fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

Szarapowa walczy i wygrywa

AFP
Maria Szarapowa po ponad trzech godzinach walki z Simoną Halep po raz drugi zwyciężyła w turnieju Roland Garros. Pokonała Rumunkę 6:4, 6:7 (5-7), 6:4 i powiedziała, że był to jej najtrudniejszy wielkoszlemowy finał.
Mirosław Żukowski z Paryża
Rosjanka pierwszy turniej wielkoszlemowy wygrała 10 lat temu, jako siedemnastolatka. Był to Wimbledon. Potem odniosła po jednym zwycięstwie w każdym turnieju Wielkiego Szlema, a mistrzostwa Francji są pierwszą imprezą, którą wygrała po raz drugi (poprzednio w roku 2012, a w roku ubiegłym była w finale). To niezły wynik jak na zawodniczkę, która po trudnych początkach w Paryżu powiedziała kilka lat temu zdanie będące już częścią tenisowej literatury: „Na korcie ziemnym czuję się jak krowa na lodzie". „Gdyby na pewnym etapie mojej kariery ktoś powiedział mi, że ze wszystkich Wielkich Szlemów najwięcej tytułów wygram w Paryżu- upiłabym się, albo uznała, że on jest pijany" - mówiła podczas konferencji prasowej.
Szarapowej należy się szacunek przede wszystkim za to, że po zarobieniu milionów dolarów na korcie i w reklamie, po założeniu firmy „Sugarpova" produkującej cukierki (interes idzie świetnie), po tylu kontuzjach i operacji barku, zachowała wolę walki, która pozwoliła jej pokonać Halep.
Finał był dramatyczny i po raz pierwszy od roku 2001 rozstrzygnął się w trzech setach. Emocje zapewniły obie, ale publiczność nie miała wątpliwości, kogo wspierać: od początku była za Halep, jakby chciała pokazać, że ceni hart ducha i pracowitość tej, która dopiero wchodzi na tenisowe salony. Rumunka zrewanżowała się tak jak potrafi: broniła się wspaniale, wytrzymywała ostrzał Szarapowej i ani jednej piłki nie oddała za darmo.
Obie serwowały słabo, w końcówce drugiego i na początku trzeciego seta przełamywały wzajemnie swoje podania sześć razy. Paradoksalnie, przez prawie cały mecz Halep wygrywała łatwiej przy serwisie Szarapowej (zrobiła 12 podwójnych błędów serwisowych) niż przy własnym podaniu. To oczywiście wpłynie na ocenę meczu przez tenisowych buchalterów, ale przeżyć nam nie odbierze. Wydawało się, że finał skończy się w dwóch setach. Halep przy prowadzeniu 6:5 serwowała i przegrała tego gema do zera, a potem w tie-breaku było już 5:3 dla Rosjanki. Ale Szarapowa nie wygrała już do końca seta żadnej piłki. Decydujące dla losów meczu było przełamanie serwisu Rumunki przy stanie 4:4 w secie trzecim. Halep przegrała swoje podanie, a po chwili ostatniego gema do zera. „Po tym meczu wiem, że mogę grać dobrze w Wielkim Szlemie, wytrzymać napięcie. Jeśli chodzi o tenis - poprawić muszę przede wszystkim forhend" - mówiła pokonana finalistka.
Rumunka w poniedziałek będzie trzecią tenisistką światowego rankingu, wyprzedzi Agnieszkę Radwańską, która spadnie na miejsce czwarte. Halep w ciągu ostatniego roku wygrała sześć turniejów, w tym roku już jeden, jej przygotowaniami kieruje Wim Fissette, były trener Kim Clijsters, a interesami Virginia Ruzici, rumuńska triumfatorka Roland Garros z roku 1978. Karierę wspiera też jeden z najbogatszych Rumunów, były zawodowy tenisista Ion Tiriac (od lat to samo miejsce na centralnym korcie w Paryżu). Ruzici powiedziała, że Halep zaczyna drugie życie i ma rację.
Gdy Szarapowa została już tylko z rosyjskimi dziennikarzami, padło pytanie o to co czuła, gdy po raz pierwszy za wielkoszlemowe zwycięstwo grano dla niej rosyjski hymn (to zwyczaj w tenisie relatywnie nowy): - Oczywiście czułam ciarki na skórze - odpowiedziała mistrzyni. - A czy mogłaby pani go zaśpiewać? - Nie. Może Daria Kasatkina i Andriej Rublow za kilka lat zaśpiewają. Ci młodzi Rosjanie wygrali turniej juniorów i choć to nie jest gwarancja sukcesów w zawodowej grze, widać wyraźnie, że tenis w Rosji trzyma się mocno.
W niedzielę o 15.00 finał mężczyzn Rafael Nadal - Novak Djoković.
Turniej pokazuje Eurosport.
Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Maria Szarapowa (Rosja, 7) - Simona Halep (Rumunia, 4) 6:4, 6:7 (5-7), 6:4

Finał debla mężczyzn:

J. Benneteau i Ch. Roger - Vasselin (obaj Francja, 11) - M. Grannolers i M. Lopez (obaj Hiszpania, 12) 6:3, 7:6 (7-1).
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA