fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Co Orwell by powiedział o wojnie w Syrii?

Przypisywaniu zmarłym sądów na temat bieżących wydarzeń zawsze jest ryzykowne, ale można być pewnym, że autor „Roku 1984 r.” i „Folwarku zwierzęcego” w sprawie wojny w Syrii nie pozostałby bierny.
Skąd pewność? Pisarz Evan Helmuth uważa, że zadanie ułatwiać może fakt, iż wydarzenia podobne do syryjskich rozegrały się za życia Orwella w Hiszpanii, gdy grupa faszystowskich oficerów próbowała obalić lewicowy rząd Manuela Azañii.
Oficerów wspierały Włochy Mussoliniego oraz Hitler, podczas gdy lewicowe siły republikańskie mogły liczyć jedynie na pomoc Meksyku i stalinowskiego ZSRR. Zachodnie demokracje, pamiętne masakr we Flandrii i Francji, zachowały bardzo ostrożnie neutralność przez cały czas trwania konfliktu.
Złamaniem tej zasady była decyzja Brytyjczyków i Francuzów, którzy nałożyli embargo na dostawy broni do Hiszpanii. Doprowadziło to do wzmocnienia strony faszystowskiej, która nie polegała na dostawach broni z zagranicy i nie odczuła embarga. Republikanie natomiast mogli polegać na dostawach broni wyłącznie z ZSRR.
Orwell konsekwentnie sprzeciwiał się imperializmowi, faszyzmowi i stalinizmowi. Walkę z faszyzmem uznał za tak ważną, że porzucił wygodne życie angielskiego pisarza oraz żonę, którą poślubił zaledwie pół roku wcześniej, i wyruszył do Hiszpanii by walczyć po stronie republikanów.
Na froncie spędził kilka miesięcy. Brał udział w walkach i omal nie zginął trafiony przez snajpera w szyję. Gdy był ranny, trockistowski oddział do którego należał, został zlikwidowany przez NKWD (radziecka tajna policja była w zasadzie jedynym dostawcą broni dla republikanów, więc miała decydujący głos we wszystkich ich decyzjach). Orwell musiał uciekać. W ten sposób zdołał wrogiem zarówno stalinizmu, jak i frankistowskiego faszyzmu. Te właśnie doświadczenia pozwoliły mu opisać totalitaryzm w „Folwarku Zwierzęcym" i „Roku 1984".
Co to ma wspólnego ze współczesną Syrią? Zachodnie demokracje znów ograniczyły dostawy broni. W Hiszpanii taka decyzja zmusiła antyfaszystów, by zwrócili się o pomoc do ZSRR. Syryjczyków - do dżihadystów – o broń, benzynę, a nawet żywność. W Hiszpanii kontrolę nad stroną antyfaszystowską przejęli staliniści. W Syrii – fundamentaliści islamscy. Wreszcie po trzecie, i w Hiszpanii i w Syrii walka z faszyzmem ściągnęła rzesze bojowników z innych krajów, walczących dla różnych, często niezbyt szlachetnych ideologii.
Orwell potępiał przeciwników wojny. W „Pacyfizmie i Wojnie"' opisywał brytyjskich pacyfistów, jako „obiektywnie rzecz biorąc profaszystowskich" i nazywał ich ideologię „burżuazyjną iluzją zrodzoną z pieniędzy i bezpieczeństwa". Jednocześnie regularnie atakował lewicowe dogmaty i intelektualistów propagujących poglądy zgodne z liniami partyjnymi. W eseju „Pisarz i Lewiatan" z 1948 r. stwierdza, że zaangażowanie się w działalność propagandową albo „uległość nie tylko wobec machiny partyjnej ale wobec ideologii grupowej, oznacza zniszczenie samego siebie jako pisarza".
Ten zwyczaj atakowania lewicowców, fanatyczny antytotalitarianizm i talent do wskazywania mniejszego zła spośród dwóch złych wyborów sprawia, że trudno wyobrazić sobie Orwella, który przystępuje do ponurej koalicji stalinistów i „antyimperialistów" stanowiących trzon koalicji „Zatrzymać wojnę" (gdy miliony Syryjczyków żyją w ciągłym strachu przed bombardowaniami, głodem, torturami, uwięzieniem czy wygnaniem, a „motłoch klepie się po plecach gratulując sobie powstrzymania wojny").
Wydaje się mało prawdopodobna wizja Orwella przyłączającego się do centrolewicowców, których jedynym życzeniem jest to, by cały ten syryjski bałagan zniknął, tak, by prezydent Obama mógł wrócić do swojej polityki wewnętrznej i nie musiał opracowywać jakiejkolwiek spójnej strategii, ani marnować swojej drugiej kadencji na kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie.
Można sobie za to wyobrazić, że Orwell z przekonaniem poparłby pokojowe protesty, które wybuchły w Daraa 15 marca 2011 r. Nikt, kto przeczytał „Pacyfizm i Wojnę" nie może wątpić, że poparłby też zbrojną walkę, którą sprowokował wówczas reżim, tak jak poparł walkę z faszyzmem w Hiszpanii i na frontach II Wojny Światowej. Zapewne również poparłby rewolucję wewnątrz rewolucji - wymierzoną w brodatych barbarzyńców, próbujących z niepokojącymi sukcesami uprowadzić syryjską opozycję i stworzyć talibski reżim w północnej Syrii. Nie można sobie wyobrazić Orwella który nie atakuje lekkomyślnej, rozbitej syryjskiej opozycji na wygnaniu.
Jedyne stanowisko w sprawie Syrii które pasowałoby do Orwella to antytotalitarianizm, któremu wierny był całe życie. Tragedią jest to, że wielu ludzi na "antyimperialistycznej" lewicy solidaryzuje się z morderczym, ale podobno antyzachodnim reżimem.
Za libańskim portalem Now!
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA