fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dawniej rodzinę scalał stół, dziś Skype

- Ze zdumieniem stwierdzam, że nagle, w ciągu ostatnich 20 lat, nastąpiło całkowite załamanie porządku, który wydawał się odwieczny - mówi Roch Sulima, kulturoznawca.
Panie profesorze, wybiera się pan na święta do Tajlandii, może do Egiptu?

Roch Sulima:
Nie wybieram się. Moją Tajlandią jest dom na wsi, zakupiłem stół na 12 osób, przyjedzie cała rodzina.

Nie będzie sushi w menu?

Nie będzie. Moje dzieci są światowe, ale wolą tradycyjny sposób spędzania świąt. Taką mają potrzebę kulturową. Po wigilii prezenty dla wnuków, może wybierzemy się na spacer, jeśli aura pozwoli, albo będziemy mieli czas, żeby pogadać.

Ale dostrzega pan, jak bardzo zmienił się świąteczny obyczaj w Polsce?

Gdybyśmy naszą rozmowę prowadzili 30 lat temu, powinna się ona zacząć od adwentu, od tego, czym był – od kalendarza liturgicznego, powiązania świąt z tym, co można by nazwać rytmami kosmicznymi, z magią urodzaju. Ze zdumieniem stwierdzam, że nagle, w ciągu ostatnich 20 lat, nastąpiło całkowite załamanie tego porządku. Obyczaje, które były trwałe przez wieki, zanikają. Jeszcze 30 lat temu mówilibyśmy o corocznym odnawianiu...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA