fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Fukushima zagraża Pacyfikowi

TEPCO twierdziże jej ekipy robią, co mogą, by ograniczyć mieszanie się wód gruntowych z silnie skażoną wodą używaną do chłodzenia reaktorów. fot. AFP
Nieznane
Nie ma już wątpliwości – skażona woda z uszkodzonej elektrowni atomowej spływa do Oceanu Spokojnego.
Przyznał to Shinji Kinjo, szef zespołu szybkiego reagowania działającego w ramach japońskiego Urzędu Regulacji Atomistyki (NRA). Według specjalistów badających sytuację w elektrowni uszkodzonej podczas trzęsienia ziemi 9 marca 2011 r. poziom wód podziemnych silnie skażonych substancjami promieniotwórczymi wciąż się podnosi.
Niedługo zapewne przewyższy poziom podziemnych zapór zatrzymujących wypływ. Zresztą zapory tworzone przez wstrzykiwanie w grunt chemicznych substancji wiążących nie są w pełni szczelne i już przeciekają. W ten sposób skażone wody powoli dostają się do wód Pacyfiku.
Dotychczas władze zachowywały pozory wzorowej współpracy z firmą Tepco, operatorem uszkodzonej w katastrofie elektrowni. Jednak Kinjo tym razem ostro skrytykował szefów firmy, zarzucając im, że ograniczają się do prowizorycznych rozwiązań i zachowują się tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z powagi zagrożenia. – Właśnie dlatego nie możemy całej tej sprawy pozostawić w gestii Tepco – podsumował ekspert NRA.
Nie są to pierwsze zarzuty pod adresem operatora Fukushimy. Już wcześniej firmę oskarżano o lekceważenie zagrożeń i słabe przygotowanie na wypadek katastrofy. Zaś po tsunami szefom firmy zarzucono ukrywanie prawdziwych rozmiarów uszkodzeń i skali zagrożenia. Zamiast konkretnej informacji woleli oni zapewniać, że nic naprawdę poważnego się nie wydarzyło.
Zgodnie z japońskimi zwyczajami Tepco rozesłało do mieszkających w okolicy elektrowni ludzi listy z przeprosinami „za wszelkie powstałe niedogodności”. Tyle że wyrażanie żalu i ukłony prezesów nie zmienią faktu, iż inspektorzy NRA znajdują w wodach oceanu na wschód od wyspy Honsiu coraz więcej śladów radioaktywnych substancji z Fukushimy.
Firma broni się, twierdząc, że jej ekipy robią, co mogą, by ograniczyć mieszanie się wód gruntowych z silnie skażoną wodą używaną do chłodzenia reaktorów). Codziennie wypompowywanych jest 400 ton wody przedostającej się w pobliże reaktorów. Przekopano kanał pozwalający wodzie spływającej z okolicznych wzgórz omijać elektrownię. Wszystko to jednak okazuje się nieskuteczne.
Zespół NRA zalecił Tepco ograniczenie ilości wody zrzucanej do morza, choć tak naprawdę nie wiadomo, jak to zrobić. Na razie sukcesem jest już to, że menadżerowie koncernu przestali wreszcie zaprzeczać faktom.
Przyczyniło się do tego ujawnienie, że w lipcu wykryto skokowy wzrost skażenia wody morskiej. Alarmujące są także z ubiegłego tygodnia – w ciągu kilku dni poziom skażenia izotopem cezu 137 wzrósł aż 15-krotnie.
Czasu pozostało niewiele. Jak mówili specjaliści cytowani przez japoński dziennik „Asahi Shimbun”, podziemne wody mogą zacząć przekraczać poziom zapór już pod koniec sierpnia, co oznacza, że ich wypływ do oceanu przyspieszy.
Naukowcy obawiają się wówczas gwałtownego wzrostu skażenia trytem i znacznie od niego niebezpieczniejszym strontem. To zaś oznaczałoby dramat dla bardzo ważnego w gospodarce żywnościowej Japonii rybołówstwa przybrzeżnego.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA