fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Obawiamy się fałszerstw wyborczych

Zbigniew Kuźmiuk
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Nie chcę, żeby powstało wrażenie, iż chcemy walczyć z bankami czy supermarketami. Po prostu skoro mamy kryzys, a są podmioty, które mimo tego osiągają nadzwyczajne zyski, to one muszą się dodatkowo dokładać do systemu finansów publicznych przynajmniej przez parę lat – mówi Elizie Olczyk poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk
Czy koalicja PO-PSL przetrwa do końca kadencji?
Zbigniew Kuźmiuk: Trzeba brać pod uwagę możliwość przedterminowych wyborów. Bo jeżeli sytuacja społeczna i gospodarcza będzie się pogarszała, jeżeli związki zawodowe będą mocno protestowały, to różnie może być. W każdym razie my nie poprzemy samorozwiązania parlamentu, po którym byłyby natychmiastowe wybory. Jesteśmy gotowi rozmawiać z PO o przyspieszonych wyborach, ale pod warunkiem, że poprzedzi to przynajmniej półroczny rząd techniczny, który wymiecie wszystko, co jest do wymiecenia w gospodarce i finansach publicznych, i odpowiednio te wybory przygotuje, żeby nie było żadnych wątpliwości, że zostaną przeprowadzone uczciwie.
Skąd u was ta obsesja, że wybory mogą być sfałszowane?
Donald Tusk powiedział w jednym z ostatnich wywiadów, że nie odda władzy bez walki. A w ostatnich wyborach samorządowych zaobserwowaliśmy różne dziwne zjawiska. Na przykład PSL w niektórych okręgach osiągało 75-procentowe poparcie. Było bardzo dużo głosów nieważnych. Był też przypadek, że w samochodzie policjanta w Warszawie znaleziono kilka tysięcy wypełnionych kart do głosowania. PKW dzierżawi serwery do liczenia głosów od jakiejś prywatnej spółki, a jej członkowie jeżdżą na szkolenia do Rosji. Jest się nad czym zastanawiać.
A jednak ostatnią batalię o Elbląg wygraliście...
Udało nam się to w bardzo nieprzyjaznym, przynajmniej do tej pory, dla nas środowisku. PO w tym mieście brylowała – na 25 radnych miała 13, a więc bezwzględną większość i własnego prezydenta. Po trzech latach rządzenia uzyskała 7 mandatów i straciła urząd prezydenta. Teraz będzie w opozycji.
Zapewniliście waszemu kandydatowi masowe wsparcie.
To prawda, ale partia opozycyjna oprócz tego, że może uczestniczyć w kampanii, nie ma innych atutów. A PO rozwiązała w Elblągu worek z prezentami. Minister sprawiedliwości Marek Biernacki publicznie podpisywał porozumienie o budowie sądu, minister transportu Sławomir Nowak obiecywał modernizację drogi E-7 Elbląg-Gdańsk i trasy kolejowej do Elbląga, sam premier Donald Tusk nagle obiecał wydłużenie działania specjalnych stref ekonomicznych. Dotyczy to co prawda całej Polski, ale właśnie w Elblągu zostało ogłoszone. Rząd zniósł też ograniczenia w małym ruchu granicznym z Kaliningradem. Zaangażowali się, jak mówi młodzież, „na maksa”, a jednak przegrali.
Zwycięstwo waszego kandydata może się okazać pyrrusowe. W Radzie Miasta większości nie ma, brakuje mu trzech mandatów, a chętnych do koalicji nie widać. Poza tym pojawiają się głosy, że przez te półtora roku do normalnych wyborów samorządowych wasz prezydent niewiele zdziała i władzę w Elblągu możecie równie szybko utracić, jak ją zdobyliście.
Nasi działacze w Elblągu są rozsądni i błędów nie popełnią. Były dwa główne powody odwołania poprzedniego prezydenta z PO – podwyżka czynszów w mieszkaniach komunalnych o 100 proc. i rozgrzebane inwestycje. Sądzę, że nowy prezydent wycofa się z tej podwyżki i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek w Radzie był temu przeciwny. A inwestycje trzeba uporządkować. Jeżeli zaś nie uda mu się zdobyć w Radzie większości, jeżeli wszyscy będą przeciwko PiS, czego przecież nie można wykluczyć, to będzie argument dla elblążan, że za rok PiS musi zdobyć bezwzględną większość głosów w Radzie, żeby skutecznie rządzić miastem.
Nie wydawalibyśmy pieniędzy na ochronę prezesa Kaczyńskiego, gdyby nie chciano go zamordować
Adam Hofman po zwycięstwie w Elblągu powiedział, że teraz idziecie na Warszawę. Czyżby w waszych szeregach zapanował triumfalizm?
Nie ma w naszych szeregach triumfalizmu. Ale po tym, co się działo w Elblągu, po tych „taśmach Wilka”, które ponoć spadły z nieba, żeby skompromitować naszego kandydata, stwierdzenie posła Hofmana było uprawnione. Oczywiście PO się od tych brudnych chwytów odżegnuje. Twierdzi, że nie miała z tym nic wspólnego. Nie ulega jednak wątpliwości, że taśmy przygotowali fachowcy od potajemnego nagrywania, a wypuścił je zaprzyjaźniony z PO portal internetowy. Moim zdaniem to sygnał, że musimy być gotowi na takie zagrywki i być może jeszcze bardziej brudne metody w zbliżających się kolejnych wyborach.
Może wasi kandydaci powinni nieco się hamować w słowach i nie knuć intryg?
Jakich intryg? Jedyne, co można zarzucić Jerzemu Wilkowi, to używanie niestosownego języka. A to, że chciał odsunąć PO od władzy, to przecież jest oczywiste. Po to robi się referendum. Byłem w Elblągu i rozmawiałem z mieszkańcami. Oni naprawdę mieli dość poprzedniego prezydenta. I wcale im się nie dziwię. Rozgrzebanie miasta i spowodowanie paraliżu komunikacyjnego na wiele miesięcy, podwyższanie czynszów o 100 proc. i jednoczesne szastanie publicznymi pieniędzmi (złote karty prezydentów), remonty gabinetów za miliony – to wszystko było robione w przeświadczeniu, że skoro ma się bezwzględną większość w Radzie Miasta, to nikt nam nic nie zrobi. To jest niewyobrażalna arogancja. Naprawdę trzeba było „tych gości pogonić”.
Czy warto było to robić na rok przed wyborami?
A na co tu było czekać? Żeby do końca zdegradowali miasto? Referendum było potrzebne, a przy okazji pokazaliśmy, że przy dużym zaangażowaniu potrafimy zwyciężać.
Wilk zastąpił Nowaczyka, a Piotr Gliński zastąpi Hannę Gronkiewicz-Waltz w Warszawie?
Możliwe. Pan profesor Gliński jest wartością dodaną dla PiS i byłby dobrym kandydatem na to stanowisko.
Pod jakim względem profesor socjologii może być lepszy od profesora prawa w zarządzaniu miastem?
Na pewno pod względem kultury władzy. Niektóre reakcje pani prezydent na krytykę medialną są wręcz niepojęte. Ponad rok zamknięty jest tunel pod Wisłostradą, a pani prezydent mówi, że w zamian za to kierowcy stojący w korkach mają ładne widoki na płynącą Wisłę. To jest kuriozalna wypowiedź. A sprawa śmieci? Gdyby nie to, że minister środowiska pozwolił Warszawie na odbieranie śmieci według starego systemu, bo miasto nie wypełniło nowej ustawy, to dziś tonęlibyśmy w śmieciach. Warszawie potrzebne są zmiany, tak jak były potrzebne Elblągowi.
PiS na kongresie w Katowicach przedstawiło program gospodarczy, który wielu ekspertów uznało za życzeniowy. Chodzi głównie o owe 1 mln 200 tys. nowych miejsc pracy, które miałyby być sfinansowane z publicznych pieniędzy.
Zmierzenie się z problemem bezrobocia to jest kluczowa sprawa. Jeżeli tego nie zrobimy, to  kolejne 2 mln młodych ludzi z Polski wyjedzie, a finanse publiczne w przyszłości po prostu się zawalą.
Krytycy zarzucają wam, że ową liczbę 1,2 mln nowych miejsc pracy wzięliście po prostu z sufitu.
To nieprawda. To jest program przewidziany na 10 lat i oparty głównie na pieniądzach z Funduszu Pracy. Zresztą to jest skandal, że przy tak wysokim bezrobociu środki w tym funduszu w kwocie ponad 7 mld zł są zamrożone.
Minister finansów ma dziurę w budżecie.
Minister myśli jak księgowy, muszą mu się zgadzać słupki. Ale w tej sytuacji powinien rozejrzeć się za dochodami. Pytam: co robi w tej sprawie? Dlaczego z takim uporem chroni sektor bankowy? Węgrzy wprowadzili dodatkowy podatek dla banków. Jasne, że Bruksela trochę pozgrzytała zębami, ale ostatecznie to zaakceptowała. Co więcej, jeżeli chodzi o osiągnięcia ekonomiczne, to za chwilę Victor Orbán będzie wzorem w Europie.
Odziedziczył po 8 latach rządów lewicy ruinę w finansach publicznych, a w ciągu dwóch lat doprowadził do zdjęcia z Węgier unijnej procedury nadmiernego deficytu. Nam się to nie udało mimo „światłego” zarządzania finansami przez ministra Rostowskiego. Na dodatek Orbán w samym środku kryzysu wprowadził ogromne ulgi prorodzinne i wyrwał MOL z łap Rosjan za miliard euro. Po prostu inaczej zagospodarował zasoby publiczne. U nas też trzeba to zrobić. Jest możliwość sięgnięcia po pieniądze, trzeba tylko wprowadzić nowy system podatkowy, bo ten rozpada się na naszych oczach i na masową skalę odbywa się prywatyzacja podatków (wędrują do prywatnych kieszeni, a nie do budżetu).
Eksperci są zdania, że z opodatkowania banków i dużych sieci handlowych całego waszego programu sfinansować się nie da.
Zmiana systemu podatkowego oraz opodatkowanie banków i supermarketów powinny dać dodatkowe kilkanaście miliardów złotych wpływów podatkowych rocznie. Ale nie chcę, żeby powstało wrażenie, iż chcemy walczyć z bankami czy supermarketami. Po prostu skoro mamy kryzys, a są podmioty, które mimo to osiągają nadzwyczajne zyski, to one muszą się dodatkowo dokładać do systemu finansów publicznych przynajmniej przez parę lat.
Skoro jest bieda, to niech politycy się też dołożą i zlikwidujcie dotacje do partii, tak jak chce PO.
Partie już raz zacisnęły pasa. Przypominam, że niedawno dotacje zostały obcięte o 50 proc. Pamiętam czasy, kiedy partie utrzymywały się same i nie chciałbym, żebyśmy do tego wrócili. To był system bardzo niedobry, generował afery związane z kupowaniem ustaw. Powrót do tamtych czasów to naprawdę fatalny pomysł.
Partie chyba mimo wszystko dostają za dużo pieniędzy, skoro PO szasta nimi na garnitury, wina i nocne kluby, PiS na ochronę prezesa, SLD na spa.
My nie wydajemy pieniędzy na zbytki. Zatrudniamy ekspertów, dzięki czemu jesteśmy przygotowani do rządzenia, mamy kilkadziesiąt projektów ustaw razem z rozporządzeniami wykonawczymi, które od ręki możemy uchwalać.
Sfinansowaliśmy debatę publiczną Polska Wielki Projekt, która przyniosła wiele pomysłów – wprowadzamy je do swojego programu. Nie wydawalibyśmy pieniędzy na ochronę prezesa, gdyby nie chciano go zamordować. Prezes Kaczyński jako były premier po wydarzeniach w Łodzi, gdzie zabito pracownika biura PiS, powinien mieć ochronę BOR. Państwu polskiemu korona by z głowy z tego powodu nie spadła. Ale tę ochronę rząd cofnął, więc musimy sami za nią płacić jako partia. Nie będziemy czapkować w PO, żeby dano prezesowi Kaczyńskiemu dwóch ochroniarzy.
Zbigniew Kuźmiuk jest posłem PiS. Do roku 2006 był politykiem PSL, w latach 1999–2001 z ramienia tej partii sprawował urząd marszałka województwa mazowieckiego. W latach 2004–2009 był posłem do Parlamentu Europejskiego
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA