fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Powrót blue taxi

Radiowozy przywoziły policjantów na prywatną imprezę. O sprawie wie już minister spraw wewnętrznych
Fotorzepa, Łukasz Solski Łukasz Solski
Policjanci z Ursusa na sponsorowanej imprezie. Część dotarła radiowozem.
Ponad 20 funkcjonariuszy z Ursusa bawiło się na imprezie zorganizowanej przez lokalnego biznesmena. Przy okazji wykorzystali do swojej zabawy   służbowe samochody.
Okazją do przyjęcia było przypadające 24 lipca święto policji. Biznesmen z Ursusa postanowił zaprosić zaprzyjaźnionych policjantów z pobliskiego komisariatu do wspólnego świętowania.
Z niektórymi z nich – jak mówią nasi informatorzy – jest naprawdę w bliskich relacjach. Imprezę zorganizowano 19 lipca. – Udała się wyjątkowo. Było nie tylko dobre jedzenie i picie, ale też nawet sztuczne ognie. Towarzystwo też nie najgorsze. Miejscowa elita – opowiada policjant, który brał w niej udział. Pod posesję w Ursusie niemal co chwila przyjeżdżały radiowozy, nawet oznakowane. – Widać było, że dowożą gości na zabawę – opowiadają nam sąsiedzi biznesmena. Impreza tak się rozkręciła, że okolicznym mieszkańcom hałas nie pozwalał spać. Dlatego zdecydowali się zadzwonić w tej sprawie na policję.
– Pierwsza interwencja odbyła się tam o godz. 22.02 – przyznaje Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji, druga o godz. 1 w nocy. – Po rozmowie  policjantów z właścicielem nieruchomości impreza została zakończona – dodaje Mrozek. Czy ukarano jej organizatora za zakłócanie ciszy nocnej? – Dostał upomnienie – mówi.
Jak to możliwie, że niemal co trzeci policjant z komisariatu w Ursusie bawił się na sponsorowanej imprezie? – Zarówno komendant z Ursusa, jak i jego zastępca, podczas odprawy mówili, że funkcjonariusze nie powinni brać udziału w tej imprezie – mówi Mariusz Mrozek.
Przyznaje, że mimo próśb przełożonych kilkunastu policjantów wzięło w niej udział, traktując zaproszenie jako prywatne, w czasie wolnym od służby.
– Za uczestnictwo funkcjonariusze zapłacili po 50 zł na napoje i jedzenie – dodaje rzecznik. Przyznaje, że w trakcie imprezy pod posiadłość biznesmena na miejsce kilkakrotnie podjeżdżały policyjne radiowozy.
Już dzień po zabawie policjantów z Ursusa wydział kontroli Komendy Stołecznej zaczął badać tę sprawę. – Wszczęto już cztery postępowania dyscyplinarne. Dwa wobec policjantów, którzy zjechali ze swojego rejonu służbowego, oraz wobec dwóch, którzy z komisariatu przywieźli tam kolegę – mówi Mrozek. Postępowania są w toku. Ich wyniki mają być znane jeszcze w sierpniu.
Mieszkańcy Ursusa, którzy skontaktowali się z naszą redakcją, zapowiedzieli, że sprawą zainteresują też MSW. – Nie mamy takiego wystąpienia od nich, ale już minister poprosił o wyjaśnienia w tej sprawie komendanta głównego policji – mówi Paweł Majcher, rzecznik resortu.
To nie pierwszy raz, gdy policjanci wykorzystują radiowozy do celów prywatnych. Siedem lat temu dwoje funkcjonariuszy ze stołecznego Dworca Centralnego odwoziło do Siedlec dyrektora z ówczesnego MSWiA. Gdy wracali, ich polonez wpadł do rowu z wodą. Oboje utonęli.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA