fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Przemyt trumien w Państwie Środka

Miasto Xi'an w środkowych Chinach dziś znane jest na całym świecie z powodu Terakotowej Armii cesarza Quin Shi z III w. p.n.e., liczącej 7500 figur, przypadkiem odnalezionej przez chłopów kopiących studnię w 1974 r. Ale historia opowiedziana przez Wenguanga Huanga nie dotyczy cesarskiego grobowca, choć ze śmiercią ma wiele wspólnego.
Dwa ciasne pokoiki w bloku na komunistycznym osiedlu. Mieszka w nich siedmioosobowa rodzina. Prócz rodziców i czwórki dzieci jest tam babcia, pochodząca z dalekiej prowincji Henan i uporczywie trzymająca się konfucjańskich zasad życia. W państwie rządzonym przez Mao jej poglądy noszą miano „feudalnych zabobonów". Już niedługo czerwona gwardia rozpocznie kolejną rozprawę z „ciemnotą" w ramach rewolucji kulturalnej. Ale w domu Huangów, chociaż ojciec jest wzorowym członkiem partii, bardzo dba się o błogosławieństwo i szczęście, których rodzina ma doznawać od zmarłych przodków. Dlatego babcia chce być pochowana razem ze zmarłym mężem według starych zasad, odrzuca kremację i ateistyczne obrzędy lansowane przez komunę. Ojciec, którego uratowała od śmierci głodowej w latach 40. i wychowała, obiecuje, że wyprawi matce tradycyjny pogrzeb, choć jest on nielegalny, a jego odprawienie naraża wszystkich na niebezpieczeństwo.
W opowieści najstarszego syna, Wenguanga, miesza się miłość do babci i rodziców z opisami niewyobrażalnej nędzy i absurdów komunistycznego życia. Ojciec nielegalnie kupuje deski, robi trumnę, którą wstawia w miejsce łóżka najstarszego syna. Odtąd dziesięcioletni chłopiec zostaje jej strażnikiem, obecność upiornego sprzętu determinuje jego dzieciństwo i dojrzewanie. Co roku ojciec powleka trumnę nową warstwą olejnej farby, co ma zapewnić szczęście rodzinie. Jednocześnie zachęca syna do wzorowego zachowania wedle wskazań przewodniczącego Mao, którego portret wisi w mieszkaniu na ścianie. I chociaż bierze udział w długich partyjnych nasiadówkach, każde zaoszczędzone pieniądze odkłada na pogrzeb babci, czym wywołuje frustracje matki. Wokół pogrzebu i trumny wybuchają ciągnące się całymi miesiącami awantury, dzieci wychowuje się niezwykle surowo. Wenguang wspomina, że na urodziny zawsze dostawał od rodziców gotowane jajko.Autor pokazuje, jak przemyślnie działa ojciec, organizujący wszystkie etapy pogrzebu: przyszłe przewiezienie ciała ciężarówką, zabezpieczenie ludzi na miejscu (w odległej wiosce), wręczenie prezentów wszystkim, którzy mogliby wspomnieć władzy o całym procederze, szycie dla babci stroju do trumny według zakazanych przez państwo zasad.
Jak się to wszystko zakończy? Warto poznać opowieść o Chinach lat 60., 70. i 80., jest prosto napisana i wciągająca. Wywołuje zdumienie, ale przede wszystkim współczucie dla wszystkich członków rodziny Huang, dotkniętej przez czerwony koszmar. Po przeczytaniu książki naprawdę dużo łatwiej zrozumieć, dlaczego w każdym większym amerykańskim mieście znajduje się Chinatown.
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA