fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Zacięta płyta Jarosława Makowskiego

Jarosław Makowski
Fotorzepa, Piotr Guzik PG Piotr Guzik
Klasyka gatunku: papież Franciszek jako dobre narzędzie walki z polskim Kościołem
Sławny starożytny polityk rzymski Katon, słynął niegdyś z tego, że każdą swoją przemowę, niezależnie od jej tematu, kończył zdaniem: "A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć".  Mam wrażenie, że w naszym życiu publicznym mamy aż nadto takich współczesnych Katonów, czyli ludzi, którzy niezależnie od tematu zawsze potrafią znaleźć nawiązanie do swoich ulubionych wrogów. Dla Tomasza Lisa  Kartaginą jest na przykład PiS, dla polityków PiS - Donald Tusk (słynna "wina Tuska"). W sferze kościelnej Katonem jest na przykład naczelny ekspert od wszystkiego co chrześcijańskie, szef platformianego think-tanku Jarosław Makowski (z wykształcenia teolog). Jest szeroko rozumiany polski Kościół. Nie, żebym uważał, by niepotrzebna była krytyka Kościoła w Polsce - krytyka się na pewno należy i również mam nadzieję, że duch franciszkański natchnie także i naszych biskupów i innych katocelebrytów. Kiedy jednak to samo powtarzane jest, zupełnie bezrefleksyjnie, przy każdej okazji, traci to trochę swój sens i trąci zwykłym - przepraszam za wyrażenie - hejterstwem. A oto przykład.
Wspomniany pan Makowski napisał tekst o tym, co znaczy wybór papieża Franciszka na człowieka roku amerykańskiego tygodnika Time (osobiście znaczenia tego bym nie przeceniał, bo "ludźmi roku Time'a był np. również Mahmud Ahmadineżad). Jego tekst na blogu w "Polityce" jest ciekawy, a miejscami nawet piękny:
W świecie, w którym boimy się autorytetów, jak diabeł święconej wody, bo zamieniliśmy ich na celebrytów, papież jawi się niczym niekwestionowany lider. Franciszek swój autorytet nie buduje przez to, że chce uchodzić za „moralnego atletę", ale odsłania się jako człowiek, który nie poddaje się w boju o lepszy świat. Świat, w którym każdy biedny, wykluczony, poniżony, zdaniem papieża, woła o pomstę do nieba.
[Papież] pokazuje, jak niegdyś św. Franciszek czy Martin Luther King, że prawdziwa rewolucja nie dokonuje się sferze polityki. Prawdziwa rewolta zaczyna się w sferze ducha.
(...)apież Franciszek dowodzi, że zmiana, której on sam jest symbolem, budząc uznanie także tych, którzy nie podzielają jego wiary, może przyjść nawet z tak anachronicznej instytucji, jaką jest dziś Kościół rzymskokatolicki. To jasny znak także dla polityków, jak świat długi i szeroki, którzy nauczyli się mówić, że „nic się nie da zrobić". Otóż da się zrobić i to dużo. Potrzebna jest tylko nadzieja, konsekwencja i determinacja.
Po czwarte, Człowiekiem Roku magazynu „Time" zostaje stary człowiek. Nie żaden młody idol. Nie wysportowany, chełpiący się swoim gładkim ciałem celebryta. Ale stary papież, który stając się rzecznikiem innego, sprawiedliwego i przyzwoitego społeczeństwa, winien dla nas młodych, uzbrojonych w słowa o gniewie i rewolucji, stać się wzorem, jak bez przemocy buduje się lepszy świat.
Wszystko ładnie, a nawet mądrze, ale do czasu. Ponieważ Makowski cierpi na syndrom Katona, to w żaden jego tekście, niezależnie jak ładnym, nie może się obyć bez odniesienia do swojej Kartaginy. Dlatego jako puentę wybrał zdanie:
I na koniec gorzka refleksja: mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że gdyby to rodzime tygodniki katolickie ogłaszały swojego Człowieka Roku 2013, wówczas papież Franciszek byłby bez szans.
A poza tym uważam, że Jarosław Makowski powinien więcej już o Kościele nie pisać.
Źródło: W Sieci Opinii
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA