fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Armia Asada trzyma się mocno

AFP
Raport niemieckiego wywiadu BND, którego fragmenty ujawnił tygodnik "Spiegel" wskazuje, ze wbrew obiegowym opiniom sytuacja armii syryjskiej jest wyraźnie lepsza niż walczących z nią powstańców.
Jest to o tyle zaskakujące, że jeszcze rok temu analitycy BND próbowali ustalić przypuszczalny termin upadku reżimu syryjskiego, który ich zdaniem nie utrzyma się pod naporem ogólnonarodowego powstania. Tymczasem niedawno Gerhard Schindler, szef BND zaprosił podobno na poufne spotkanie czołowych niemieckich polityków odpowiedzialnych za kwestie bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, by poinformować ich o zrewidowaniu wcześniejszych poglądów analityków wywiadu.
Zdaniem BND po kilku miesiącach wewnętrznego kryzysu armia Asada, która jeszcze pod koniec lata zeszłego roku borykała się z problemami zaopatrzenia i masowymi dezercjami, znów jest zdolna do prowadzenia akcji ofensywnych. Siłom rządowym udało się odbudować drogi zaopatrzenia i przejąć kontrolę nad najważniejszymi drogami łączącymi ważne strategicznie miejscowości.
Istotnym elementem wzmacniania armii Asada są ciągłe dostawy rosyjskiego uzbrojenia. Wprawdzie zakupione w Rosji rakiety do zwalczania okrętów i systemy przeciwlotnicze nie nadają się do walki z partyzantami, ale skutecznie odstraszają tych, którzy mogliby im dostarczać uzbrojenie drogą morską lub powietrzną.
Innym czynnikiem pomagającym władzom jest właściwie otwarte poparcie libańskiego Hezbollahu, którego bojownicy uczestniczą nawet w walkach po stronie wojska w południowej części Syrii. Zdaniem BND udział elitarnych jednostek Hezbollahu w walkach z czasem doprowadzić musi do całkowitego pokonania powstańców na obszarach graniczących z Libanem i w okolicy portów morskich, których utrzymanie jest z punktu widzenia Damaszku kluczowe.
Raport BND ocenia sytuację powstańców jako coraz bardziej niekorzystną i niepewną. Niemieccy analitycy zwracają uwagę na podziały miedzy nimi, brak współdziałania i chaotyczną taktykę walki. Właśnie z powodu działania na własną rękę wiele grup zostało izolowanych, bez możliwości uzyskania zaopatrzenia czy odtransportowania rannych są one skazane na klęskę. Jedyną stabilną drogę zaopatrzenia - czy w razie potrzeby odwrotu - stanowią obszary przy granicy z Turcją i Irakiem kontrolowane przez powstańców kurdyjskich.
Za niepokojące uznają też Niemcy silne wpływy grup wojowniczych islamistów, którzy stanowią około połowy walczących rebeliantów. Coraz częściej zdarza się, że na ich stronę przechodzą bojownicy Wolnej Armii Syryjskiej cieszącej się uznaniem lub przynajmniej sympatią Zachodu.
Gerhard Schindler widzi niewielkie szanse na rozpoczęcie jakichkolwiek rozmów pomiędzy reżimem Asada a powstańcami. Już sama próba utworzenia delegacji różnych walczących ugrupowań natrafia na trudności, gdyż lokalni dowódcy niechętnie uznają jakąkolwiek zwierzchność, a często wręcz ignorują przebywających na emigracji opozycyjnych przywódców politycznych. W tej sytuacji wysiłki ONZ na rzecz rozpoczęcia rozmów pokojowych wydają się mieć małe szanse powodzenia. O ile w ogóle cieszący się wsparciem Rosji i Iranu reżim z Damaszku chciałby brać w nich udział.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA