fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Mandela pozostawia stabilną RPA

materiały prasowe
Jędrzej Bielecki
Przy wszystkich wadach jego polityki niewątpliwą zasługą Mandeli jest to, że zdołał utrzymać wyjątkową pozycję gospodarczą RPA w Afryce - mówi "Rz" prof. Dirk Kotze.
Jaką Afrykę Południową pozostawia Nelson Mandela? Czy milionom czarnych rzeczywiście żyje się dzięki niemu lepiej?
Prof. Dirk Kotze: W ciągu dwudziestu lat od obalenia apartheidu zbudowano 3 miliony nowych domów, rozwinięto niektóre zabezpieczenia socjalne, zmniejszono o przeszło połowę udział osób, żyjących w skrajnej nędzy – stanowią już dziś mniej, niż 5 procent społeczeństwa. Ale nadzieję przytłaczającej większość czarnych nie spełniły się bo kontrasty w dochodach stały się jeszcze większe, niż w okresie apartheidu. Bardzo wąska grupa czarnych bajecznie się wzbogaciła  podczas gdy dla większości poprawa jest niewielka.
Dlaczego tak się stało?
Po wygraniu wyborów w 1994 roku Nelson Mandala zainicjował tzw. Program Odbudowy i Rozwoju. To była prawdziwie socjaldemokratyczna strategia nastawiona na poprawę poziomu życia zwykłych ludzi. Ale bardzo szybko, bo już w 1996 roku, uznał, że priorytetem powinno być utrzymanie zaufania inwestorów zagranicznych i rynków finansowych. A tym zależało przede wszystkim na jednym: ograniczeniu redystrybucji. Mandela nie miał więc wyboru i poszedł w kierunku polityki neoliberalnej.
To był błąd?
Tu chodzi o proporcje. Bardzo ważne jest utrzymanie stabilności państwa, jego waluty i gospodarki, ale należy też pamiętać o podniesieniu poziomu życia niższych warstw społeczeństwa. Tymczasem bardzo mało środków zostało przeznaczonych na pomoc dla najbiedniejszych. Weźmy redystrybucję ziemi: tylko 7 procent gruntów, które w okresie apartheidu należały do białych teraz jest w rękach czarnych. Zupełnie zaniedbano wsparcia dla małych, samowystarczalnych gospodarstw, które zapewniłyby byt wielu ubogim.
Robert Mugabe doprowadził jednak do upadku Zimbabwe przejmując ziemię od białych farmerów. Chyba dobrze, że Mandela nie poszedł jego śladem?
Ja w żadnym wypadku nie mówię o odebraniu ziemi bez rekompensaty, jak to zrobił Mugabe! Chodzi tylko o wyasygnowanie przez państwo odpowiednich środków na wykupienie części gruntów.
W jaki sposób Mandela mógł jeszcze pomóc czarnym?
Jego błąd polegał na tym, że koncentrował się tylko na rozwinięciu formalnej gospodarki, w której funkcjonują biali a zupełnie zaniedbał gospodarkę nieformalną, która pozwala żyć bardzo wielu czarnym. A tu chodzi o takie proste rzeczy jak rozwinięcie infrastruktury, dzięki której ludzi mogą sprzedawac żywnośc na ulicy a drobni rolnicy dostarczac swoje płody większym sieciom handlowym.
Wielu ekonomistów uważa, że realne, a nie tylko rejestrowane bezrobocie w RPA dotyka aż 37 proc. osób w wieku produkcyjnym. Dlaczego mimo upadku apartheidu nie ma pracy dla czarnych?
To jest przede wszystkim wynik tragicznego poziomu edukacji. Z tego powodu miliony czarnych po prostu nie jest w stanie wziąć udział w życiu ekonomicznym. Zdolność do czytania na minimalnym poziomie zdaje zaledwie co szósty dwunastolatek! To jest gorsza sytuacja, niż za czasów apartheidu. Zamknięto szkoły pedagogiczne, pozostały tylko uniwersytety. A te wypuszczają trzykrotnie mniej nauczycieli, niż potrzebuje kraj. W szkołach wciąż nauczyciele z okresu segregacji rasowej, które nie przeszły od tego czasu żadnego przeszkolenia. Szczególnie brakuje techników, których ukończenie pozwoliłoby na znalezienie pracy młodzieży z uboższych rodzin.
Gospodarka RPA rozwija się w ostatnich latach bardzo wolno – w tempie około 2 proc. rocznie. A tymczasem reszta czarnej Afryki mknie do przodu. Niektórzy ekonomiści twierdzą, że za kilka lat to Nigeria będzie miała większą gospodarkę, niż Południowa Afryka.
Nie przesadzajmy. Gospodarka Nigerii, podobnie, jak Angoli i wielu innych krajach afrykańskich jest oparta na eksporcie ropy, gazu i paru innych surowców. Gdy ich notowania spadną, wszystko się załamie. RPA ma jedyną, prawdziwie rozwinięta gospodarkę kontynentu. Przy wszystkich wadach jego polityki niewątpliwą zasługą Mandeli jest to, że zdołał utrzymać wyjątkową pozycję gospodarczą RPA w Afryce.
W kraju mnożą się jednak strajki, przestępczość jest bardzo duża. Czy po odejściu Mandeli, gdy nie ma już jego autorytetu i moderującego wpływu na społeczeństwo, może dojść do otwartego wybuchu, wywrócenie demokracji?
Nie obawiam się tego. Przynajmniej od 12 lat Mandela nie angażował się ani w pracę rządu, ani Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC). Dla wielu pozostał ojcem duchowym. Jednak jego autorytet nie był już aż tak duży, aby ludzie powstrzymywali się od robienia rzeczy, którym się sprzeciwiał. Spodziewam się, że jego śmierć zjednoczy ludzi tak, jak to było w trakcie pierwszych wolnych wyborów w 1994 roku. Potem oczywiście znów będą strajki, manifestacje. Ale takie ruchy protestu, podobne do tego, co się dzieje obecnie w Brazylii, mamy już na co dzień od blisko 10 lat. To jednak nie zagraża stabilności państwa, bo instytucje demokratyczne działają i ludzie wiedzą, że nie muszą używać przemocy aby zmienić rządzących. Co jednak najważniejsze, ci, którzy protestują, nie trafiają potem do więzień jak to się dzieje w Egipcie, Turcji czy Jemenie. To jest wielkie osiągnięcie Południowej Afryki.
Od blisko 10 lat krajem rządzi jednak ANC z poparciem 2/3 głosujących. Czy de facto nie powstał więc system jednopartyjny bo czarni głosują na partię czarnych a biali – na partie białych – Akcję Demokratyczną (DA)?
Takiego ryzyka nie ma, bo mamy bardzo prężne, niezależne media. Niezależny jest też system sądowniczy – w szczególności Trybunał Konstytucyjny, który często wydaje wyroki sprzeczne ze stanowiskiem rządu. A ten ostatni zawsze je uwzględnia.
Nie można też powiedzieć, że czarni głosują tylko na ANC. W RPA biali stanowią około 9 proc. ludności a DA zdobywa na poziomie federalnym 17 proc. poparcia a w wyborach lokalnych nawet 25 proc. Proces przełamywania barier rasowych jest długotrwały, zawsze będą incydenty, na które zwracają uwagę media. Jednak już większość mieszkańców RPA czuje, że jesteśmy jednym, wielorasowym narodem, mieszkamy w jednym kraju i musimy razem pracować. Dotyczy to w szczególności młodych, którzy nigdy nie żyli w czasach apartheidu.
Biali nie wyjeżdżają już więc z RPA?
Nie tylko nie wyjeżdżają, ale coraz więcej z tych, którzy kiedyś wyemigrowali, wraca. Zdają sobie sprawę, że jest tu dla nich więcej możliwości niż w dotkniętej kryzysem Europie.
Przekleństwem RPA jest jednak korupcja – pod tym względem kraj znajduje się bardzo nisko w światowych rankingach. Dlaczego tak się dzieje?
Niestety nie udało się wprowadzic jasnej granicy między polityką i gospodarką. Ci, którzy posiadają władzę, chętnie ją sprzedają. Mają wpływ na prywatne kontrakty, przetargi. Ale to jest zjawisko, które rozwinęło się w ostatnich latach. Obecny prezydent, Jacob Zuma,  sam był wmieszany w afery korupcyjne.
Co najważniejszego pozostanie po Nelsonie Mandeli.
Ja wymieniłbym dwie rzeczy. Po pierwsze ogromny autorytet moralny: to był człowiek, który w sprawach etycznych był bezkompromisowy, po jednej kadencji oddał władzę, nie miał cienia podejrzeń korupcyjnych. Po wtóre zaś zbudował stabilny i demokratyczny system polityczny, który integruje ludzie z wielu ras. Naprawdę niewielu na świecie to się udało.
Dirk Kotze jest sekretarzem generalnym South African Association of Political Studies (SAAPS), profesor nauk politycznych University of South Africa
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA