej 23-osobowej kadrze jest tylko jeden. Pomocnicy grają jak skrzydłowi i środkowi napastnicy, więc siła uderzenia jest wyjątkowo duża.
Nic dziwnego, że na spotkanie z Ghaną Loew wystawił tę samą jedenastkę, która rozpoczęła mecz z Portugalią. Tyle że Ghana była przeciwnikiem trudniejszym. Afrykanie przegrali wprawdzie z USA, ale zrobili dobre wrażenie, więc ich trener Akwasi Appiah też zdecydował się na niemal identyczny skład. Zmienił tylko bramkarza i jednego obrońcę.
Mecz był znakomity. Nikt się nie oszczędzał, nie kalkulował, chociaż gdzieś w tle walki do upadłego była przecież taktyka. Na początku drugiej połowy gola zdobyli Niemcy. Thomas Mueller, którego Ghańczycy pilnowali głównie w okolicach swojej bramki, daleko od niej i nieco z boku wydawał się niegroźny. Takie myślenie Ghanę zgubiło. Mueller popisał się znakomitym podaniem do Mario Goetzego, który wpadł między dwóch znacznie od siebie wyższych, ale zaskoczonych obrońców i strzelił z bliska bramkę, jak „maleńki Buncol". Trochę głową, trochę kolanem.
Piłkarze niemieccy mają to do siebie, że złamać ich trudno, a kiedy sami prowadzą, są niczym owczarek alzacki, który jak już złapie kość, to nie puści. I wydawało się, że kontrolują sytuację. Ghańczycy chyba nic o tym nie wiedzieli, bo niezrażeni stratą gola rzucili się do odrabiania straty. Potrzebowali na to zaledwie trzech minut.

Strach w oczach

Średnia wzrostu czterech niemieckich obrońców wynosi 192 centymetry. Odbijanie piłki głową na wysokości pierwszego piętra nie stanowi dla nich problemu. Jest jeszcze bramkarz Manuel Neuer, który sięga rękami niemal tam, gdzie wisi poprzeczka w konkursie skoku o tyczce z udziałem mistrzów.
Krótko mówiąc, niemiecka linia obrony to jest ściana, którą można pokonać albo wykorzystując lotnictwo, albo robiąc podkop. Ghańczycy zastosowali pierwszy wariant. Andre Ayew, znacznie niższy od każdego niemieckiego obrońcy, wyskoczył ponad nich, jakby miał w swoich kolorowych butach ukryte sprężyny, wspiął się po plecach przeciwników i ponad nimi głową uderzył piłkę, która wpadła do bramki.
Oczywiście trenerzy Andrzej Strejlau i Jacek Gmoch zapewne wyliczyliby w tej sytuacji 17 błędów Niemców. Z punktu widzenia przeciętnego kibica wszystko odbyło się tak jak trzeba, Ghańczyk był szybszy, lepszy, cwańszy i dzięki temu osiągnął cel.
To był jeden z tysięcy przykładów świadczących o tym, że nawet szkiełko i oko mędrca Loewa w piłce nożnej nie jest jeszcze gwarancją sukcesu.
Ale to wcale nie był koniec. Jeszcze rzadziej się zdarza, że przeciwnicy niemieckich piłkarzy osiągają nad nimi przewagę psychiczną, która kończy się zdobyciem następnej bramki. A tak było w tym przypadku. Natchnieni Ghańczycy, widząc strach w oczach i krótki oddech przeciwnika, już go łapali za gardło. Na strzelenie drugiej bramki potrzebowali niecałych dziesięciu minut. Zobaczyli, że obrońcy są źle ustawieni, po dalekim podaniu Asamoah Gyan znalazł się przed nimi i po kilkudziesięciometrowym rajdzie strzelił drugą bramkę. Teraz Niemcy już mieli ciemność w oczach i o mało nie stracili trzeciego gola. Gdyby po rajdzie Ayew podał piłkę partnerowi, zamiast się kiwać, mielibyśmy sensację.

Cena beztroski

Ta sytuacja stanowiła klasyczny przykład na to, dlaczego afrykańscy piłkarze, mimo często znakomitej gry, nie wygrywają ważnych turniejów. Kiedy już im się wydaje, że są najlepsi, gubi ich pewność siebie. Z każdym dobrym przeciwnikiem, a z Niemcami zwłaszcza, za taką beztroskę się płaci.
Joachim Loew natychmiast przeprowadził dwie zmiany. Pierwszy raz na tym mundialu na boisko weszli Miroslav Klose i Bastian Schweinsteiger. Pierwszy zastąpił Mario Goetzego, drugi – Samiego Khedirę, który po kontuzji i długiej przerwie nie wrócił jeszcze do formy i dziwne, że gra.
Na efekty zmian nie trzeba było długo czekać. Dwie minuty po wejściu na boisko Klose wykorzystał podanie z rzutu rożnego i wepchnął piłkę do bramki, wyrównując na 2:2. Był to jego 70. gol w reprezentacji i 15. na mistrzostwach świata. Rekord Ronaldo wyrównany.
Teraz Ghana zwątpiła i to Niemcy (znowu Klose) byli bliżsi zwycięstwa. Ostatecznie mecz zakończył się remisem, co jest niespodzianką i nieco zmienia idealny wizerunek niemieckiej drużyny, na jaki zapracowała w starciu z Portugalią. Czy znajdzie się w tym turnieju ktoś, kto zagra z Niemcami równie dobrze jak Ghana, tylko bardziej konsekwentnie?
Ten mecz oglądało w Niemczech przed telewizorami 25 milionów ludzi. Drużynie Loewa pozostało trudne spotkanie z USA. Ważny dla kolejności w tabeli będzie też mecz USA – Portugalia, który zakończył się w nocy.

Grupa G

Fortaleza
Niemcy – Ghana 2:2 (0:0).
Bramki – dla Niemiec: M. Goetze (51), ?M. Klose (71); dla Ghany: A. Ayew (54), A. Gyan (63). Żółta kartka: S. Muntari (Ghana). Sędziował S. Ricci (Brazylia). Widzów 59 621.
Niemcy: M. Neuer – Jerome Boateng (46. Mustafi), M. Hummels, ?P. Mertesacker, B. Hoewedes – M. Oezil, S. Khedira (69, B. Schweinsteiger), ?P. Lahm, T. Kroos, M. Goetze ?(69, M. Klose) – T. Mueller.
Ghana: F. Dauda – H. Afful, J. Boye, ?J. Mensah – K. Asamoah, C. Atsu ?(72, M. Wakaso), S. Muntari, A. Ayew, M. Rabiu (78, E. Badu) – A. Gyan, ?K.-P. Boateng (52, J. Ayew).

Grupa F

Belo Horizonte
Argentyna – Iran 1:0 (0:0)
Bramka: L. Messi (90+1).
Żółte kartki: J. Nekounam, M. Shojaei (Iran).
Sędziował Milorad Mazić (Serbia). Widzów 57 698.
Argentyna: S. Romero – P. Zabaleta, F. Fernandez, E. Garay, ?M. Rojo – F. Gago, J. Mascherano, A. Di Maria (90+4, L. Biglia) – L. Messi, ?G. Higuain (77, R. Palacio), S. Aguero (77, E. Lavezzi).
Iran: A. Haghighi – J. Hosseini, P. Montazeri, A.-H. Sadeghi, M. Pooladi ?– A. Dejagah (85, A. Jahanbakhsh), M. Shojaei (77, Heydari), J. Nekounam, ?A. Teymourian, E. Hajsafi (88, R. Haghighi) – R. Ghoochannejhad.
Cuiaba
Nigeria – Bośnia i Hercegowina 1:0 (1:0)
Bramka: P. Odemwingie (29).
Żółte kartki: J. Mikel Obi (Nigeria); H. Medunjanin (BiH). ?Sędziował Peter O'Leary (Nowa Zelandia). Widzów 40 499.
Nigeria: V. Enyeama – E. Ambrose, J. Yobo, K. Omeruo, ?J. Oshaniwa – J. Mikel Obi, O. Onazi, A. Musa (65, S. Ameobi), ?P. Odemwingie, M. Babatunde (75, E. Uzoenyi) – E. Emenike.
Bośnia i Hercegowina: A. Begović – M. Mujdza, T. Sunjić, E. Spahić, ?H. Medunjanin (64, T.S. Susić) – I. Hajrović (57, V. Ibisević), M. Besić, ?M. Pjanić, Z. Misimović, S. Lulić (58, S. Salihović) – E. Dżeko.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA