fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Na Księżyc i z powrotem

Richard Branson sam przetestuje swój pasażerski pojazd w pierwszym locie Virgin Galactic. Fot. Chris Ratcliffe
Bloomberg
Prywatne orbitalne bazy, superszybkie podróże międzykontynentalne, a nawet wycieczki dookoła Srebrnego Globu obiecują szefowie Virgin Galactic.
Bilety na 2,5-godzinny lot prywatnym pojazdem wykupiło już 650 osób. SpaceShipTwo zabierze dwóch pilotów i sześciu pasażerów. Ma startować raz w tygodniu. – Dzięki temu w ciągu najbliższych kilku lat podwoimy liczbę ludzi, którzy od czasów Gagarina byli w kosmosie – zapowiada George Whitesides, szef Virgin Galactic.
– Jeżeli dokonamy postępu w dziedzinie pojazdów wielokrotnego użytku, otworzy to nam wielkie możliwości – mówił Whitesides podczas niedawnej konferencji Rutherford Appleton Laboratory. – Jednym z kierunków rozwoju może być szybka podróż między miastami na Ziemi – powiedzmy z Londynu do Singapuru w godzinę czy z Londynu do Los Angeles w kilka godzin.
Ale to nie koniec. W perspektywie 25–30 lat Virgin Galactic może zaoferować... pomoc w budowie komercyjnych baz w kosmosie. – Otwiera się możliwość budowy stacji na niskiej orbicie Ziemi, tańsze staną się długie podróże kosmiczne – sami zaoferujemy loty dookoła Księżyca – zapewniał Whitesides.
Na razie jednak Virgin Galactic prowadzi testy swojego pasażerskiego pojazdu. W dziewiczą podróż wybiera się założyciel firmy Richard Branson. On sam zapowiadał jeszcze niedawno, że start planowany jest na 25 grudnia tego roku. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem – loty prawdopodobnie rozpoczną się dopiero w 2014 roku.
– Przygotowujemy się do wprowadzenia komercyjnych usług. Zajmujemy się wykończeniem wnętrza kabiny, skafandrami, programem szkoleń i innymi detalami, które są potrzebne, by zaoferować setkom astronautów bezpieczną podróż – tłumaczył ten poślizg Richard Branson.
– To, że Richard leci jako pierwszy, jest wyraźnym sygnałem, że wierzy w naszą technologię – mówi Whitesides sieci CNN. – Właściwie to ja też jestem klientem. Kupiliśmy z żoną bilety w 2005 roku.
Bilety kosztują 250 tys. dolarów (wcześniej można było je kupić za 200 tys.). To i tak niewiele w porównaniu z kwotami, jakie musieli wyłożyć pierwsi kosmiczni turyści korzystający z usług firmy Space Adventures i rosyjskich pojazdów Sojuz. Dennis Tito miał zapłacić ok. 20 mln dolarów za podróż, a ostatni jak dotąd podróżnik Guy Laliberté prawie dwukrotnie więcej. Ich program był jednak ciekawszy od tego, który oferuje Virgin Galactic – spędzili kilkanaście dni na orbicie i weszli na pokład stacji.
Branson oferuje trzydniowy trening w Spaceport America w Nowym Meksyku, a później lot, podczas którego pasażerowie będą doświadczać nieważkości przez 6 minut. Zobaczą też Ziemię z dużej wysokości. Po lądowaniu dostaną pożegnalnego szampana i... to tyle.
– Tworzymy nowy i ważny rynek, który zmieni warunki dostępu do przestrzeni kosmicznej – tłumaczył w CNN Stephen Attenborough, dyrektor handlowy Virgin Galactic. – Efektem ubocznym będzie konkurencja, zadziała ekonomia skali i ceny zjadą w dół. Jeszcze za mojego życia większość ludzi będzie miała szansę polecieć w kosmos.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA