fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Kto ma prawo do tytułów korporacyjnych

Bloomberg
Aneta Gawrońska
Używanie przez nowojorskich brokerów tytułów korporacyjnych w rodzaju "starszy wiceprezes" jest nielegalne, jeśli agenci nie pełnią żadnych obowiązków w korporacji.
Agent nieruchomości Alex Dietrich spotkał się ostatnio z nieprzyjemnym pytaniem klientów. - Pytają mnie, czy zostałem zdegradowany – opowiada dziennikarzom Bloomberga Dietrich, który był wiceprezesem i dyrektorem zarządzającym jeszcze na początku roku. - To nie jest przyjemne - mówi.
Dietrich nie został zdegradowany. Nie jest jedynym agentem, któremu odebrano tytuły do sławy. Tysiące agentów i brokerów w całym Nowym Jorku zostały pozbawione korporacyjnych tytułów, takich jak: "wiceprezes", "dyrektor zarządzający" itd. Te tytuły zabrał im nowojorski departament stanu, który wydaje licencje na działalność w branży nieruchomości.
To właśnie ten departament stwierdził, że używanie korporacyjnych tytułów, kiedy nie pełni się żadnych obowiązków w korporacji, jest bezprawne.
Ta opinia pojawiła się w czasie, kiedy Dietrich, mieniący się wiceprezesem i dyrektorem zarządzającym wielką firmą, poświęcił ci swój czas, żeby sprzedać twoje mieszkanie za 419 tys. dolarów.
Od czasu, gdy departament stanu wydał opinię, niezliczone stosy wizytówek, broszur i ulotek wylądowały w śmieciach. Z tych tytułów trzeba było też wyczyścić strony internetowe. W przeciwnym razie, za każde uchybienie, agenci musieliby zapłacić 1 tys. dolarów grzywny.
- To była prawdziwa histeria – mówiła dziennikarzom Bloomberga Harriet Kaufman, broker w Warburg Realty i swego czasu starszy zarządzający dyrektor.
Sama reguła nie jest nowa. Była zapisana w księgach od 50 lat. Tyle że rzadko albo wcale nie było skarg związanych z używaniem tytułów – twierdzą urzędnicy stanowi. A tym samym niezwykle rzadko stosowano kary.
- Wszyscy się więc starali, jeden przez drugiego, dobierać sobie tytuły. I tak zostawało się szefem zarządzającym – czymkolwiek, chociażby zmywania butelek – mówi Kirk Henckles, wiceszef w Stribling. – Rozumiem potrzebę wyjaśnienia tego w interesie publicznym.
Brokerzy nieruchomości (technicznie mają oni tytuł licencjonowanych brokerów nieruchomości albo licencjonowanych wspólników brokerów nieruchomości, albo agentów, czyli licencjonowanych sprzedawców) często nie są pracownikami firm podawanych na ich wizytówkach. Są to niezależni pracownicy, pracujący na umowy zlecenia.
Zgodnie z przywołaną regułą, żeby mieć tytuł korporacyjny, trzeba być pracownikiem firmy. Poza tym agenci i brokerzy w różnych firmach byli przez lata nagradzani tytułami korporacyjnymi albo za dobre wyniki w sprzedaży albo za wieloletnią współpracę.
Wiceprezesem można było zostać często przechodząc przez drzwi danej firmy. Steven Spinola, szef jednego z biur stwierdził, że reakcja na odebranie tytułu była większa wśród agentów nieruchomości komercyjnych niż mieszkaniowych.
- Pracujemy w sprzedaży i moje tytuły wchodzą przez drzwi przede mną – powiedział jeden z agentów. Teraz brokerzy szukają nowych tytułów. - Nie chcemy jednak popaść w śmieszność – zapewniają.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA