fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Polska powinna zadbać o zdrowe fundamenty

World Economic Forum
Polska do pewnego stopnia skorzystała z kryzysu w strefie euro, choć mogła z niego skorzystać dużo bardziej – mówi Geoff Cutmore, czołowy dziennikarz telewizji CNBC Europe.
Rz: Przyjechał pan do Polski po to, by...
By zobaczyć, jak przebiega proces ożywienia w tej części Europy, jak Polska odrasta po bardzo trudnym okresie dla światowej i europejskiej gospodarki. Ale reportaże z Polski nadajemy co roku, od kilku lat. Jesteśmy ogólnoeuropejską biznesową stacją telewizyjną, a wasz kraj jest przecież jedną z największych gospodarek Europy i znaczącym graczem na europejskiej scenie. Dlatego tak ważne jest, by tu wracać i patrzeć, jak się rozwija. Wszyscy pamiętamy nagłówki gazet mówiące o tym, że Polska jest jedyną gospodarką, która nie wpadła w recesję wskutek globalnego kryzysu finansowego.
Byliśmy „zieloną wyspą" kontynentu... Ludzie w Europie nadal to pamiętają?
Sądzę, że tak. Nawet jeśli polska gospodarka zwolniła i z dawnych 5–6 proc. wzrostu PKB będzie niespełna 2 proc. w tym roku. Jednak i tak jest to znacznie lepiej niż we Francji, która popadła w recesję, czy w Hiszpanii, która z niej się ledwo wynurza. Na tle wielu krajów Europy Polska to kraj, gdzie jest wiele dynamizmu, aktywności. Co więcej, zjawiska będące dużym wyzwaniem dla strefy euro, dla Polski były w pewnym sensie korzystne – zwiększył się eksport, a wysoka jakość siły roboczej zachęciła zachodnie firmy do przenoszenia tutaj produkcji i usług. Polska do pewnego stopnia skorzystała więc z kryzysu, choć mogła skorzystać dużo bardziej. Być może nie tylko jak tak sądzę, ale również premier Donald Tusk, skoro przetasował ostatnio swój gabinet.
Przyjeżdżając regularnie do Polski, ma pan dobrą bazę do porównań. Co się najbardziej rzuca w oczy?
Na pewno postępująca modernizacja. W Warszawie z każdym rokiem przybywa nowoczesnych budynków, a marki i sklepy są te same, co w Londynie. Wolniejszy postęp widać w infrastrukturze. Jeśli wyjedzie się poza Warszawę, szybko można odczuć nie najlepszą jakość dróg. Zwróciliśmy na to uwagę w zeszłym roku, jadąc do fabryki Solaris, do Poznania.
Solaris, która sprzedaje swe autobusy do Niemiec i innych krajów Europy, jest fantastycznym przykładem sukcesu. To także przykład pracy, którą Polska musi wykonać, by wspiąć się w górę w łańcuchu tworzenia wartości, tak by nie ograniczać się do roli miejsca taniej, dobrej produkcji zachodnich marek.
Nasi ekonomiści ostatnio często o tej potrzebie wspominają...
W Polsce można zauważyć to, co ekonomiści określają jako pułapkę średniego dochodu, charakterystyczną dla rozwijających się państw. Macie dużo konkurencyjnych firm, ale wiele z nich opiera swój biznes na obsłudze niemieckiej gospodarki, a nie na tworzeniu silnych marek z ambicjami na skalę światową czy choćby z planem podbicia krajowego rynku. To duże wyzwanie, które będzie wymagało jeszcze więcej wysiłku. Podobnie jak poprawa infrastruktury. Ale i tak niesamowite jest to, czego Polska dokonała przez ostatnie ponad 20 lat.
Zastanawiam się, czy świat zajęty swoimi problemami to docenia?
Pod tym względem na pewno bardzo niekorzystny dla Polski był kryzys w strefie euro. Zdominował on uwagę europejskich polityków, odciągając ją od obietnicy, jaką była Europa Środkowo-Wschodnia. Przed 20 laty był to fantastyczny i bardzo obiecujący potencjał u progu Europy Zachodniej. Jednak kryzys finansowy zaburzył oczekiwaną drogę rozwoju, no i wszyscy skupili się na sytuacji w strefie euro.
My staramy się promować nasze sukcesy, branże eksportowe, a w zeszłym roku spięliśmy się, by świat docenił nas jako gospodarza piłkarskiego Euro. Jak pan to ocenia z perspektywy komentatora ekonomicznego?
Wielkie imprezy sportowe są zwykle popisami próżności. Bardzo dużo kosztują, ale politycy je lubią, gdyż dają okazję, by się pokazać. Świat na pewno to zauważa, choć przełożenie tej doraźnej uwagi na długoterminowe korzyści gospodarcze nie jest takie pewne. Dobrze mieć show- biznes, ale niezbędne są zdrowe fundamenty. A jednym z wyzwań Polski są właśnie fundamenty, w tym zbilansowanie finansów publicznych. Jeśli kryzys w strefie euro czegoś nas nauczył, to właśnie tego, że rządy nadmiernie zwiększające wydatki, a w rezultacie deficyt, narażają potem kraj na całe lata anemicznego wzrostu, co odbija się na poziomie życia obywateli. Widać to dziś w Portugalii, Grecji czy Hiszpanii. Tę lekcję polski rząd powinien zrozumieć, a desant na prywatne fundusze emerytalne nie jest rozwiązaniem. Owszem, w krótkim okresie może zapełnić lukę, ale na dłuższą metę niezbędne są poważniejsze zmiany.
A czy podczas tego pobytu w Polsce coś pana zaskoczyło?
Ciekawe było spotkanie z szefem Atelier Amaro, restauracji z gwiazdką Michelina. Zdobycie gwiazdki Michelina dla polskiej kuchni to naprawdę coś, bo jej tradycyjny wizerunek to mięso i ziemniaki. Dla mnie Wojciech Modest Amaro jest polską wersją Hestona Blumenthala, słynnego brytyjskiego szefa kuchni, zafascynowanego kuchnią molekularną. Kimś, kto zdecydowanie ma wizję, a w najbliższych latach plany rozwoju biznesu w największych stolicach Zachodu. Jego ambicją jest przeniesienie polskiej kuchni we własnej interpretacji do Berlina, Nowego Jorku, Londynu. To robi wrażenie, choć nie było taką znów niespodzianką po ubiegłorocznej wizycie w Solarisie. Skoro w Polsce można znaleźć przedsiębiorców, którzy konkurują na świecie, oferując produkty na światowym poziomie, to dla mnie sygnał, że zmierzacie we właściwym kierunku.
Geoff Cutmore – doświadczony dziennikarz finansowy stacji telewizyjnej CNBC Europe w Londynie – jest głównym prowadzącym jej flagowy program Squawk Box. Specjalizuje się w wywiadach z przywódcami świata polityki i biznesu i w relacjach z najważniejszych wydarzeń gospodarczych (m.in. z Forum Ekonomicznego w Davos).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA