fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Bayern zatrzymany w Augsburgu

Robert Lewandowski jutro znów zagra z Realem Madryt
AFP
Mistrz Niemiec przegrał pierwszy mecz w Bundeslidze od półtora roku. Robert Lewandowski strzelił gola plecami.
Perfekcyjna maszyna Pepa Guardioli zacięła się w sobotę. Wydawało się, że bez problemu pobije ponad 20-letni rekord Milanu (58 ligowych spotkań z rzędu bez porażki), ale licznik mistrzów Niemiec zatrzymał się na liczbie 53.
– Chcemy wygrywać wszystkie mecze, tak było i tym razem, ale nasz plan się nie powiódł. Zabrakło nam cierpliwości w konstruowaniu akcji. Nie ma jednak powodów do paniki – uważa Toni Kroos. Guardiola przed środowym rewanżem z Manchesterem United w ćwierćfinale Ligi Mistrzów dał wolne Arjenowi Robbenowi, Franckowi Ribery'emu i Philippowi Lahmowi, a Thomas Mueller, Mario Goetze i David Alaba weszli dopiero w drugiej połowie. Szansę dostało trzech nastolatków: Ylli Sallahi, Pierre-Emile Hoejbjerg i Mitchell Weiser, po którego błędzie padła jedyna bramka: stracił piłkę w środku pola, a potem nie potrafił jej odebrać Danielowi Baierowi, asystującemu przy golu Saschy Moeldersa.
Arkadiusz Milik oglądał tę akcję z ławki rezerwowych, na boisko nie wszedł w ogóle. Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek grali jak zawsze, gdy nie są kontuzjowani lub nie pauzują za kartki. Borussia Dortmund pokonała 2:1 Wolfsburg, choć do przerwy przegrywała po bramce Ivicy Olicia (chorwacki napastnik dwukrotnie uderzał też w poprzeczkę). Drugą połowę gospodarze zaczęli od szybkiego trafienia Lewandowskiego. Polak wyskoczył najwyżej do dośrodkowania Marco Reusa z rzutu rożnego i w zamieszaniu trącił piłkę plecami. Na tyle skutecznie, że wpadła do bramki. To jego 17. gol, razem z Mario Mandżukiciem otwierają klasyfikację strzelców. „Ruhr Nachrichten" ocenił Polaka najwyżej w drużynie (2), ale za najgroźniejszą broń Borussii w sobotnim spotkaniu uznał Reusa (nota 2,5), który ustalił wynik. Piszczka oceniono słabo – na 4,5.
Juergen Klopp nie ukrywał radości z postawy swoich zawodników, jutro chciałby zobaczyć taką samą wolę walki w rewanżu z Realem. Nawet jeśli przyjdzie się pożegnać z Ligą Mistrzów.  Po porażce 0:3 w Madrycie o awans będzie ciężko.  Real znów pokazuje siłę. W miniony weekend zwyciężył 4:0 w San Sebastian. Bez  kontuzjowanego Cristiano Ronaldo. – Zagraliśmy bardzo inteligentnie. Będziemy walczyć o mistrzostwo Hiszpanii do ostatniej kolejki – zapowiada trener Królewskich Carlo Ancelotti. Real wciąż traci trzy punkty do Atletico (1:0 z Villarrealem) i dwa do Barcelony (3:1 z Betisem).
Ronaldo wróci do składu na mecz z Borussią, Manchester United być może będzie musiał sobie radzić w Monachium bez Wayne'a Rooneya (uraz palca). W sobotę angielski napastnik odpoczywał, ale Czerwone Diabły wygrały w Newcastle nadspodziewanie łatwo – 4:0 (dwa gole i asysta Juana Maty).
Arsenal miał wreszcie walczyć o trofea, a może nie zagrać nawet w Lidze Mistrzów. Nadal zajmuje wprawdzie czwarte miejsce w tabeli, ale po wyjazdowej porażce z Evertonem (0:3) przewaga londyńczyków nad rywalami z Liverpoolu (jeden mecz rozegrany mniej) zmalała do punktu. Wojciech Szczęsny miał dużo pracy, starał się jak mógł, ale koledzy – nie pierwszy raz w tym sezonie – mu nie pomogli.
Artur Boruc przed spotkaniem  z Manchesterem City doznał na treningu kontuzji pleców. W bramce zastąpił go Paulo Gazzaniga, ale 22-letni Argentyńczyk nie będzie tego występu wspominał dobrze. Southampton przegrał na wyjeździe 1:4. – Decyzje sędziów zabiły ten mecz. Rzutu karnego być nie powinno (Yaya Toure na w1:0 – przyp. red.), a drugi gol Samira Nasriego padł ze spalonego – denerwował się trener Mauricio Pochettino.
Manchester City naciska na prowadzącą dwójkę: Liverpool (2:1 na wyjeździe z West Hamem) i Chelsea, która na Stamford Bridge pokonała 3:0 Stoke. Jose Mourinho powtarza jednak, że o mistrzostwie trzeba zapomnieć, bo jego piłkarze poza własnym stadionem czują się zagubieni. – By zdobywać tytuły, musisz potrafić grać w słońcu i w deszczu, w upale i w mrozie, na małym boisku i na dużym – wylicza portugalski trener i dodaje: – To umiejętność adaptacji do konkretnej sytuacji. Jeśli idę na wesele, nie zakładam dżinsów. A gdy chcę pospacerować po Hyde Parku, nie ubieram się w smoking.
Do Premiership po dziesięciu latach wraca Leicester. Drużyna Marcina Wasilewskiego awans zapewniła sobie dzięki zwycięstwu nad Sheffield Wednesday (2:1) oraz porażkom Queens Park Rangers i Derby County.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA