fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

OBRUM zbuduje nowy polski czołg lekki.

PL-01 Concept. Tak mógłby wyglądać lekki czołg z OBRUM
Polski Holding Obronny
Nad szybkim, potężnie uzbrojonym lekkim czołgiem, następcą wozu bojowego Anders, pracuje w tajemnicy Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechanicznych w Gliwicach.
Prototyp modułowego wozu wsparcia bezpośredniego, który zapewni załodze nadzwyczajne standardy bezpieczeństwa, ma być gotów – po próbach – już za trzy lata. Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Urządzeń Mechnicznych (OBRUM) na skonstruowanie pojazdu z unikalną bojową wieżą bezzałogową ma 100 mln zł. Jedna trzecia to jego pieniądze własne, resztę wykłada Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Uniwersalna, gąsienicowa platforma, która powstanie z myślą o tanim w eksploatacji wozie wsparcia bezpośredniego (WWB), ma być podstawą całej rodziny pancernych pojazdów, m.in. wozów dowodzenia i zabezpieczenia technicznego.
Projektowi towarzyszą dodatkowe emocje, bo inżynierowie z OBRUM ścigają się z konstruktorami w Izraelu, Rosji i Ameryce. – Tam także zdecydowano, że na pierwszej linii potrzebne są obok ciężkich tanków lżejsze, bardziej mobilne wozy bojowe o dużej sile ogniowej – mówi Aleksander Nawrat, wiceprezes śląskiej firmy.
Zdaniem gen. Waldemara Skrzypczaka, b. wiceszefa MON i eksperta w dziedzinie uzbrojenia wojsk lądowych, projekt wozu wsparcia bezpośredniego ma kluczowe znaczenie nie tylko dla modernizacji broni pancernej. – To być może jedyny projekt w zbrojeniówce, który w całości można zrealizować siłami rodzimego przemysłu. Jeśli się powiedzie, otworzy szansę odbudowy potencjału pancernych fabryk – podkreśla gen. Skrzypczak.

Pożytki z  „Andersa"

Andrzej Kiński, szef pisma „Nowa Technika Wojskowa" i znawca broni pancernej, szacuje, że armia potrzebuje ok. 250 pojazdów typu WWB. W jego ocenie przemysł poradzi sobie z budową lekkiego czołgu, ale na uruchomienie produkcji nowej broni musi mieć zdecydowanie więcej czasu. Takie projekty, z wdrożeniem sprzętu do seryjnej produkcji, trwają w świecie co najmniej 5–6 lat – ocenia redaktor naczelny „NTW".
W lekkim czołgu z Gliwic podstawowym orężem będzie potężna armata 120 mm. Nawet wstępne założenia gliwickiego programu na razie pozostają niejawne. „Rz" udało się ustalić, że masa następcy Andersa nie może przekroczyć 35 ton. Znaczne odchudzenie konstrukcji powinno się powieść dzięki połączeniu zaawansowanego technologicznie pancerza modularnego z „inteligentnymi", aktywnymi systemami elektronicznej ochrony.
Prezes OBRUM Andrzej Szortyka twierdzi, że przy konstruowaniu nowego lekkiego czołgu gliwiccy inżynierowie wykorzystają doświadczenia i rozwiązania zastosowane i wymyślone na użytek Andersa. Już na początku tamta konstrukcja, która nigdy nie została skierowana do produkcji, zostanie użyta jako pojazd testowy do badań nad hybrydowym napędem nowoczesnych platform pancernych. Z Andersa do nowego lekkiego czołgu przeniesione zostaną niektóre elementy wewnętrznego wyposażenia, także wieży bojowej. Które? –  Nie możemy ujawnić, na pewno będą zgodne z wymaganiami i oczekiwaniami wojska – zasłania się tajemnicą wiceprezes Nawrat.
Inżynierski OBRUM, w którym od 45 lat powstało 60 różnych typów pojazdów i podwozi, przede wszystkim dla wojsk pancernych (właśnie trwają prace nad nową maszyną inżynieryjną do naprawiania uszkodzonych pasów startowych na lotniskach), pozostaje w składzie Polskiego Holdingu Obronnego.

W ogniu konsolidacji

Zeszły rok firma zatrudniająca 180 pracowników, w tym 100 inżynierów, zamknęła na minimalnym plusie. Jeśli w tym roku uda się odblokować procedury dostaw kolejnych dla wojska dwudziestometrowych bezprzęsłowych, samobieżnych mostów samochodowych Daglezja, wynik ma się poprawiać.
Start nowego projektu pancernego zderzy się w tym roku z głęboką reformą całej branży zbrojeniowej. Zamieszanie związane z przyspieszoną konsolidacją zbrojeniówki i tworzeniem Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) może opóźnić realizację ambitnych planów rozwojowych. Z zapowiedzi ministra skarbu wynika, że OBRUM, tak jak wszystkie spółki Polskiego Holdingu Obronnego, wejdzie do PGZ najpóźniej do końca III kwartału. Nowy holding skupi ponad 30 firm zatrudniających ok. 14 tys. pracowników. Jego wartość resort skarbu szacuje wstępnie na ok. 6 mld zł.
W ocenie gen. Skrzypczaka przebudowa broni pancernej wymaga w najbliższych kilkunastu latach wymiany ok. 3 tys. różnych typów pojazdów od czołgów po transportery i wozy obsługi technicznej. Oznacza to warte nawet 40 mld zł inwestycje w zakup pojazdów i rozbudowę zaplecza logistycznego.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora z.lentowicz@rp.pl

Centrum budowy broni pancernej i wirtualnego treningu

Projekt następcy Andersa to niejedyne przedsięwzięcie  badawczo-rozwojowe, w którym uczestniczy OBRUM. Gliwicki ośrodek wspiera też inne najważniejsze programy modernizacji broni pancernej, czyli budowę nowego kołowego transportera opancerzonego w konsorcjum (z  producentem rosomaków Wojskowymi Zakładami Mechanicznymi w Siemianowicach) i tworzenie lżejszego, pływającego, bojowego wozu piechoty we współpracy m.in. z Hutą Stalowa Wola. Gliwicka jednostka badawczo-rozwojowa powinna wkrótce także zarabiać na zaplanowanym z rozmachem centrum symulacji wojskowych. Symulatory i trenażery to dziś oczko w głowie zarządu OBRUM. Organizacji infrastruktury do wirtualnego treningu żołnierzy, załóg najnowocześniejszych pojazdów, a także obsługi technicznej sprzętu, sprzyja strategiczne położenie ośrodka na skraju poligonu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA