fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Poczta w szopie

Piotr Trębicki
materiały prasowe
Głośny przetarg na usługi pocztowe jak w soczewce odbija choroby polskich zamówień publicznych – piszą prawnicy Piotr Trębicki i Marek Sterniczuk.
O przeprowadzonym przez Centrum Zakupów dla Sądownictwa (CZS) przetargu na obsługę pocztową sądów i prokuratur wygranym przez Polską Grupę Pocztową (PGP) napisano już wiele. Ilustruje on sposób funkcjonowania systemu zamówień publicznych w Polsce. Opinia publiczna słyszała już wiele o tym, jak zła jest ustawa o zamówieniach publicznych  (ustawa) i jak blokuje rozwój naszego kraju, wiążąc ręce podmiotom, które muszą najpierw ogłosić przetarg, wybrać najtańszą ofertę, a następnie wymuszać na wykonawcach realizację umów za zaoferowaną często zaniżoną cenę. Dużo mówi się też o nierzetelnych wykonawcach, którzy jak mityczny już COVEC wygrali przetarg, by następnie nie wykonać zamówienia, jednocześnie doprowadzając do upadłości wielu podwykonawców.

Czyja to wina?

Dobrze, że rozgorzała dyskusja nad sposobem realizacji umowy przez PGP, czy jednak znów wszystkiemu jest winna ustawa – jak stwierdzi większość?  Czy to najniższa cena była w wygranym przez PGP przetargu największym problemem oraz czy w całej sprawie winny jest ten konkretny wykonawca?
O planach udziału PGP w postępowaniu wiedziano już od dawna, bo ona sama, a przede wszystkim wchodząca w skład konsorcjum firma InPost, specjalnie się z nimi nie kryła. Kończyła się era monopolu Poczty Polskiej na rynku prywatnym. Wszyscy też wiedzieli, że prywatne poczty wejdą na masowy, a co za tym idzie, lukratywny rynek przesyłek z sądów i prokuratur. Po wygaśnięciu ostatniej umowy  było wiadomo, że nowego operatora będzie trzeba wybrać w trybie konkurencyjnym w ramach ustawy, co akurat jest dobrym rozwiązaniem. Czas na przygotowanie do ogłoszenia wymaganej ustawą procedury był, tak że PGP mogła przygotowywać się do udziału w przetargu. Od następnego dnia po   zawarciu poprzedniej umowy  można było pisać nowe, przemyślane i sprawiedliwe warunki nowego zamówienia. Wszyscy, z wyjątkiem PGP, wierzyli jednak zapewne, że zwycięzcą postępowania będzie nowy-stary wykonawca: Poczta Polska, i zostanie zachowany odwieczny porządek wszechrzeczy, czyli wezwanie z sądu dalej odbierzemy, płacąc abonament telewizyjny na poczcie, czy też dostaniemy je od tego samego od lat listonosza.
Centrum Zakupów dla Sądownictwa, licząc na zachowanie status quo, zdecydowało zatem o wszczęciu postępowania w trybie najpowszechniejszym, czyli przetargu nieograniczonego.  Za jedyne kryterium oceny ofert w postępowaniu przyjęto, jak zazwyczaj w realiach polskich zamówień publicznych, cenę. I jak zwykle zapomniano, że cena jest kryterium obowiązkowym w każdym postępowaniu, jednak niejedynym, które może wykorzystać podmiot stosujący ustawę, a dodatkowo nie ma dolnego pułapu procentowego tzw. wagi przyznawanej kryterium ceny przy ocenie ofert.
Tymczasem to PGP pokazała, że odrobiła lekcję i zamierza walczyć o uzyskanie dużego kontraktu, wnosząc odwołanie na postanowienia Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (SIWZ). W efekcie 7 października 2013 r. Krajowa Izba Odwoławcza (KIO) uwzględniła odwołanie PGP i stwierdziła, że żaden sąd i prokuratura w Polsce nie może domagać się, by dowód nadania przesyłek poleconych ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, nadawanych przez sądy lub prokuratury, był wystawiany z mocą urzędową stempla pocztowego. Wykreślenie tego postanowienia pozwoliło PGP złożyć ofertę w postępowaniu.

Każdy operator ?je spełniał

Weryfikując zdolności wykonawcy do wykonania zamówienia, można również sformułować warunki, których spełnienie pozwala na udział w postępowaniu i możliwość wyboru oferty danego wykonawcy jako najkorzystniejszej. Granicą tych działań jest zasada uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. Zazwyczaj ten przepis jest używany przez zamawiających chcących legitymizować swoje wygórowane oczekiwania, często sprzyjające jednemu z graczy na rynku. Centrum Zakupów dla Sądownictwa sformułowało jednak warunki, które przy obecnych liberalnych uregulowaniach ustawy mógł spełnić każdy zarejestrowany w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej operator pocztowy.
Jako jedno z wymagań postawiło posiadanie w każdej gminie co najmniej jednej stałej placówki pocztowej. Jednak stawiając ten warunek, pominęło zupełnie okoliczność, że należałoby zdefiniować precyzyjniej warunki techniczne i wymogi bezpieczeństwa, jakie musi spełniać owa placówka pocztowa. Poprzestało na powtórzeniu uregulowań zawartych w prawie pocztowym. Nie może  zatem dziwić, że PGP, korzystając z tak ogólnie sformułowanego warunku, wyciągnęła wnioski jak przysłowiowy Kowalski. Skoro nie muszę spełnić specjalnych wymagań, to placówką pocztową może być sklep rybny, lombard czy też pralnia. Skoro nie postawiono np. wymogu odrębności stanowisk obsługi pocztowej od innych działalności  czy niedostępności „poczty" dla oczu i uszu nieletnich, to placówką pocztową może być również sex shop (choć ten przykład zdaje się nie mieć potwierdzenia w rzeczywistości placówek PGP). Sama bowiem definicja nie odnosi się do tego, jak placówka pocztowa ma wyglądać, ani jakie cechy mają ją wyróżniać. Odnosi się jedynie do jej funkcji. List doskonale da się wydać wraz z „małpką" żołądkowej gorzkiej.
Bo czy zachowano zasadę uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców, porównując tylko cenę, u wykonawcy mającego odrębne placówki z wyposażonymi (często w marmury) salami obsługi, z sejfami, z zabezpieczeniami pomieszczeń przed kradzieżą itp., z budką kwiaciarni z dykty z lat 70.? Zdajemy sobie sprawę, że nie da się przygotować w  miesiąc czy trzy miesiące infrastruktury pocztowej, jaką latami budowała Poczta Polska. Tym bardziej nie da się jej mieć w gotowości na zasadzie: a nuż wygramy „złotodajny" przetarg dla sądów. Ale przecież w ustawie – Prawo zamówień publicznych nie ma zakazu, aby od wyłonienia zwycięzcy  do czasu rozpoczęcia wykonywania umowy minął na przykład rok. Wtedy można byłoby oczekiwać, aby i PGP w każdej gminie miała co najmniej jedną stałą placówkę pocztową, w której odbiór listu przed radcę prawnego  nie trąciłby śmiesznością, nie narażał na zaczepki „daj pan złotóweńkę na winko".
Tym samym stawianie obecnie zarzutu PGP, że przesyłki musimy odbierać w miejscach nieodpowiednich, jest tak naprawdę próbą przerzucania odpowiedzialności za błędy i zaniedbania Centrum Zakupów dla Sądownictwa, co z kolei zgodnie z jednolitą w tym względzie linią orzeczniczą Krajowej Izby Odwoławczej jest nieuprawnione.

Refleksja ?przyszła później

Osobną, a zarazem zasadniczą kwestią jest bezpieczeństwo dostarczanych przesyłek, jednak o nim zaczęto myśleć dopiero, gdy PGP wygrała przetarg. Pozostaje zastanowić się, czy poza wymaganiami   bezpieczeństwa i ulokowania placówki pocztowej istniały prawne możliwości zabezpieczenia interesu obywateli już na etapie postępowania. Oczywiście tak, gdyż można było ogłosić postępowanie pilotażowe na krótszy okres, obejmujące wyłącznie część sądów i prokuratur. Pokazałoby ono, jakie są problemy praktyczne przy wykonywaniu tego typu zamówień. Ustawa   zawiera wiele rozwiązań, które pozwalają kupić produkt dobry, niekoniecznie najtańszy, nie łamiąc przy tym żadnych przepisów prawa. Szkoda, że nie zdecydowano się na takie rozwiązanie i jak zazwyczaj w polskich realiach będziemy narzekać, że winna jest „ustawa o zamówieniach publicznych".
Przetarg na obsługę pocztową sądów i prokuratur pokazuje również, jak iluzoryczna jest dwuinstancyjność postępowania odwoławczego w zamówieniach publicznych. Chcąc odwołać się od wyroku Krajowej Izby Odwoławczej, Poczta Polska musiałaby wnieść opłatę sądową w wysokości 5 mln zł, co przy wielkości kontraktu nie wydaje się dużą kwotą. W porównaniu z opłatami w sprawach cywilnych, gdzie górną ich granicą jest kwota 100 tys. zł, może jednak budzić wątpliwości.
Na koniec pozostaje mieć nadzieję, że po początkowych problemach z wykonywaniem zamówienia przez PGP sytuacja ustabilizuje się i zapomnimy o niej, jak o innych sezonowych sensacjach.
Piotr Trębicki jest radcą prawnym, wspólnikiem w Kancelarii Czublun Trębicki  ?Marek Sterniczuk jest aplikantem radcowskim w Kancelarii Czublun Trębicki
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA