fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Brońmy w UE interesów narodowych

Andrzej Talaga
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Przepychanki wokół nominowania przewodniczącego Komisji Europejskiej pokazały siłę interesów narodowych w instytucjach europejskich.
Polacy powinni kierować się dokładnie tym samym. Tymczasem nie dość, że mamy w strukturach UE niewielu wyższych urzędników, małe wpływy, to jeszcze je rozpraszamy.

1

Niestety, jak powiedzą jedni, albo na szczęście, jak wolą inni (w tym niżej podpisany), instytucje unijne nie zdołały oderwać się od europejskich narodów. Ich racje stanu realizują zarówno komisarze UE, jak i urzędnicy niższego szczebla oraz europosłowie. Dowodem choćby powtarzające się zakulisowe walki o czołowe stanowiska w strukturach unijnych o to, kto dostanie więcej. Wypadkową partykularnych polityk jest także układ sił w Parlamencie Europejskim.
Szanse na jakąkolwiek formę federacji czy wspólny rząd unijny są obecnie żadne. I dobrze, bowiem UE będzie działać sprawnie tylko jako wypadkowa interesów narodowych, ich wspólny mianownik, nie zaś jako odrębny, ponadnarodowy podmiot o własnych, odrębnych interesach. Skoro tak, Polska powinna wykorzystać Unię do wzmocnienia swojej własnej siły, nie tylko poprzez transfery finansowe w ramach środków pomocowych, jak dotychczas, ale także politycznie, jak czynią to choćby Niemcy i Francja. Owszem, dzieli nas od nich różnica potencjałów, ale w obronie „swojego" nieźle radzi sobie także Hiszpania, a to już niemal nasza skala.

2

Dotyczy to także europarlamentu, wyraźnie wzmocnionego traktatem lizbońskim. Po wyborach polska prawica i centroprawica mają szansę odejść od zgubnego dla polskich interesów zasiadania w różnych klubach, co jest niczym innym, jak przeniesieniem wewnętrznych konfliktów na grunt europejski.
Zwycięzcą wyborów została Europejska Partia Ludowa (EPP), ważne jest jednak także to, jaka frakcja narodowa dominuje w EPP. Teraz są to Niemcy, a mogliby być Polacy, gdyby partie o bardzo podobnej agendzie politycznej, mimo pozornie widowiskowych różnic, znalazły się razem w tej frakcji. Obecnie zasiadają tam PO i PSL, do układanki brakuje PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego dotychczas marnowała polskie głosy we wspólnym klubie z brytyjskimi konserwatystami. Marnowała, bo była zdecydowanie przez nich zdominowana, a cele Brytyjczyków w UE nijak się mają do naszych.
Gdyby PiS przeszedł do EPP, zyskałaby ona 19 głosów, ugruntowując przewagę nad eurosocjalistami, w dodatku Polacy wysunęliby się w niej na czoło, mielibyśmy 42 głosy (PO – 19, PiS – 19, PSL – 4) wobec 39 niemieckich. Miła perspektywa. Co więcej, bardzo korzystna dla walki o polskie sprawy w UE, jak twierdzi Paweł Dobrowolski, autor memorandum Warsaw Enterprise Institute analizującego realizację interesów narodowych w instytucjach unijnych. Siłę zjednoczenia ponad podziałami widzieliśmy niedawno, choćby przy okazji sporu o ewentualne nominowanie Jeana-Claude'a Junckera na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Pokazali ją Brytyjczycy. Wszystkie partie, które dostały się do europarlamentu, zarówno konserwatyści, jak i laburzyści i niepodległościowcy, zgodnie chcą zablokować jego wybór, który uważają za szkodliwy dla interesów brytyjskich.

3

Odejście od przenoszenia sporów wewnętrznych na grunt europejski  jest więcej niż pilne, nie można już myśleć o UE w kategoriach roszczeniowych – postuluje Dobrowolski. Słusznie. W kolejnej perspektywie budżetowej Polska najprawdopodobniej przestanie być beneficjentem pomocy, czas więc rozpocząć przygotowania do dużo brutalniejszej walki politycznej niż obecnie. Nie będzie się nam już po prostu  „należało", skończy się taryfa ochronna. Trzeba będzie twardo bronić interesów Polski, przede wszystkim ekonomicznych. Jak łatwo je przegrać, dowodzi historia dyrektywy tytoniowej UE czy jej polityka ekologiczna skupiająca się na walce z węglem jako surowcem energetycznym.
Zdominowanie przez Polaków największej partii europarlamentu byłoby z pewnością krokiem we właściwym kierunku.
***
PS W związku z objęciem przeze mnie stanowiska dyrektora ds. komunikacji w Sikorsky Aicraft/PZL Mielec, pragnę poinformować czytelników, że aby uniknąć jakiegokolwiek konfliktu interesów nie będę już pisał w „Geopolityce" ?o przemyśle zbrojeniowym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA