fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pracy przybywa, ale na Wyspach

Fotorzepa, Andrzej Bogacz Bogacz Andrzej
Liczba nowych miejsc pracy rośnie w rekordowym tempie. W minionym kwartale przybyło ich najwięcej od 1971 r., czyli od kiedy urząd statystyczny zaczął zbierać takie dane. Nie, to nie propaganda sukcesu z polskiej „zielonej wyspy". To najprawdziwsza prawda. Z Wysp Brytyjskich.
Rynek pracy Zjednoczonego Królestwa przeżywa nienotowane od lat ożywienie. W trzy miesiące przybyło tam 345 tys. etatów, a bezrobocie spadło do 6,6 proc., najniższego poziomu od pięciu lat i dwa razy mniejszego niż w Polsce.Ożywienie na Wyspach to dobra wiadomość dla rządu Donalda Tuska, ale zła dla polskich przedsiębiorców. Bo choć popyt na pracowników w „województwie londyńskim" może dzięki nowej emigracji zmniejszyć w kraju napór na urzędy pracy i poprawić nastroje społeczne, to nasze rodzime przedsiębiorstwa będą musiały konkurować o pracowników już nie tylko z rywalami z sąsiedniej ulicy, ale także zza kanału La Manche. Chcąc pozyskać fachowców, będą sięgać głębiej do kieszeni, a to oznacza wzrost kosztów i osłabienie konkurencyjności. Jeśli chcemy zatrzymać młodych zdolnych Polaków w kraju, jeśli chcemy, by  pracowali nad Wisłą i nie powiększali ponad 600-tysięcznej armii naszych emigrantów na Wyspach, trzeba – po pierwsze – j...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA