fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Awantura o meble w MSZ

Prawie 13 tys. zł kosztuje ekskluzywny fotel firmy Vitra. Ministerstwo Radosława Sikorskiego kupiło w 2012 r. aż 16 takich mebli
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Resort spraw zagranicznych wydał 300 tys. na 28 foteli. Zakup kwestionuje NIK, politycy chcą wyjaśnień.
„Fotel Aluminium jest jednym z najwspanialszych osiągnięć projektantów mebli w XX wieku" – zachwala  artykuł w Internecie jego producent firma Vitra. W sierpniu ub. roku MSZ kupił 16 takich foteli. Każdy kosztował prawie 13 tys. zł brutto.
Resort zamówił też dziesięć foteli obrotowych Aeron firmy Herman Miller w cenie 8,5 tys. zł za sztukę. Jeden z egzemplarzy tego mebla jest elementem stałej ekspozycji Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Manhattanie. Resort wziął też dwa krzesła Think firmy Steelcase (5,2 tys. zł sztuka). Ogółem za 28 mebli resort zapłacił 301,5 tys. zł. Powód? „Pożądane zachowanie jednolitego wyposażenia wnętrz". Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli to niegospodarność.
NIK każdego roku bada wykonanie budżetu resortów. Zakup foteli jest jednym z najpoważniejszych zarzutów w analizie budżetu MSZ za 2012 rok. Okazuje się jednak, że to kolejny odcinek serialu z ekskluzywnymi fotelami, które  zamówiono dla ministerstwa.
Resort dyplomacji w 2009 roku chciał kupić 500 foteli za prawie 4 mln zł. Przetarg odwołano
Po raz pierwszy MSZ usiłował kupić meble Aeron w 2009 roku. Sprawę nagłośniło  wówczas Radio Zet. Powoływało się na ekspertów branży meblarskiej, zdaniem których warunki przetargu, dotyczącego 500 foteli, mógł spełnić tylko jeden model. Meble mogły kosztować nawet 4 mln zł. Sprawę obiecał wyjaśnić premier Donald Tusk.
Przetarg unieważniono, choć nie z powodu zainteresowania mediów, lecz niedotrzymania przez wykonawcę wymiaru szerokości siedziska. Ówczesny rzecznik MSZ Piotr Paszkowski zastrzegał, że „fotel Aeron był wzmiankowany w warunkach zamówienia wyłącznie jako model referencyjny, mający ułatwić potencjalnym oferentom orientację". – Jego cena katalogowa posłużyła do sporządzenia, w złośliwej intencji, kalkulacji generujących liczby o imponującej liczbie zer – tłumaczył.
Jednak w 2010 roku resort ostatecznie kupił te meble, choć w mniejszej liczbie, 76 sztuk. Paszkowski uspokajał, że każdy z egzemplarzy kosztował niecałe 3 tys. zł.
Dlaczego w 2012 roku MSZ znów zdecydował się na drogie meble? Z wyjaśnień biura administracyjnego MSZ, zawartych w raporcie NIK, wynika, że resort kierował się wysokimi standardami jakościowymi oraz posiadaniem już foteli Aeron i Aluminium. „Z punktu widzenia MSZ pożądane jest zachowanie jednolitości posiadanego wyposażenia" – wyjaśnił kontrolerom szef biura administracyjnego.
Jednak kontrolerzy NIK ten argument obalili. Stwierdzili, że tylko cztery fotele dostawiono do sali konferencyjnej, wyposażonej już w meble tego typu. Reszta trafiła do innej sali konferencyjnej, gabinetów dyrektorów i na recepcję. „W ocenie NIK okoliczność, że MSZ posiada już meble określonych typów, nie uzasadnia ich uzupełniania, jeśli mają one stanowić wyposażenie innych pomieszczeń niż te, w których meble te się już znajdują" – piszą kontrolerzy.
MSZ wydało 300 tys. zł na... fotele!
Przeprowadzili też analizę, w której porównali ceny foteli kilku innych producentów. „Meble spełniające takie same funkcje można było zakupić za kwotę niższą o 115,5 tys. zł, bez uszczerbku dla uzasadnionych potrzeb MSZ" – napisali.
Biuro prasowe MSZ podkreśla w wyjaśnieniach dla „Rz", że kontrola NIK nie wykazała złamania prawa. „Zastrzeżenia dotyczyły tylko cen foteli, ponieważ NIK porównywał ceny mebli zakupionych przez MSZ z cenami podobnych mebli na portalach internetowych" – zaznacza biuro prasowe.
Dodaje, że resort nie ma wpływu na to, kto w odpowiedzi na publiczne ogłoszenie złoży ofertę i jakie ceny przedstawią oferenci. Zaznacza, że resort wybrał najkorzystniejszą ofertę z dwóch złożonych w przetargu i zgłosił zastrzeżenia do ustaleń NIK.
Te tłumaczenia nie przekonują posła PiS Mariusza Antoniego Kamińskiego. – W 2007 roku wszyscy ministrowie przyjechali na pierwsze wspólne posiedzenie rządu autobusem. Minęło kilka lat i rozbijają się limuzynami oraz wydają 300 tys. na parę krzeseł. To dopiero pokazuje hipokryzję tej władzy – komentuje.
Również Małgorzata Kidawa-Błońska z PO mówi, że MSZ powinien wyjaśnić cel zakupu. – Uważam, że należy kupować rzeczy porządne, by służyły przed długie lata. Jednak to są pieniądze publiczne i wszyscy muszą być przekonani, że zakup był celowy – podkreśla.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA