fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

NPW: Nie było trotylu na wraku tupolewa

ROL
Biegli badający wrak tupolewa TU-154M nie stwierdzili na elementach samolotu śladów materiałów wybuchowych oraz śladów ich użycia - poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa.
- Na elementach wraku samolotu nie stwierdzono materiałów wybuchowych - oświadczyła prokuratura.
Wcześniej, do prokuratury wpłynął wniosek pełnomocnika rodzin Melaków i Walentynowiczów mecenasa Stefana Hambury o wyłączenie sześciu prokuratorów z wszelkich czynności związanych z prowadzonym śledztwem smoleńskim. Wniosek został częściowo odrzucony. Decyzje podjął naczelny prokurator wojskowy Jerzy Artymiak. Od śledztwa nie zostaną odsunięci Ireneusz Szeląg i Janusz Wójcik, natomiast o ewentualnym odsunięciu Karola Kopczyka, Jarosława Seji, Roberta Pyry i Ryszarda Filipowicza zdecyduje Ireneusz Szeląg. Prokurator wytłumaczył swoją decyzję zapisami kodeksu postępowania karnego.
Termin śledztwa został przedłużony do 10 października. Prokuratorzy czekają nadal na część dokumentów z Rosji.Próbki z wraku prezydenckiego tupolewa trafiły do kraju w grudniu zeszłego roku. Ich badanie prowadziło Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji w Warszawie. Jak poinformował płk Szeląg zbadano łącznie 258 próbek - 124 próbki gleby z miejsca katastrofy i 134 próbki z wraku.
Przeprowadzenie badań laboratoryjnych było tylko jednym z elementów, którzy śledczy brali pod uwagę w śledztwie. Inne dowody to próbki brzozy zabezpieczone w pobliżu lotniska w Smoleńsku oraz  dane z sekcji zwłok ofiar - dodał Szeląg.
Na próbkach stwierdzono ślady nitrogliceryny pochodzącej z leku o nazwie nitomil (lek na serce dostępny w polskich aptekach). - W 14 próbkach oraz dwóch próbkach kontrolnych biegli stwierdzili obecność śladowych ilości difenyloaminy, a w czterech próbkach - paranitrodifenyloaminy - substancji nieposiadających właściwości wybuchowych. Z kolei na czterech innych próbkach biegli stwierdzili obecność siarki, także nieposiadającej takich właściwości - mówił płk Szeląg. Dodał, że dwa pierwsze wymienione związki są "powszechnie używane przy produkcji niektórych tworzyw sztucznych".

Broń funkcjonariuszy BOR

Attache wojskowy ambasady RP w Moskwie odebrał od strony rosyjskiej 7 sztuk broni i amunicję polskich funkcjonariuszy BOR, którzy chronili prezydenta Lecha Kaczyńskiego w locie do Smoleńska 10 kwietnia 2010 roku. Przekazanie odbyło się w czwartek o godz. 10.00 czasu moskiewskiego. - Attache wojskowy ambasady RP w Moskwie działając z upoważnienia prokuratury odebrał przekazane przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej 7 pistoletów marki Glock z amunicją, które zostały ujawnione i zabezpieczone w trakcie oględzin miejsca katastrofy samolotu Tu-154 - powiedział płk Artymiak.
Kwestia przekazania stronie polskiej broni i amunicji, w którą wyposażeni byli funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu chroniący prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanowiła temat moskiewskich rozmów Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta z jego rosyjskim odpowiednikiem w marcu tego roku - dodał.

Próbki z Rosji były nienaruszone

Biegli nie mają żadnych wątpliwości, że próbki pobrane z wraku Tu-154M przekazano z Rosji nienaruszone. - Biegli nie mają żadnych podstaw do tego, żeby twierdzić, że przekazane pakiety zostały w jakikolwiek sposób naruszone. Biegli pracują nad tym codziennie, to jest ich chleb powszedni i potrafią to rozpoznać - powiedział szef prowadzącej śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg.

Szeląg: biegli jeszcze niegotowi do ostatecznej opinii

Biegli zbadali całość próbek pobranych z samolotu, ale nie są jeszcze gotowi do wydania opinii, póki nie przebadają próbek z ekshumowanych ciał oraz elementów lakierowych i powłoki lakieru z samolotu - mówił szef stołecznej WPO płk Ireneusz Szeląg.
- Pobrane na przełomie września i października zeszłego roku próbki zostały przebadane wszystkie: próbki, które pobrano z elementów samolotu, z jego wyposażenia, jak też próbki gleby z miejsca katastrofy i miejsc przylegających - podkreślił płk Szeląg.
Zaznaczał, że odbywającą się właśnie prezentację sprawozdania z badań biegłych, co nie jest jeszcze końcową opinią, należy uznać za "wydarzenie bez precedensu".
Według płk. Szeląga główna konkluzja tego sprawozdania głosi, że "biegli po przeprowadzeniu badań nie stwierdzili na elementach samolotu obecności pozostałości materiałów wybuchowych lub produktów ich degradacji".
Płk Szeląg dodał, że na przełomie lipca i sierpnia planowany jest kolejny wyjazd biegłych, do dokonania kolejnych badań.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA