fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Rewolucja 1-majowa – nadzieje i obawy

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Jeszcze niedawno Polska była niechlubnym wyjątkiem na mapie Europy, nie gwarantując pacjentom realnego dostępu do nowoczesnych metod leczenia wirusowego zapalenia wątroby typu C. 1 maja zapadła decyzja o finansowaniu ze środków publicznych innowacyjnej trójlekowej terapii zwiększającej skuteczność leczenia WZW C o 70 procent.
WZW C może zarazić się każdy, kto choć raz w życiu był w szpitalu czy u dentysty. To choroba przebiegła – przez wiele lat może się rozwijać bezobjawowo, aż przy  obniżeniu odporności organizmu – zaatakuje. Wykrywana  jest najczęściej dopiero, gdy chory wymaga już specjalistycznej opieki medycznej.
O tym, jak przeciwstawić się przebiegłemu wirusowi HCV, w  redakcji „Rzeczpospolitej" dyskutowali eksperci medyczni, politycy, przedstawiciele systemu opieki zdrowotnej i organizacji pacjentów.
Do aż 80 proc. zakażeń dochodzi właśnie podczas pobytu w szpitalach, zabiegów medycznych wykonywanych z zaniedbaniem procedur – iniekcji, pobrań krwi, badań endoskopowych czy wizyt stomatologicznych. Każdego roku na całym świecie w wyniku zakażenia umiera 350 tys. osób, w Europie – ok. 86 tys., a zdaniem ekspertów w najbliższych latach te liczby mogą się potroić.
W Polsce u ponad 700 tys. osób wykryto kontakt z wirusem, statystycznie każdego dnia 3–4 osoby dowiadują się, że są zagrożone marskością wątroby czy rakiem w konsekwencji zakażenia wirusem.
Ale rzeczywista skala zagrożenia może być o wiele większa. Te przypadki, które pozostają niewykryte, stanowią potencjalne zagrożenie dla kolejnych osób (osoba zakażona wirusem HCV może zakażać innych).
W Polsce badania przesiewowe na obecność wirusa HCV nie znajdują się obecnie w koszyku świadczeń gwarantowanych. Idealnie byłoby, gdyby wykonywane były każdemu pacjentowi po zakończeniu hospitalizacji. To właśnie na systemie ochrony zdrowia spoczywa szczególna odpowiedzialność za tych, którzy zostali zakażeni w publicznych placówkach.
Przez wiele lat w ocenie pacjentów i ekspertów decydenci starali się uciekać od problemu. Dobrą wiadomością są decyzje dotyczące rozszerzenia programu lekowego dla WZW C o terapię trójlekową.
Ocenia się, że w Stanach Zjednoczonych czy Europie poziom wykrywalności obecności HCV wynosi od 10 do 50 proc. W Polsce – ok. 14 proc.
Ponieważ wiedza na temat wirusowego zapalenia wątroby typu C jest wciąż stosunkowo niewielka, nie wszyscy mają świadomość możliwości płatnego wykonania testu na obecność wirusa HCV.
W badaniu Gfk Capibus przeprowadzonym w 2012 roku diagnozowano stan wiedzy na temat WZW C. Spośród tysiąca ankietowanych efektywny dialog udało się wówczas nawiązać z 65 procentami odpowiadających.  35 proc. nie kojarzyła nawet pojęć HCV, wirusowe zapalenie wątroby czy żółtaczka zakaźna typu C. A połowa respondentów odpowiadała błędnie – że istnieje szczepionka przeciwko temu wirusowi.
Podczas debaty „WZW C –  wyzwania medycyny, rozwiązania dla pacjenta" odbywającej się w ramach kampanii edukacyjnej „Liczymy się z naszym zdrowiem" prof. Waldemar Halota, prezes Polskiej Grupy Ekspertów HCV, zaapelował o powrót do prac nad złożonym w 2006 roku w Ministerstwie Zdrowia „Narodowym Programem Zwalczania Zakażeń HCV", który do tej pory nie doczekał się wprowadzenia w życie.
Projekt wskazywał trzy kierunki niezbędnych w walce z wirusem działań, jak najwcześniejsze wykrywanie zakażeń, ich monitorowanie i leczenie. Tymczasem udało się zacząć... od  końca.
Wielomiesięczne rozmowy w Ministerstwie Zdrowia i perswazje środowiska przyniosły efekt w postaci decyzji o finansowaniu ze środków publicznych nowej, bardziej skutecznej niż dotychczasowa metody leczenia WZW C (terapii trójlekowej).
Polega ona na dołączeniu do  standardowo stosowanej kombinacji dwóch leków (pegylowanego interferonu alfa i rybawiryny) trzeciego leku z grupy tzw. inhibitorów proteazy – telaprewiru lub boceprewiru. Możliwość leczenia trzema lekami dotyczy osób zakażonych wirusem HCV o tzw. genotypie 1, który w Polsce stwierdza się u 80 proc. pacjentów z WZW C. Terapia dwulekowa u pacjentów zakażonych genotypem 1 wirusa HCV daje jedynie 40–50 proc. wyleczeń. Po dołączeniu inhibitora proteazy odsetek wyleczeń wzrasta do 70–80 proc. Jednak terapia trójlekowa jest trzykrotnie droższa od dotychczas stosowanej.
Eksperci obecni na debacie „Rz" docenili postęp w podejściu do kwestii leczenia WZW C. Wciąż jednak – jak zauważa lekarz, senator Bolesław Piecha, do niedawna szef sejmowej komisji zdrowia – szklanka jest do połowy pełna, sukces zatem połowiczny.
W ślad za formalną decyzją z 1 maja 2013 roku nie poszły na razie gwarancje finansowania, które zapewniłyby chorym pełny dostęp do nowoczesnego leczenia. Lekarze obawiają się, że bez dodatkowych funduszy rozszerzenie programu lekowego może okazać się fikcją – w miejsce trzech pacjentów leczonych dotychczasową metodą wejdzie jeden z terapią trójlekową.
Ministerstwo Zdrowia nie może na razie oszacować, ile potrzeba środków finansowych. NFZ mówi o istniejących rezerwach w regionalnych oddziałach i skróconym aneksami do  kontraktów trybie decyzyjnym.
Kiedy natomiast powstanie w Polsce pełny rejestr nosicieli HCV – na razie nie wiadomo.
Porównując doświadczenia innych krajów europejskich, polscy eksperci oceniają, że lepszy dostęp do terapii trójlekowej zaoferowały swoim pacjentom kraje o podobnym do Polski statusie ekonomicznym – Węgry, Rumunia i Bułgaria, a nawet Grecja i Portugalia. Dobrze więc, że w najlepiej pojętym interesie pacjenta dołączyliśmy do tego grona. Zdaniem Macieja Nowickiego, farmakoekonomisty, prezesa Fundacji Watch Health Care, efektywność leczenia trójlekowego jest udowodniona w każdej grupie pacjentów. Także więc z punktu widzenia opłacalności 1-majowa decyzja opiera się na racjonalnych ekonomicznych argumentach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA