fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Ile straci Boeing na dreamlinerach

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Wszystkie dreamlinery, które zostały w styczniu uziemione, już wożą pasażerów, bądź wystartują w najbliższych dniach. 5 czerwca dwa lotowskie B787 polecą na lotnisko O'Hare do Chicago.
Rejs do Nowego Jorku 1 czerwca nie był wcześniej planowany.
— Kiedy piloci mi powiedzieli, że maszyna jest gotowa, zdecydowaliśmy się wykorzystać ją jak najszybciej - mówi prezes Lotu, Sebastian Mikosz.
Podczas WZA Międzynarodowego Stowarzyszenia Przewoźników Powietrznych IATA w Kapsztadzie Mikosz rozpoczął wstępne rozmowy z Boeingiem na temat rekompensaty za uziemienie maszyn.
— Myślę, że oficjalne negocjacje - kiedy będziemy mogli zasiąść do stołu - rozpoczną się   w połowie czerwca – powiedział Mikosz. Zaznaczył, że to nie jest  sprawa, którą można załatwić w ciągu kilku dni.
— Nie zamierzam jednak rozciągać tego na wiele miesięcy bo jest to dla nas istotny element planowania płynności finansowej. W ciągu ostatnich miesięcy ponieśliśmy ogromne koszty związane z uziemieniem dreamlinerów – podkreślił. Dodał, że to „duże kwoty liczone w milionach dolarów".
LOT z powodu uziemienia B787 musiał wypożyczyć do obsługi tras transatlantyckich trzy samoloty: Boeinga 777, Boeinga 767 oraz Airbusa A330.
Powrót dreamlinerów do eksploatacji był priorytetem dla wszystkich linii. Teraz muszą przekonać niektórych pasażerów, że są one bezpieczne. Zdaniem Osamu Shinobe prezesa japońskich linii ANA, która ma 19 takich maszyn, a łącznie zamówiła ich  54 i nie zamierza zmieniać, japońska prasa porządnie nastraszyła potencjalnych pasażerów, ale powoli zaczynają się oni przekonywać, że dreamliner jest bezpieczny. Po wymianie baterii bezawaryjnie wykonały one 1000 lotów. Utracone przychody i straty ANA, to 124,5 mln dolarów.
—Teraz przyszedł czas na rozmowy z Boeingiem o odszkodowaniu - mówi Masari Onishi prezes Japan Airlines (JAL). To drugi japoński przewoźnik, który zdecydował się na włączenie B787 do swojej floty. Na pokładzie tej linii 16 stycznia wybuchł pożar, po którym amerykańska agencja lotnictwa cywilnego FAA, postanowiła uziemić wszystkie latające wówczas maszyny tego typu. JAL ma w tej chwili 7 takich maszyn i oczekuje, że do końca tego roku finansowego (zakończy się w marcu 2014 r.) otrzyma już zgodnie z harmonogramem pozostałe osiem. Prezes JAL nie ukrywał swojego rozgoryczenia na amerykańskiego producenta i przyznaje, że w ramach rekompensaty mógłby na przykład przyjąć jednego boeinga za darmo.To znaczy, że oczekuje odszkodowania w wysokości ponad 100 mln dolarów, bo tyle płaciły pierwsze linie, które chciały latać dreamlinerami. Cena katalogowa tych maszyn, której jednak nikt nie płaci, to ponad 200 mln dol.
Żadna z pozostałych linii nie ujawnia kwoty o której chce rozmawiać z Boeingiem.
— Jeszcze tego dokładnie nie policzyliśmy - mówi Osamu Shinobe. Przez cały czas uziemienia samolotów, niezależnie od Boeinga, prowadziliśmy własne dochodzenie, bo chcieliśmy dojść do przyczyny przegrzewania się baterii. Kiedy pozornie bez powodu pali się twój dom, chcesz dowiedzieć się co się stało i nie myślisz o tym, żeby biec do firmy ubezpieczeniowej- mówił.
Prezes Ethiopian Airways, Tewolde Gebremariam, także nie chce rozmawiać o wysokości odszkodowania. Jego maszyny zaczęły latać jako pierwsze, bo afrykańska agencja bezpieczeństwa lotniczego szybko wydała zgodę na ich powrót do eksploatacji. Teraz wykonują połączenie na trasie Addis Abeba-Chicago. To właśnie w centrum obsługi Boeinga w Addis Abebie wymieniane były baterie w samolotach Lotu.
—Tam zaoferowano nam najszybsze sloty, więc nie było się nad czym zastanawiać - mówi Sebastian Mikosz.
Wszyscy szefowie linii nie mają złudzeń, że rozmowy o pieniądzach z Boeingiem będą trwały miesiącami. —To bardzo trudne negocjacje handlowe, mogą potrwać nawet rok - mówi prezes ANA. Linie jednak mają bardzo silny argument. Boeing nigdy nie podał kosztów, jakie spowodowało przymusowe uziemienie maszyn i ich napraw, wiadomo jednak, że pomimo tego obciążenia za I kwartał Boeing nadal odnotował rosnący zysk. Zdaniem analityków już poniesione koszty testów i napraw sięgnęły 600 mln dolarów.
Na świecie pozostaje nadal tylko dwóch producentów samolotów szerokokadłubowych - Airbus i Boeing i wszystkie linie są dzisiaj ich klientami. Nie jest wykluczone, że twarda postawa Boeinga w tym wypadku może napędzić klientów jego konkurencji.
- Danuta Walewska z Kapsztadu
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA