fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Afera jest, dymisji nie ma

Premier Donald Tusk
AFP, Alain Jocard Alain Jocard
Premier poinformował, że szef MSW utrzyma stanowisko. Służby szukają podsłuchów i ich autorów.
Według informacji „Rz" funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego już w weekend wkroczyli do restauracji Sowa i Przyjaciele, w której były nagrywane prywatne rozmowy szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza oraz prezesa NBP Marka Belki.

Lokal na podsłuchu

Na tę wizytę zgodził się właściciel lokalu, bo formalnie ABW nie miała jeszcze wówczas podstawy prawnej do przeszukania. Takiej dobrowolnej współpracy z ABW odmówił inny lokal, w którym mieli być nagrywani wysokiej rangi urzędnicy państwowi – restauracja w pałacyku Sobańskich. Wczoraj ABW podstawę prawną zyskała, bo prokuratura wszczęła formalne śledztwo. Doniesienie w sprawie nielegalnego nagrywania złożył Sienkiewicz.
W zamkniętym saloniku dla VIP-ów w restauracji Sowa i Przyjaciele funkcjonariusze ABW wytypowali miejsca, gdzie mogła być w przeszłości instalowana aparatura nagrywająca. Sprzętu rejestrującego jednak nie odnaleziono.
Tyle że według naszych informacji pomieszczenie to było sprawdzane przez Biuro Ochrony Rządu przed rozmową Sienkiewicza z Belką w lipcu 2013 r. Rzecznik BOR mjr Dariusz Aleksandrowicz nie był nam wczoraj w stanie tego potwierdzić.
Wyjaśnienie, dlaczego funkcjonariusze BOR nie odnaleźli wówczas rejestratorów, jest jednym z elementów postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez prokuraturę.  Wczoraj prowadzono przeszukania w prywatnych mieszkaniach funkcjonariuszy BOR.

Sienkiewicz ?i Belka zostają

– Po raz pierwszy od 1989 r. mamy do czynienia z zorganizowanym nielegalnym podsłuchem. To dobrze zorganizowane przestępstwo miało na celu podsłuchiwanie polityków partii rządzącej – mówił wczoraj premier Donald Tusk dramatycznym tonem na konferencji poświęconej aferze taśmowej.
Ale wbrew oczekiwaniom nie odwołał Sienkiewicza. Bronił także Belki. – Nie znajduję w tej rozmowie spraw, które kazałyby mi podejmować decyzję o dymisji ministra – stwierdził. – Niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to raczej rozmawiali o tym, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić.
Zadeklarował także, że ma zaufanie do szefów służb specjalnych, jako że jedna z hipotez zakłada, iż nagrań dokonali funkcjonariusze specsłużb.
Również Marek Belka poinformował wczoraj, że nie rozważa dymisji. Jednak prawnicy mają więcej wątpliwości co do charakteru jego rozmowy z szefem MSW. Zdaniem rozmówców „Rz" należy wyjaśnić m.in. sprawę potencjalnego  niedopełnienia przez Belkę obowiązku powiadomienia organów ścigania o popełnieniu przestępstwa w sprawie Amber Gold. Z taśm wynika, że premier o podejrzeniach wobec tej spółki wiedział od prezesa Belki. – Kilka miesięcy przed faktem zadzwoniłem do Donalda (Tuska – red.) i powiedziałem mu, że sprawa Amber Gold jest dość poważna, że jest to piramida finansowa... – mówi Belka na nagraniu.
– Pojawia się pytanie, czy mając takie informacje, zawiadomił organy ścigania  – mówi  Kazimierz Olejnik, prokurator w staniu spoczynku.
Do postawy Belki poważne zastrzeżenia mają konstytucjonaliści. Apolityczność prezesa NBP wynika z konstytucji, która w art. 227 stanowi, że nie może on należeć do partii, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością jego urzędu. – Oznacza to nie tylko zachowanie niezależności od wpływu politycznego, prezes NBP nie może też wpływać na inne organy władzy i wkraczać w ich kompetencje – mówi Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW. Stało się inaczej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA